Zmniejszenie emisji szkodliwych substancji do środowiska, a w konsekwencji czystsze powietrze to główna korzyść płynąca z produkowania energii ze źródeł odnawialnych. Mimo że staje się ona coraz bardziej popularna, to osoby, które chcą ją wytwarzać na własne potrzeby, muszą przebrnąć przez szereg biurokratycznych procedur i trudności związanych z podłączeniem instalacji fotowoltaicznych do sieci energetycznych.

13 WNIOSKÓW Z POWIATU
Coraz więcej osób decyduje się na montaż instalacji umożliwiających produkowanie energii na własne potrzeby. Zachętą do tego ma być realizowany przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej program „Prosument”. Jego głównym założeniem jest m.in. promocja nowych technologii odnawialnych źródeł energii oraz postaw konsumenckich. W ramach pierwszej edycji programu do WFOŚiGW w Olsztynie wpłynęły 273 wnioski projektowe z 61 gmin na łączną kwotę ok. 13 mln złotych. Nie wszystkie mogły być zrealizowane ze względu na to, że alokacja środków na ten cel wynosiła tylko 5 mln złotych. Dlatego fundusz ochrony środowiska wystąpił o kolejną ich pulę na drugą edycję programu. Tym razem do rozdysponowania będzie ok. 10 mln złotych, a nabór wniosków ruszy najprawdopodobniej jeszcze w tym miesiącu.
Do tej pory z terenu powiatu szczycieńskiego złożono ich trzynaście, z czego dopiero jeden udało się zrealizować.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
PRODUKOWAĆ I KONSUMOWAĆ
Program „Prosument” jest adresowany wyłącznie do osób fizycznych, spółdzielni oraz wspólnot mieszkaniowych. Nie mogą natomiast korzystać z niego przedsiębiorcy. – Idea programu jest taka, aby produkować i konsumować energię tylko na własne potrzeby – akcentuje Janusz Pabich, doradca energetyczny WFOŚiGW w Olsztynie.
Ze względów technicznych część wytwarzanego przez instalacje fotowoltaiczne prądu trafia do sieci energetycznej. Od 1 stycznia 2016 r. obowiązywać będzie rozliczenie pomiędzy producentami energii a operatorami w ramach tzw. net meteringu. – Dwa razy w roku dokonywany będzie bilans tego, co pobraliśmy i oddaliśmy do sieci. Jeśli oddamy więcej prądu, to operator zapłaci nam różnicę – tłumaczy Pabich. Rozliczenie nastąpi na podstawie cen, które wiążą producenta energii z zakładem energetycznym. Przedstawiciel funduszu przyznaje jednak, że przelicznik nie jest korzystny dla osób produkujących prąd na własne potrzeby. Przykładowo, kiedy kupujemy kilowat prądu za ok. 65 gr, to w przypadku wyprodukowania większej jego ilości po odprowadzeniu do sieci otrzymamy od zakładu energetycznego ok. 15 – 16 gr za kilowat. – Wynika to z tego, że 80% ceny energii stanowią opłaty przesyłowe – wyjaśnia Pabich.
Główną korzyścią płynącą z produkcji prądu pochodzącego z ogniw fotowoltaicznych jest zmniejszenie zanieczyszczenia powietrza CO2 oraz innymi szkodliwymi substancjami emitowanymi przez konwencjonalne elektrownie. – Korzyści finansowe są dopiero na kolejnych miejscach – zauważa Janusz Pabich. Fundusz dofinansowuje inwestycję pod warunkiem, że jej koszt nie przekroczy 100 tys. złotych. 40% do końca przyszłego roku można uzyskać w ramach dotacji, a 60% z niskooprocentowanej pożyczki z WFOŚiGW.
NIE CHCĄ PODŁĄCZYĆ PREZESA
Zdaniem przedstawicieli funduszu, największy problem, z jakim spotykają się osoby produkujące prąd na własne potrzeby stwarza podpisanie umowy z zakładem energetycznym. Trudność sprawia zwłaszcza kontakt z operatorem. – Wielu naszych beneficjentów skarży się na zakłady energetyczne. Często nie wiadomo, z kim się kontaktować, gdzie dzwonić – mówi Janusz Pabich, przypominając, że zgodnie z prawem operator musi podłączyć instalację fotowoltaiczną do sieci, o ile tylko jest ona sprawna. Ma na to 30 dni. Na własnej skórze problem z operatorem odczuł prezes WFOŚiGW Adam Krzyśków. – Mimo że instalacja u mnie jest już gotowa od ponad miesiąca, wciąż czekam na podłączenie – skarży się. Jego zdaniem zwłoka może wynikać z tego, że zakładowi energetycznemu łatwiej kupować prąd w jednym miejscu niż czerpać z wielu różnych źródeł. – To dla nich również konkurencja, bo niektóre z nich są właścicielami elektrowni – zauważa.
O wyjaśnienie przyczyn opóźnień z przyłączaniem do sieci, poprosiliśmy rzecznika Energi, która obsługuje większą część województwa warmińsko-mazurskiego. Z nadesłanej nam drogą mailową odpowiedzi wynika, że ... takie sytuacje raczej nie mają miejsca. Jeśli wie Pani o jakimś konkretnym przypadku przekroczenia terminu przyłączenia, to bardzo proszę dać nam znać. Zależy nam na wyjaśnieniu sprawy i na tym, żeby wszystkie przyłączenia wykonywane były terminowo – zapewnia Paweł Janiak, specjalista ds. komunikacji w spółce Energa-Operator.
W GĄSZCZU BIUROKRACJI
Na inne problemy związane z produkcją energii na własne potrzeby wskazuje Jolanta Brzozowska, właścicielka firmy Passive Energy zajmującej się m.in. montażem pomp ciepła oraz ogniw fotowoltaicznych. Przyznaje, że wśród jej klientów zainteresowanie korzystaniem z programu „Prosument” jest prawie zerowe. – Wpływa na to konieczność zapłaty podatku dochodowego od dotacji oraz masa biurokracji związanej z uzyskiwaniem zgód i pozwoleń. Liczba tych dokumentów jest nieadekwatna do wysokości otrzymywanych środków – zauważa Jolanta Brzozowska. Dodaje, że niewiele osób ma świadomość, że w przypadku zakupu instalacji w ramach dotacji, musi sprzedawać prąd po najniższych stawkach. Z jej obserwacji wynika też, że ludzie, chcąc uniknąć szeregu biurokratycznych procedur, wolą wykonywać instalacje całkowicie na własny koszt, zaciągając na ten cel np. pożyczkę w banku. W ciągu ostatniego roku firma zrealizowała ok. 10 zamówień związanych z montażem ogniw fotowoltaicznych. Żadne z nich nie było dofinansowane w ramach programu „Prosument”. Właścicielka firmy zwraca też uwagę na zbyt małą aktywność samorządów w umożliwianie mieszkańcom rozwoju odnawialnych źródeł energii. – W najbliższym czasie chcemy wystąpić z inicjatywą zorganizowania spotkania dla osób planujących budowę domu. Jesteśmy w trakcie rozmów z włodarzami naszego regionu, aby doszło ono do skutku – mówi Jolanta Brzozowska.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
