Burmistrz Szczytna Krzysztof Mańkowski apeluje do rządu i parlamentarzystów wszystkich opcji o pochylenie się nad trudną sytuacją samorządów. W ostatnich miesiącach drastycznie spadają im udziały z tytułu podatku PIT. W przypadku Szczytna różnica między lutym a marcem to blisko 600 tys. złotych. - Za chwilę samorządy znajdą się w takiej sytuacji jak szpitale i przedsiębiorcy – przewiduje włodarz.

Burmistrz bije na alarm
Burmistrz Krzysztof Mańkowski: - Jeśli sytuacja będzie się tak dalej rozwijała, to samorządy, w tym także szczycieński, same będą potrzebowały pomocy

Według burmistrza Szczytna Krzysztofa Mańkowskiego, samorządy znalazły się obecnie w dramatycznej sytuacji. I nie chodzi tu tylko o epidemię koronawirusa, ale prowadzoną już od dłuższego czasu politykę państwa skutkującą tym, że znacząco maleją ich dochody. Swoimi obawami dotyczącymi przyszłości włodarz dzielił się z radnymi podczas czwartkowej sesji (9 kwietnia). - Jeśli sytuacja będzie się tak dalej rozwijała, to samorządy, w tym także szczycieński, same będą potrzebowały pomocy – mówił burmistrz.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Jako przykład ilustrujący stan miejskich finansów podał różnicę między wpływami z tytułu udziału w podatku PIT w ostatnich miesiącach. Za luty do miejskiej kasy wpłynęło ponad 1,3 mln zł, a za marzec – już tylko niewiele ponad 800 tys. złotych. - To o 572 tysiące mniej naszych dochodów – ubolewał. Nawiązywał przy tym do obecnej trudnej sytuacji w całym kraju i wsparcia, którego miasto, w miarę swoich możliwości, udziela przedsiębiorcom dotkniętym skutkami epidemii. - Mimo chęci, nie będziemy mogli pomóc naszym przedsiębiorcom, bo sami będziemy jej potrzebowali – snuł czarny scenariusz Mańkowski, zwracając się jednocześnie do rządu i parlamentarzystów wszystkich opcji politycznych, aby przyjrzeli się sytuacji samorządów. - Może dojść do tego, że nie będziemy mieli fizycznie pieniędzy na kontach i nie będziemy mogli spełniać swoich zadań – ostrzegał włodarz. Zaapelował jednocześnie do wszystkich samorządowców, aby mówili głośno o nurtujących ich problemach, bo w przeciwnym razie samorządom grozi zapaść.

(ew){/akeebasubs}