Na cmentarzu w Jedwabnie odsłonięto pomnik upamiętniający Walentego Habandta, działacza plebiscytowego, aktywistę Związku Polaków w Prusach Wschodnich, zamordowanego przez Niemców w obozie w Stutthofie. W uroczystości wzięła udział jego rodzina, w tym wnuczka oraz prawnuczka wraz z praprawnuczętami.
O symboliczne upamiętnienie Walentego Habandta od wielu lat zabiegał były wójt, a obecnie prezes Towarzystwa Przyjaciół Jedwabna Włodzimierz Budny. Jak często podkreślał, bardzo zależało mu na tym, aby zasłużony działacz plebiscytowy zamordowany w 1940 r. w niemieckim obozie w Stutthofie, miał choćby symboliczne miejsce upamiętnienia. Lokalizację pomnika wybrano nieprzypadkowo. Stanął on na cmentarzu w Jedwabnie, obok grobu żony Walentego Habandta, pochodzącej z Burdąga Franciszki z Kozłowskich.
W minioną niedzielę odbyło się jego odsłonięcie i poświęcenie.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Z kolei życiorys działacza przybliżył zebranym Włodzimierz Budny, przywołując jego tragiczne koleje losu oraz szykany, których doświadczał od Niemców za swoje zaangażowanie na rzecz ruchu polskiego na Mazurach.
Za inicjatywę upamiętnienia dziadka dziękowała, również w imieniu swojej nieobecnej z powodów zdrowotnych mamy, córki Walentego Habandta, jego wnuczka Małgorzata Puławska – Habandt. Jak powiedziała „Kurkowi”, jej mama, na wieść o inicjatywie upamiętniania ojca, bardzo się wzruszyła. Kiedy zginął, miała zaledwie kilka lat i razem z matką została wysłana na roboty przymusowe. - Rodziny były wtedy rozdzielane. Dlatego moja babcia, zawinęła córeczkę w kołdrę. Jak już znalazły się na robotach, to dziewczynka nie mogła powiedzieć „mamo”, bo wtedy zostałyby rozdzielone – opowiada pani Małgorzata. Dodaje, że wojenna trauma towarzyszyła jej matce przez lata. - Nie miała ojca, a ja dziadka – mówi ze smutkiem. Obecnie jej blisko 89-letnia mama mieszka w Hamburgu, pod opieką wnuczki. Pani Małgorzata z kolei osiedliła się w Karpaczu, skąd często odwiedza mamę w Niemczech.
Wnuczka Walentego Habandta nie kryje wdzięczności dla inicjatorów upamiętnienia dziadka. - Dziękuję tym, którzy szukają prawdy, bo tu chodzi o prawdę i historię, która nie może być zapomniana – podkreśla. - Młodzi ludzie powinni ją poznać po to, by być czujnym na to, żeby już nigdy się ona nie powtórzyła – mówi pani Małgorzata.
(ew){/akeebasubs}
