Wójtowie Dźwierzut, Rozóg i Świętajna oraz burmistrz Pasymia, oprócz walki o reelekcję, ubiegać się będą o mandat radnego powiatowego. Choć jest to dozwolone prawem, budzi kontrowersje. - To wpuszczanie wyborców w maliny – uważa wójt Wielbarka.

Boją się o stołki?

NIEZBADANE SĄ WYROKI

Wszyscy obecni włodarze w powiecie szczycieńskim będą ubiegać się o reelekcję. Niektórym to nie wystarcza. Czterech z nich dodatkowo jeszcze wystartuje do walki o mandat radnego powiatowego. Jednym z nich jest wójt Świętajna Janusz Pabich. Jaki to ma sens? – pytamy?

- Niezbadane są wyroki boskie i decyzje wyborców – przyznaje Pabich, dając do zrozumienia, że nie jest pewny wygranej. Drugim powodem ma być to, że lista PSL zawiera bardzo dobrych kandydatów. Dlatego chce ją wesprzeć liczbą oddanych na niego głosów.

WPROWADZANIE W BŁĄD WYBORCÓW

Takie postępowanie wójt gminy Wielbark Grzegorz Zapadka określa jako wpuszczanie wyborców w maliny.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

- Człowiek, który ma mniejsze obycie w tych różnych niuansach wyborczych sądzi, że głosuje do powiatu na konkretnego człowieka. Potem, jak wójt zachowa stanowisko, musi zrezygnować z mandatu radnego. Ludzie wtedy będą się czuć wprowadzeni w błąd – mówi Zapadka.

Podobnie uważa wójt Jedwabna Krzysztof Otulakowski. On jednak jest w stanie zaakceptować taką sytuację pod warunkiem, że wójt będzie otwarcie o swoim podwójnym kandydowaniu informował wyborców w trakcie kampanii wyborczej.

DLA DOBRA LISTY

- Ja tak czynię, a ludzie ze zrozumieniem do tego podchodzą – zapewnia wójt Dźwierzut Czesław Wierzuk, który od początku istnienia powiatu zabiega o mandat radnego, jednocześnie ubiegając się o stanowisko wójta. W jakim celu? - Żeby gmina miała więcej przedstawicieli w powiecie – odpowiada. To jednak nie do końca jest pewne. Zwolnione miejsce może bowiem zająć reprezentant Pasymia, która to gmina wspólnie z Dźwierzutami tworzy jeden okręg wyborczy.

W „podwójnej” roli wystąpi w nadchodzących wyborach także wójt Rozóg Józef Zapert. - Prawo tego nie zabrania, poza tym w ten sposób wspieram komitet, którego program popieram – uzasadnia Zapert startujący do Rady Powiatu w barwach „Ziemi Szczycieńskiej”.

Także burmistrz Pasymia Bernard Mius, który również dodatkowo zabiegać będzie o mandat radnego powiatowego z listy PSL zapewnia, że gra w otwarte karty. - Nikt nie może być pewien, że na 100% zachowa stanowisko wójta czy burmistrza. Jeżeli przegram, dalej będę chciał pracować na rzecz samorządu, tym razem powiatowego, służąc mu swoją wiedzą i doświadczeniem – tłumaczy, zastrzegając od razu, że czarnego scenariusza nie przewiduje.

OSZUKIWANIE WYBORCÓW

Powyższe argumentacje nie przekonują Krzysztofa Mańkowskiego, szefa stowarzyszenia Razem dla Mieszkańców, byłego przewodniczącego Rady Powiatu.

- Dla mnie to oszukiwanie wyborców. W ten sposób wójt, który przez wiele kadencji pełni urząd, okazuje swoją słabość. Myśli sobie: mogą mnie nie wybrać, więc w razie czego dostanę się do powiatu, żeby dalej funkcjonować. To jest nie w porządku wobec wyborców - mówi Mańkowski.

OBAWA PRZED PORAŻKĄ

Podobnie do sprawy podchodzi przewodnicząca Rady Powiatu Jolanta Cielecka. - Takie podwójne kandydowanie to obawa przed utratą stanowiska – uważa. Nie przekonuje jej, że włodarzom może chodzić o dobro partii, z której listy startują.

- A co to jest dobro partii? To wprowadzanie w błąd wyborców. Kandydat powinien jasno się określić czego chce. Ja tu nie widzę żadnego dobra.

Andrzej Olszewski

{/akeebasubs}