W oślej ławce postanowili posadzić swojego burmistrza pasymscy radni. Jako jedyny włodarz w powiecie szczycieńskim Bernard Mius nie uzyskał absolutorium. Żadne konsekwencje jednak z tego powodu mu nie grożą.

Burmistrz w oślej ławce

Pasymscy radni podsumowali realizację budżetu za 2013 rok. To był jeden z najgorszych okresów w ponad 20-letniej historii samorządu. Zaplanowane w i tak bardzo skromnej kwocie - 537 tys. zł inwestycje zrealizowano zaledwie w 12,7%, a dochody ze sprzedaży majątku gminy zamiast 1,5 mln, przyniosły do kasy gminy tylko 350 tys. zł.

- Negatywnie oceniam budżet pod względem zasadności, celowości, oszczędności i gospodarności – wytykał Bernardowi Miusowi radny Wiesław Nosowicz, dodając, że taka polityka skazała samorząd na wprowadzenie programu naprawczego, czego konsekwencją jest jeszcze bardziej obciążająca budżet emisja obligacji.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Mius z kolei rewanżował się sięgnięciem do historii. Przypominał, że Nosowicz odchodził 12 lat temu ze stanowiska burmistrza przy 79,5% zadłużeniu samorządu, a sprawująca urząd po nim Lucyna Kobylińska – 43%. - Ja tę kadencję zakończę z zadłużeniem 54,6% - mówił Mius, zaznaczając jednak, że za jego rządów do gminy trafiło 15 mln zł z unijnych dotacji na inwestycje. Ponad czterokrotnie mniejsze od założonych dochody ze sprzedaży majątku tłumaczył „dekoniunkturą, marazmem i stagnacją”. - Wszystko stało w miejscu, teraz dopiero zaczyna coś drgać – mówił Mius.

Zdając sobie sprawę, że nastawienie radnych nie jest do niego zbyt przychylne i może nie otrzymać od nich absolutorium, apelował o zaniechanie prywatnych i partyjnych porachunków. Przypominał, że pozytywną opinię w tej sprawie wydała komisja rewizyjna i Regionalna Izba Obrachunkowa. To jednak niewiele pomogło. Do otrzymania absolutorium wymagana była bezwzględna liczba głosów, czyli 8. Tymczasem za jego udzieleniem opowiedziało się 7 radnych, 5 było przeciw a 1 wstrzymał od głosu.

- Od początku można się było spodziewać takiego rozstrzygnięcia. Podyktowane jest ono złośliwością, osobistymi porachunkami części radnych, którzy myślą już o nadchodzących wyborach. Jak jestem już 24 lata w samorządzie, to jeszcze takiego Muppet Show jakie odbywa się na sesjach i komisjach rady nie widziałem – komentuje wynik głosowania burmistrz.

Nieudzielenie absolutorium jest zazwyczaj pierwszym krokiem do odwołania włodarza. Mius może jednak spać spokojnie, bo znajduje się w „okresie ochronnym”. Takiej procedury nie wprowadza się bowiem na 9 miesięcy przed wyborami. Te mają się odbyć już w listopadzie.

Andrzej Olszewski

{/akeebasubs}