Andrzej Materna, obecny dyrektor Miejskiego Domu Kultury w Szczytnie, jest jednym z kilku jego pracowników, którzy odpowiadają za organizację Dni i Nocy od samego początku, czyli już blisko od 30 lat. W rozmowie z „Kurkiem” opowiada o tegorocznych atrakcjach i wspomina, jak święto grodu wyglądało dawniej.
- W tym roku w programie Dni i Nocy znalazł się mocny akcent sportowy.
Tak, na pewno mityng w pchnięciu kulą z udziałem pochodzącego ze Szczytna Konrada Bukowieckiego to największa nowość tegorocznej imprezy. Oprócz Konrada będzie można podziwiać również innych czołowych kulomiotów. Mityng odbędzie się na pl. Juranda w sobotę o godzinie 16.00. W związku z tym zostanie przygotowana cała infrastruktura towarzysząca, w tym specjalne materace chroniące nawierzchnię placu przed uszkodzeniami. Wszystko będzie zorganizowane tak, jak na profesjonalnych mityngach.
- Muzyczna formuła przypomina tę z lat poprzednich.
Rzeczywiście, pozostajemy przy sprawdzonym schemacie. Piątkowy wieczór upłynie pod znakiem muzyki dance i disco polo. Wystąpią zespół Dejw z Mazowsza, a także raper Nowator specjalizujący się bardziej w klimatach dance. W ubiegłym roku miał przebój lata „Z prawa do lewa”. Gwiazdami wieczoru będą też grupa Playboys z Podlasia, bardzo popularna wśród miłośników disco polo, oraz belgijski wykonawca Danzel, który wylansował przebój „Pump it up”.
- W czasie sobotniego koncertu nie zabraknie z kolei akcentów związanych z Krzysztofem Klenczonem. Pojawiają się głosy, że ta formuła powoli się już wyczerpuje. Coraz trudniej znaleźć wykonawców grających jego rep ertuar. Te zespoły co jakiś czas się powtarzają.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Nie rezygnujemy z koncertu pamięci Krzysztofa Klenczona. W tym roku jego piosenki przypomną Żuki, które gościły w Szczytnie już wielokrotnie. Wystąpi też Krzysztof Cugowski, obchodzący 50-lecie działalności artystycznej. Na pewno wykona swoje własne kompozycje oraz te z repertuaru Budki Suflera, których jest autorem. Jego twórczość kojarzy się z latami 70. i 80., więc są to klimaty stosunkowo nieodległe od klenczonowskich. Podczas sobotniego koncertu wystąpi także zespół LemOn, zwycięzca III edycji programu „Must be the Music” z charyzmatycznym liderem Igorem Herbutem.
- Niedziela to klimaty bardziej rockowe, i to z udziałem również lokalnych artystów.
Tak, usłyszymy Frajdę, czyli Kasię Ciak i Arka Górskiego z zespołem, a także grupę Rock n’ Roni. Głównymi gwiazdami wieczoru będą Harlem i Patrycja Markowska, która, podobnie jak LemOn, jeszcze na Dniach i Nocach nie występowała.
- Jak wygląda dobór wykonawców na Dni i Noce?
Z reguły tuż po zakończeniu imprezy, wpływają do nas, czyli do MDK-u i Urzędu Miejskiego, za pośrednictwem Facebooka i poczty mailowej, propozycje artystów, których mieszkańcy i turyści przyjeżdżający na Dni i Noce chcieliby zobaczyć i usłyszeć za rok. Staramy się zapraszać tych, którzy najczęściej się powtarzają. W tym roku to np. zespół Playboys, a także LemOn i Patrycja Markowska.
- Rozumiem, że padają i takie propozycje wykonawców, na których organizatorzy nie mogą sobie pozwolić.
To prawda. W tym roku był to m.in. bardzo rozchwytywany obecnie Dawid Podsiadło. Jest on jednak związany licznymi kontraktami określającymi gdzie i kiedy wystąpi. Ten artysta gra głównie na biletowanych koncertach. Pojawiała się też Cleo, ale ona akurat występowała dwa lata temu na dożynkach powiatowych w Pasymiu. Poza tym wśród propozycji internautów stale powraca Bajm, który w Szczytnie gościł nie tak dawno.
- Daw niej Dni i Noce Szczytna były imprezą znaną w całym kraju. Dziś chyba zatraciły ten charakter i mają zasięg typowo lokalny. Może przydałaby się lepsza promocja?
Dziś promocja w dużej mierze odbywa się poprzez internet i to na pewno robimy, sięgając po media społecznościowe. Promujemy się także przez telewizję regionalną. Wciąż bardzo mocno stawiamy na akcję plakatową, którą prowadzimy we współpracy z ośrodkami kultury w poszczególnych gminach naszego powiatu. Cieszy mnie to, że Dni i Noce mają swoją stałą widownię. Należy do niej m.in. grupa osób z Krakowa, które są u nas co roku. Tym razem też już się zapowiedziały, a przyjadą głównie na koncert Krzysztofa Cugowskiego.
- Uczestnicy pierwszych edycji Dni i Nocy wspominają je z sentymentem, akcentując, że na początku lat 90. mniejszy był dystans między wykonawcami a publicznością. Dziś wygląda to tak, że muzycy przyjadą, zagrają i na tym koniec. Brakuje w tym dawnej „chemii”.
Kiedyś artyści rzeczywiście byli bardziej dostępni. Nie wynika to jednak z ich charakterów, bo mając z nimi kontakt za kulisami stwierdzam, że to wspaniali, otwarci ludzie. Dziś wszystko sprowadza się do kwestii bezpieczeństwa. Pamiętajmy, że obecnie publiczność jest zdecydowanie większa niż kiedyś. Myślę jednak, że artysta mający dobry kontakt ze słuchaczami poradzi sobie bez względu na to, czy występuje przed 500 ludźmi czy 5 tysiącami.
- Na przestrzeni lat zmienił się też na pewno charakter pracy kadry MDK-u, która jest bezpośrednio odpowiedzialna za organizację imprezy.
Przez ten czas bardzo zmieniły się przepisy dotyczące imprez masowych. Dziś jest ich mnóstwo, jeśli chodzi o zabezpieczenia i ochronę. Pewnie niewiele osób wie, że pierwsze Dni i Noce nie miały żadnej ochrony. Przebiegało to bardzo spontanicznie, co teraz jest nie do pomyślenia. Dopiero z czasem, choć wciąż jeszcze nie było szczegółowych przepisów, sami wprowadzaliśmy ochronę. Najważniejsze, że przez te wszystkie lata nie doszło do żadnych poważnych incydentów.
- Jednak przed rokiem miał miejsce tragiczny wypadek w wesołym miasteczku. Wtedy była już burmistrz Danuta Górska zapowiedziała rezygnację z tej atrakcji. Jej następca zdecydował inaczej.
Wesołe miasteczko pozostaje, a obsługiwać je będzie ta sama firma, co przed rokiem. Zdecydował o tym przetarg, w którym przedstawiła najlepszą ofertę. Na pewno jednak lunapark nie będzie już tak rozbudowany jak w latach wcześniejszych. Będzie to bardziej atrakcja dla najmłodszych. Operator zrezygnował też z karuzeli break dance, na której doszło do wypadku.
- W tym roku nie będzie food trucków. Dlaczego?
Wróciliśmy do poprzedniej formuły organizowania gastronomii, czyli ogłosiliśmy przetarg. Wygrała go firma spoza naszego powiatu. Ofertę wysłaliśmy również do operatora food trucków, ale nie był zainteresowany udziałem.
- Na koniec pytanie o koszty imprezy.
Będą one zapewne zbliżone do tych sprzed roku, kiedy wyniosły ponad pół miliona złotych. Cieszy nas, że mamy wyższy niż w latach ubiegłych udział w kosztach sponsorów. Będzie to ok. 100 tys. złotych.
- Największy udział w kosztach stanowią gaże wykonawców.
Tak jest zawsze. Szczegółów nie mogę zdradzać ze względu na tajemnicę handlową. Powiem tylko, że porównywalne gaże zainkasują trzy największe gwiazdy tegorocznych Dni Nocy, czyli Krzysztof Cugowski, Patrycja Markowska i LemOn.
Rozmawiała:
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
