Chyba najbardziej widoczną oznaką polskiego Dnia Niepodległości są nasze narodowe flagi.

Tylko z pasami: białym oraz czerwonym lub z dodanym w środku godłem. Obie wersje są dopuszczalne. W bieli i czerwieni tonęło w miniony weekend centrum Szczytna (fot. 1) – w tej sferze włodarzom trudno cokolwiek zarzucić. Biało-czerwono było także podczas tradycyjnego przemarszu z kościoła Wniebowzięcia NMP pod pomnik Orła Białego (fot. 2) . Cieszyć może to, że co najmniej niektórzy rodzice patriotyzmu uczą od małego – nawet jeśli zaczyna się to od poziomu trzymania chorągiewek. Niestety, dziatwa nie zawsze ma świadomość tego, co jest przyczyną ustanowienia 11 listopada dniem wolnym. Podobnie zresztą bywa i z niektórymi dorosłymi…
Barwy narodowe ozdabiają nie tylko stolicę powiatu. Niejako z urzędu biało-czerwone flagi znajdują się na głównych ulicach miejscowości gminnych. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość także zwykłym mieszkańcom, którzy wywieszają flagi na swoich domostwach, czego przykładem są Rozogi z remontowaną od dłuższego czasu główną ulicą (fot. 3) . Tu akcenty patriotyczne w nie do końca zamierzony sposób wprowadzają także drogowcy…
W Święto Niepodległości „Kurek” zrobił z ciekawości objazd po kilku mniejszych miejscowościach i… Niestety, naszą uwagę zwrócił fakt, że flagi wywieszane były sporadycznie. Warte zastanowienia jest to, że na wielu nowo postawionych domach w wioskach przyległych do Szczytna nie ma na ścianach frontowych uchwytów przeznaczonych do osadzania flag. Z czego to wynika – nie nam to oceniać. Z drugiej strony mieszkańcy bloków umieszczają niejednokrotnie flagi na balkonach, a niektórzy mieszkańcy wiosek potrafią stworzyć coś na kształt niewielkiego masztu (fot. 4).

„Czerwień to miłość,
biel - serce czyste.
Piękne są nasze
barwy ojczyste”
- pisał jeden z naszych XX-wiecznych poetów. Chyba warto o tym pamiętać, choćby kilka razy w roku.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
CMENTARNE NIEPOROZUMIENIA
Listopad to w naszej tradycji miesiąc związany z pamięcią o zmarłych. Na grobach pali się już jednak coraz mniej zniczy, które rozświetlały nasze nekropolie dwa tygodnie temu. Wciąż dobrze mają się ustawione na grobach kwiaty (fot. 5) – aura przez dwa listopadowe tygodnie raczej sprzyjała. Osoby odwiedzające mogiły swoich bliskich mają świadomość, że kiedyś do nich dołączą. Owo „kiedyś” odsuwamy na ogół na jak odleglejszą chwilę, choć przecież tak do końca to nie od nas zależy, kiedy ta chwila nadejdzie.
Są tacy, którzy już na długo przed śmiercią wybierają sobie miejsce pochówku. Nie brak osób, które jeszcze za życia, by nie narażać innych na ponoszenie kosztów, przygotowują dla siebie groby, każą instalować tablice ze swoimi imionami, nazwiskami, datami urodzin. Do uzupełnienia pozostaje tylko jedna data… Podobne nagrobki spotkać można także w Szczytnie. Czasami podobnie potraktowana samoświadomość śmierci może prowadzić do nieoczekiwanych sytuacji. Niedawno nasz znajomy przesłał nam zdjęcie, krążące po Internecie jako rodzaj memu. Fotografia przedstawia grób pewnego słowackiego małżeństwa. Ktoś postawił na mogile znicze. Rzecz w tym, że (fot. 6) … Tłumaczenie z języka naszych południowych sąsiadów jest raczej zbędne.
OSTATNIE GRZYBY?
Według prognoz w połowie bieżącego tygodnia miały zacząć się pojawiać już dość regularnie ujemne temperatury w nocy i tylko niewiele przekraczające zero w ciągu dnia. To oznacza, że tegoroczny sezon grzybowy raczej definitywnie się skończy. Owszem, w kolejnych tygodniach czy nawet miesiącach najbardziej zapaleni grzybiarze będą mogli się wyprawiać po nadrzewne boczniaki czy zimówki aksamitnotrzonowe, ale zbiory popularniejszych gatunków przejdą już chyba do historii. Połowa listopada to i tak moment, gdy wyprawy do lasu nie są już tak powszechne jak latem czy wczesną jesienią. Kończący się sezon rozpoczął się w miarę obiecująco, ponieważ przed wakacjami wilgoci było niemało. Lato mieliśmy jednak na Mazurach wyjątkowo suche, stąd główna część sezonu grzybowego wyglądała dziwnie – we wrześniu niektórzy cieszyli się z wysypu, inni, mieszkający na terenach, gdzie padać jakoś nie chciało, czekali na opady deszczu – i grzyby. Zbieranie na dobrą sprawę zaczęło się dopiero pod koniec września i trwało do co najmniej minionego weekendu. W ostatnią sobotę „Kurek” wybrał się do lasu w okolicy Sędańska – i nie wrócił z niczym.
Podczas godzinnej przechadzki znaleźliśmy pojedynczo rosnące świeże i całkiem okazałe kanie, kilka siwek oraz prawie niewidoczne w tym roku płachetki (turki), potrafiące w okresie urodzaju tworzyć całe grzybowe kobierce. Postanowiliśmy pójść (a raczej pojechać) za ciosem i wybrać się trochę dalej, bo w lasy za Wielbarkiem w poszukiwaniu zielonek i siwek, czyli grzybów, z których tamte rejony są znane. Niestety, przez niecałą godzinę zebraliśmy je tylko w ilościach śladowych, za to zaskoczyły nas liczne okazy sporych i całkiem ładnie wyglądających podgrzybków brunatnych, korzystających z dobrodziejstw aury (fot. 7). W drodze powrotnej zobaczyliśmy, że grzyby zbierają – i to w ilościach hurtowych – także inni (fot. 8). Kawałek przed Szczytnem odrodził się handel przydrożny, a sprzedający mieli do zaoferowania siwki, czyli fachowo rzecz ujmując – gąski niekształtne.
CHODŹ, POMALUJ ŚCIANĘ
Jaki jest sposób na ubarwienie coraz bardziej smętnego jesiennego krajobrazu? Rzeczywistość można ożywić, malując jakiś jej wycinek. Chociażby ścianę strażackiej remizy. Tak uczyniono np. w Szymanach, gdzie na budynku OSP powstaje mural widoczny dla osób wjeżdżających do tej miejscowości od strony Warszawy. Część obrazkowa jest wzbogacona o napis – strażackie credo (fot. 9).{/akeebasubs}
