W ostatnich latach obserwujemy dramatyczny wzrost zachorowań na dolegliwości bólowe kręgosłupa. Coraz więcej pacjentów zgłasza się również do mojego gabinetu, skarżąc na bóle w krzyżu.
Wchodzą z trudem i mówią: doktorze, „połamało mnie”. Jeszcze do niedawna był to problem głównie ludzi starszych, dzisiaj coraz więcej młodych cierpi z tego powodu. Badania statystyczne pokazują, że jest to druga po przeziębieniach przyczyna wizyt u lekarza i najczęstszy powód zwolnień z pracy. W roku 2013 schorzenia kręgosłupa były przyczyną 22,7 mln dni absencji – czyli nieobecności w pracy. Zwolnienia kosztowały 1,5 mld złotych, natomiast na renty w tymże roku ZUS wydał 2,5 mld złotych. Te pieniądze pochodzą oczywiście z kieszeni tych, którzy pracują i płacą składki na ZUS. Rzeczywistość jednak pokazuje, że prędzej czy później każdy poczuje ból w krzyżu. Czy możemy coś zrobić, aby temu zapobiec lub przynajmniej zmniejszyć dolegliwości? Okazuje się, że tak. Zdrowy styl życia, zrównoważona aktywność fizyczna, unikanie stresów i trzymanie prawidłowej wagi ciała są czynnikami, które mogą zmniejszyć cierpienie wywołane problemami z kręgosłupem.
CZYM JEST DYSKOPATIA?
Najczęstszą przyczyną bólów kręgosłupa jest tak zwana dyskopatia, czyli uszkodzenie tarczy międzykręgowej. Osłabienie mięśni międzykręgowych oraz więzadeł łączących kręgi sprzyjają tworzeniu się tak zwanej przepukliny dysku międzykręgowego – dysk wysuwa się i zaczyna uciskać na korzenie nerwowe wychodzące z rdzenia kręgowego – stąd popularna nazwa – korzonki. Nagły ruch lub dźwignięcie ciężaru może wywołać przesunięcie dysku i nagły ból mogący promieniować do różnych okolic ciała. Kręgi są stabilizowane poprzez mięśnie krótkie kręgosłupa. Kształtują się one podczas prawidłowego rozwoju od dzieciństwa. Dlatego ważne jest, aby dzieci nie spędzały tak dużo czasu przed komputerem lub telewizorem, ale ruszały się. W starszym wieku codzienna gimnastyka jest najlepszym sposobem na wzmocnienie mięśni oraz więzadeł kręgosłupa a tym samym zmniejszeniu ryzyka bólów.
ZACZĘŁO SIĘ OD MIĘKKIEGO FOTELA
Bóle kręgosłupa są dla mnie szczególną jednostką chorobową. Dobrze rozumiem pacjentów, którzy z tym problemem zgłaszają się do mnie, ponieważ sam doświadczyłem takich bólów.
Moje problemy z kręgosłupem zaczęły się w ostatniej klasie liceum.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Przygotowywałem się do matury i egzaminu na studia medyczne i musiałem bardzo długo siedzieć nad książkami. Był rok 1989 i w sklepach nie można było kupić dobrego fotela. Fotel, na którym siedziałem był miękki i wygodny, ale nie chronił mojego kręgosłupa przed przeciążeniami. Dzisiaj wiem, że lepiej bym zrobił, gdybym się uczył na twardym krześle. Wówczas na pewno częściej bym wstawał, zmieniał pozycję. Długie godziny spędzone w miękkim fotelu po roku doprowadziły do niewielkiego skrzywienia kręgosłupa. Jeszcze nie odczuwałem bólów. Ból pojawił się później, gdy na wakacjach w czasie studiów pracowałem na budowie. Okazało się, że moje mięśnie i więzadła są za słabe, aby wytrzymać przeciążenia związane z pracą. Bóle pojawiały się później regularnie raz na rok lub raz na dwa lata. Trwały tydzień lub dwa i ustępowały. Naprawdę silnego bólu doświadczyłem cztery lata temu. Podczas długiego weekendu majowego pobiegałem sobie i zacząłem odczuwać bóle. Myślałem, że jak zwykle miną po kilku dniach, ale one nasilały się z każdym dniem. Po kilku dniach nie byłem w stanie wstać z łóżka. Przeraziłem się. Musiałem dostawać silne zastrzyki, aby móc przejść do łazienki. Leżałem w łóżku tydzień. Po tygodniu wstałem z łóżka, ale chodzenie sprawiało mi ogromne trudności. Wykonałem prześwietlenie kręgosłupa. Zdjęcie rtg nie wykazało żadnych zmian. Zdjęcia rentgenowskie uwidaczniają tylko kości, dysk jest chrząstką i na zdjęciu pozostaje niewidoczny. Dopiero rezonans magnetyczny pokazał przepuklinę dwóch dysków, na dwóch poziomach. Którejś niedzieli wybrałem się na Oddział Neurochirurgii w Olsztynie, aby porozmawiać na ten temat ze specjalistą. Neurochirurg zobaczył wynik rezonansu, zobaczył jaki ból sprawia mi chodzenie i stwierdził, że kwalifikuję się do operacji. Interesowało mnie, kiedy będę mógł wrócić do pracy, jeśli poddam się operacji. Odpowiedział, że to zależy od motywacji. Osoby, którym zależy na pracy wracają do niej nawet po dwóch tygodniach, jeśli nie jest to praca fizyczna, natomiast osoby, które nie mają motywacji nawet przez rok lub dłużej potrafią pozostawać niezdolne do pracy.
ULGA PO ĆWICZENIACH
Nie zdecydowałem się na operację. Przez ponad rok zmagałem się z bólem. Chodziłem na zabiegi fizykoterapeutyczne, które nie przyniosły mi jednak ulgi. Gdy mocno bolało, łykałem tabletki. Pomagał mi dostępny bez recepty ibuprofen. Ale to, co naprawdę mi pomagało to ćwiczenia. Największą ulgę czułem po ćwiczeniu określanym nazwą „koci grzbiet”. Stawałem na czworaka i wyginałem kręgosłup do góry i do dołu. W czasie tych ruchów czułem, jakby dysk się przemieszczał i zmniejszał ucisk na korzenie nerwowe. Ból zmniejszał się. Nie poddając się operacji oczywiście ryzykowałem uszkodzenie korzeni nerwowych na skutek długiego ucisku. Gdyby tak się stało, doprowadziłoby to do zaburzenia w unerwieniu kończyny dolnej i osłabienia mięśni. Uznałem jednak, że operacja też niesie ze sobą ryzyko, a osłabienie mięśnia łydki, jeśli nawet wystąpi, nie będzie dla mnie wielkim problemem. Po roku zazwyczaj dochodzi do samoistnego obkurczenia wysuniętego dysku i bóle mijają. Tak też stało się w moim przypadku. Operacja jest niezbędna wówczas, gdy bólom kręgosłupa towarzyszą takie objawy jak niedowład kończyny dolnej lub zaburzenia zwieraczy skutkujące na przykład nietrzymaniem moczu. Wtedy nie można czekać, ale jak najszybciej należy wykonać operację. Przez 16 lat mojej pracy widziałem 2 takie przypadki.
Dzisiaj nie mam już tak silnych bólów, ale czuję swój kręgosłup w zasadzie cały czas. Przyzwyczaiłem się do tego bólu, a nawet zaczynam go doceniać. Ten ból przypomina mi, abym nie siedział zbyt długo przed telewizorem. Przypomina mi, że rano muszę znaleźć czas na gimnastykę, a w pracy co jakiś czas muszę wstać z fotela i przejść się po gabinecie. Nie czekajmy, aż zaboli nas kręgosłup. Już dziś zacznijmy o niego dbać. Codzienna gimnastyka będzie wzmacniać mięśnie i więzadła naszego kręgosłupa i może zapobiec naprawdę poważnym problemom.
Włodzimierz Tarasiuk
Autor jest lekarzem, specjalistą chorób wewnętrznych. Pracuje jako lekarz rodzinny w Przychodni Vita-med. Pełni też dyżury w szpitalu na Oddziale Wewnętrznym.
{/akeebasubs}
