Oflagowanie samochodów i bojkot wykonywania nieodpłatnych prac gospodarczych na terenie komendy – w ten sposób szczycieńscy strażacy włączyli się do ogólnopolskiej akcji protestacyjnej. Na liście ich postulatów jest m.in. podniesienie wynagrodzeń, które nie wzrosły od sześciu lat. Sprzeciwiają się też niedofinansowaniu komend powiatowych, co wymusza na komendantach daleko idące cięcia.

OGÓLNOPOLSKI PROTEST
Strażacy Państwowej Straży Pożarnej są kolejną grupą zawodową, która w gorącym okresie przedwyborczym postanowiła upomnieć się o poprawę swojej sytuacji materialnej. W ubiegłym tygodniu, w ramach trwającej od końca sierpnia ogólnopolskiej akcji protestacyjnej, przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów powstało strażackie miasteczko. Główne postulaty funkcjonariuszy PSP dotyczą rewaloryzacji funduszu wynagrodzeń za lata 2008 – 2014, o co najmniej 17% tytułem rekompensaty wzrostu kosztów inflacji. Protestujący domagają się także pokrycia w całości z budżetu państwa kosztów związanych z wysługą lat oraz wzrostu stawki za służbę w godzinach nadliczbowych z 60% do 100% za godzinę pracy.
Do akcji włączyli się również strażacy z Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej KP PSP w Szczytnie.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
OFLAGOWANIE I BOJKOT
W tej sytuacji protest się rozszerzył. W szczycieńskiej komendzie polega on na oflagowaniu samochodów bojowych oraz bojkocie nieodpłatnych prac gospodarczych, w tym budowlanych, remontowych czy naprawczych. – Nasza służba jest specyficzna i nie możemy odmówić np. wyjazdu do akcji. Nie urządzimy też żadnej blokady tak jak inne grupy zawodowe – mówi Krzysztof Żywica, dodając, że w niektórych komendach w ramach protestu strażacy bojkotują także inspekcje gotowości operacyjnej oraz szkolenia w jednostkach ratowniczo-gaśniczych. Przedstawiciel związku przyznaje, że wybrana forma protestu może być uciążliwa dla komendanta. Do tej pory strażacy zawsze dbali o zewnętrzny wygląd terenu komendy, a w ub. r. wykonali remont w jej wnętrzu. – Akcja nie jest jednak wymierzona przeciwko naszym przełożonym – zapewnia Żywica.
BIEDA W KOMENDACH
Protestujący walczą także o podwyższenie budżetów komend powiatowych. Te od lat pozostają na tym samym poziomie, mimo że komendanci co roku wnioskują do swoich zwierzchników o zabezpieczenie większej puli środków. Prośby te są jednak ignorowane. Taka sytuacja skutkuje tym, że szefowie komend powiatowych muszą sobie jakoś radzić. W praktyce dokonują przesunięć między wydatkami rzeczowymi, m.in. na paliwo i naprawy sprzętu a osobowymi na niekorzyść tych drugich. Cięcia dotyczą m.in. dodatków służbowych. – Kiedy strażak dostaje wyższą grupę zaszeregowania, to nie idą za tym jak dawniej żadne pieniądze. To jest chore – komentuje związkowiec. Dodaje, że w Szczytnie taka sytuacja trwa już od kilku lat i wpływa negatywnie na atmosferę w pracy. – Nie mamy już takiej motywacji jak dawniej, czujemy się niedoceniani – ubolewa.
W społeczeństwie panuje przekonanie, że służby mundurowe i tak są stosunkowo dobrze opłacane oraz mogą liczyć na szereg przywilejów. Czy akcja protestacyjna nie wpłynie na spadek wysokich notowań strażaków w rankingach zaufania? – Większość ludzi nie ma zielonego pojęcia, jak bardzo trudna jest nasza praca i z czym na co dzień się borykamy – odpowiada Krzysztof Żywica, wymieniając stres związany z niebezpiecznymi akcjami oraz ryzyko utraty zdrowia i życia. Przypomina też, że ostatnio rząd ograniczył przywileje emerytalne służbom mundurowym.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
