Przez całe lato posesję domu rodzinnego radnej Anny Rybińskiej na ul. Gdańskiej odwiedzały bociany mające gniazdo na podwórku jej sąsiada. - Przylatywały do nas co roku, ale nigdy wcześniej nie podchodziły tak blisko ludzi – zauważa radna, podejrzewając, że takie zachowanie ptaków to wynik niespotykanej od dawna suszy i niewystarczającej ilości pożywienia.

Bociany u radnej
Bociany ufnie podchodziły do Anny Rybińskiej i jej sąsiada, oczekując smakowitych kąsków

To, że dzikie zwierzęta coraz częściej osiedlają się w bliskim sąsiedztwie ludzi, już nikogo nie dziwi. Sytuacje takie można zaobserwować także w Szczytnie. Na posesji sąsiadującej z domem rodzinnym radnej Anny Rybińskiej na ul. Gdańskiej swoje gniazdo już od lat mają bociany. W tym roku ptaki zachowywały się jednak inaczej niż do tej pory. Całe lato przylatywały do radnej i jej sąsiada, nie bojąc się podchodzić blisko do ludzi.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Widać było, że są osłabione – dzieli się swoimi obserwacjami Anna Rybińska. Dlatego dokarmiała bociany drobiowymi wątróbkami. Te, niczym kury, obstępowały ją, czekając na smakowite kąski. Takie dokarmianie trwało do połowy sierpnia, czyli momentu, kiedy ptaki te zbierają się do odlotu. Jak relacjonuje radna, najpierw odleciały starsze bociany, a po nich w drogę do Afryki wyruszyły młode. Jeden z nich, najsłabszy, został na dłużej, ale i on w końcu odleciał. Anna Rybińska, która z racji wychowania na wsi, w bliskości przyrody, zauważa, że niekonwencjonalne zachowanie ptaków w tym roku wynika z niespotykanej od dawna suszy i wynikających z niej trudności w pozyskaniu pożywienia. - Wokół brakuje też łąk, na których żerowały, bo tereny te zostały zabudowane – mówi.

(ew){/akeebasubs}