Czarne od wilgoci, pękające ściany, wszechobecny grzyb, a zimą dojmujący chłód – w takich warunkach mieszka 65-letnia Alicja Kubicka. Zajmowany przez nią lokal komunalny przy ul. Ogrodowej wymaga generalnego remontu, na który kobiety nie stać. Na dodatek pani Alicja mocno podupadła na zdrowiu, a opinia lekarska nie pozostawia wątpliwości, że dalsze egzystowanie w takich warunkach może tylko pogorszyć jej stan.

Błagam choćby o remont
Wilgoć, grzyb i pękające ściany powodują, że łazienka w mieszkaniu Alicji Kubickiej praktycznie nie nadaje się do użytku

ŻYJĘ JAK BEZDOMNA

Kłopoty mieszkaniowe najemców lokali komunalnych to problem, który często gości na łamach „Kurka”. Ludzie skarżą się na ich stan, bo zwykle wymagają one gruntownych, a do tego kosztownych remontów. Tak też jest w przypadku Alicji Kubickiej. 65-letnia kobieta od kilkunastu lat egzystuje w mieszkaniu przy ul. Ogrodowej. Zajmuje dwupokojowy lokal na parterze przedwojennego budynku. Z zewnątrz nie wygląda on jeszcze tak źle, zwłaszcza że nie tak dawno od strony ulicy zostały w nim wymienione okna. To, co jest w środku, woła jednak o pomstę do nieba.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Ściany są zawilgocone i popękane, w powietrzu wyraźnie czuć grzyb. Doraźne szpachlowanie i malowanie nic nie pomaga, bo problem szybko powraca. Najgorzej jednak prezentuje się łazienka. Od ścian całymi płatami odpada tu tynk i jest czarno od grzyba. Trudno sobie nawet wyobrazić, by w takich warunkach brać kąpiel czy wieszać pranie. Na dodatek nie ma ciepłej wody, bo stary bojer nie działa. Pani Alicja przyznaje, że nie korzysta z wanny. - Biorę miskę i myję się w pokoju, bo w łazience wymiotuję – mówi z płaczem. Stan tego pomieszczenia to nie jedyny jej problem. Lokal ma ogrzewanie piecowe . - Piec nie trzyma ciepła, więc zimą śpię w kurtce. Żyję, jak osoba bezdomna – żali się kobieta.

WARUNKI GROŹNE DLA ZDROWIA

Stały dochód pani Alicji to 800–złotowa emerytura. Jeszcze do niedawna kobieta pracowała dorywczo, aby choć trochę podreperować swój domowy budżet. Niestety, półtora roku temu mocno podupadała na zdrowiu. Wykryto u niej ostrą niewydolność serca, astmę i chorobę płuc. Podczas ostatniej wizyty lekarz wydał opinię, że wymaga stałego leczenia oraz dobrych warunków mieszkaniowych, czyli lokalu suchego, ciepłego i niezagrzybionego. Kobieta nawet jednak nie marzy o tym, że otrzyma inne mieszkanie. Za najpilniejszą sprawę uważa teraz remont łazienki. Jego koszt przerasta jednak jej możliwości finansowe. Na leki wydaje miesięcznie 300 zł, regularnie płaci też czynsz w wysokości 200 zł. Na życie zostaje już niewiele. - Nie pamiętam, kiedy jadłam porządny obiad. Moje menu to chleb ze smalcem i ogórkiem – mówi pani Alicja, dodając, że czasem w dożywianiu pomagają jej obcy ludzie albo znajomi.

Kobieta interweniowała już sprawie remontu w Zakładzie Gospodarki Komunalnej, który administruje lokalem, ale nic nie wskórała.

REMONTY MUSZĄ PRZEPROWADZAĆ LOKATORZY

Dyrektor ZGK Andrzej Pleskot rzeczywiście nie ma dla pani Alicji pocieszających wiadomości. - Remonty w swoich mieszkaniach muszą przeprowadzać lokatorzy we własnym zakresie – mówi. - O mieszkania trzeba dbać. Kiedy ta pani je dostawała, spełniało wymagane standardy – twierdzi Andrzej Pleskot.

Zapytaliśmy go, czy nie można by dokonać zamiany i przenieść panią Alicję, która płaci czynsz np. do mniejszego lokalu i w jej miejsce przekwaterować lokatorów niepłacących, a tych przecież nie brakuje. - W tej sprawie należy się zwrócić do Urzędu Miejskiego i komisji mieszkaniowej. Zakład nie jest od dawania mieszkań, tylko administrowania nimi – odpowiada Andrzej Pleskot.

Takie wyjaśniania doprowadzają do panią Alicję do rozpaczy. - Z czego mam opłacić remont? Przecież nie starcza mi nawet na życie? - zastanawia się ze łzami w oczach kobieta.

TYLKO KILKA MIESZKAŃ SIĘ NADAJE

Jak informuje naczelnik Wydziału Gospodarki Miejskiej, Katarzyna Hrybek, obecnie miasto dysponuje ok. 30 wolnymi lokalami. - Jesteśmy na etapie ich przydzielania – mówi. Przyznaje, że są one w różnym stanie. Wśród nich znajdują się też takie, których mieszkańcy nie przyjęli. Część wymaga generalnego remontu. Z wymienionej przez naczelnik puli zaledwie 5 – 6 nadaje się do zasiedlenia.

(ew){/akeebasubs}