Zbliża się setna rocznica plebiscytu na Warmii i Mazurach. W związku z tym postanowiłem przypomnieć na łamach „Kurka” niektóre postacie zaangażowane w działania plebiscytowe po polskiej stronie.

Bogumił Leyk
Bogumił Leyk. Zdjęcie ze zbiorów W. M. Leyka

KAMIENIARZ

17 grudnia 1860 r. na Bartnej Stronie przyszedł na świat Bogumił (Gottlieb) Leyk. Był on synem Wilhelma i Marii z domu Sobótka. Jego ojciec posiadał w Trelkowie jednohektarowe gospodarstwo. Z tak niewielkiego areału nie dało się wyżyć i dlatego młody Bogumił musiał wyjechać do pracy w kopalni w Westfalii. Na Mazury wrócił w 1884 r. Mieszkał w Świętajnie, a następnie w Lemanach, gdzie z kamieni polnych pobudował skromny dom. Od 1894 r. mieszkał w Szczytnie. Tu, przy ulicy Jägerstraße, obecnie ul. Leyka, kupił za 6 tys. marek budynek. Po rozbudowie otworzył zakład kamieniarski, który trudnił się głównie wykonywaniem nagrobków. Do dzisiejszego dnia, na terenie powiatu szczycieńskiego zachowało się przynajmniej kilkanaście wykonanych i sygnowanych przez B. Leyka pomników. W większości są już one w złym stanie. Często jest to tylko dolny skrawek tabliczki z czarnego szkła, na którym zachowała się sygnatura zakładu kamieniarskiego. Niestety te tabliczki były, a czasem i nadal są, celowo niszczone. Spotkać je można na cmentarzach w Jerutkach, Gawrzyjałkach, Piecuchach, Występie, Rozogach, Linowie, Szczytnie i Trelkowie. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Jednak najlepiej zachowane i wykonane przez Bogumiła Leyka nagrobki znajdują się na cmentarzu w Spychowie. Natomiast najliczniej nagrobki jego autorstwa występują w Trelkowie. Te kilkanaście zachowanych w różnym stanie nagrobków z lat 1909 - 1919 to zapewne ułamek tego, co zostało w zakładzie kamieniarskim Bogumiła Leyka wytworzone.

NAGROBEK Z POLSKIMI INSKRYPCJAMI

Bogumił Leyk (wraz z synami) modlący się za zmarłego Bogumiła Linkę

Interesy B. Leykowi szły tak dobrze, że mógł sobie pozwolić na zakup dwóch budynków, w tym kamienicy przy ulicy Cesarskiej, obecnie ul. Polska. Kamienica ta znajdowała się naprzeciwko drogi prowadzącej do dworca kolejowego i przylegała do budynku, w którym mieściła się redakcja „Mazura”. Znajdował się w niej sklep z nagrobkami. Pozostałe lokale i mieszkania znajdujące się w tych budynkach były wynajmowane. Od około 1919 r., o czym świadczą zamieszczane w szczycieńskiej prasie ogłoszenia, Bogumił zaczął prowadzić działalność kamieniarską z synem Emilem. Warto też wspomnieć o nagrobku, który w 1912 r. wykonał dla swojego teścia Willima Różyńskiego. Był to jedyny nagrobek z inskrypcjami w języku polskim znajdujący się na cmentarzu ewangelickim w Szczytnie. Został on zniszczony w okresie plebiscytowym.

KAZNODZIEJA I DZIAŁACZ

W 1897 r. Bogumił Leyk został kaznodzieją Wschodniopruskiego Ewangelickiego Zrzeszenia Modlitwy. Jednak w 1899 r. zerwał z tą organizacją i rozpoczął samodzielną działalność kaznodziejską. W 1909 r. utworzył organizację gromadkarską noszącą nazwę: „Wspolność Chrześcijańska”. Był świetnym mówcą głoszącym kazania w języku polskim. Dzięki posiadanemu majątkowi mógł sobie pozwolić na zaangażowanie się w działalność społeczną, narodową i religijną. W trakcie plebiscytu działałał na rzecz Polski. Był członkiem Komitetu Mazurskiego i Mazurskiego Związku Ludowego, w którym odpowiadał za sprawy gromadkarskie. Brał udział w sporządzeniu raportu dotyczącego sytuacji na Mazurach przygotowanego dla państw zwycięskiej koalicji. Za swoją działalność był przez Niemców prześladowany. Dwukrotnie w Szczytnie i w Farynach go pobito. Zaangażował się w pomoc dla pobitego przez Niemców Bogumiła Linki, na pogrzebie którego w Olsztynie przemawiał.

Cmentarz w Spychowie. Najlepiej zachowany nagrobek wykonany przez Bogumiła Leyka

PRZEŚLADOWANY ZA POLSKOŚĆ

Po zabraniu mu, pod pozorem niepłacenia podatków, domu i zakładu w Szczytnie przez jakiś czas mieszkał w Domu Polskim w Olsztynie. Ostatecznie stracił swój majątek i musiał się przenieść do Polski. Przebywał w Toruniu, Działdowie i w Warszawie. W 1922 r. wrócił na Mazury. Osiadł w Wielbarku, gdzie udało mu się odzyskać niewielką część majątku. Mieszkał obok młyna, przy ulicy Śluzowej i prowadził niewielkie gospodarstwo. Podczas ewakuacji w styczniu 1945 r. musiał opuścić Mazury. Znalazł się w Monachium u syna Emila, gdzie zmarł 11 października.

Z Karoliną z Różyńskich miał dwóch synów: Fryderyka i Emila. Z drugiego małżeństwa z Szarlotą Kalinowską miał córkę Ernę.

Witold Olbryś{/akeebasubs}