Burmistrz Krzysztof Mańkowski drugi rok z rzędu nie otrzymał od radnych wotum zaufania. Mało tego, jako pierwszy włodarz Szczytna po 1990 r., nie uzyskał nawet absolutorium z tytułu wykonania ubiegłorocznego budżetu, choć wydawało się, że głosowanie w tej sprawie jest zwykłą formalnością. Podczas debaty nad „Raportem o stanie miasta” radni nie szczędzili mu słów krytyki, wytykając m.in. najgorsze od lat relacje z ościennymi samorządami, lansowanie się w mediach społecznościowych oraz brak wizji rozwoju Szczytna.
DUŻO INWESTYCJI, BEZPIECZNE ZADŁUŻENIE
Takiej sytuacji w szczycieńskim samorządzie jeszcze nie było. Trwający niemal od początku bieżącej kadencji spór między radnymi a burmistrzem Krzysztofem Mańkowskim właśnie osiągnął punkt kulminacyjny. Można się było o tym przekonać, śledząc poniedziałkową sesję Rady Miejskiej, podczas której odbyła się debata nad „Raportem o stanie miasta” oraz udzieleniem włodarzowi wotum zaufania i absolutorium.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Dokument dotyczący działalności szczycieńskiego samorządu w 2021 r. przedstawił burmistrz Mańkowski, skupiając się głównie na wykonaniu budżetu oraz zrealizowanych inwestycjach. W ubiegłym roku dochody miasta wyniosły 129,8 mln zł, a wydatki – 130,2 mln złotych. Na zadania inwestycyjne samorząd wydał 17,2 mln złotych. Wśród nich największym było dokończenie rewitalizacji ruin zamku krzyżackiego. Całość kosztowała 17 mln zł, a wykonanie tego zadania w 2021 r. pochłonęło prawie 7 mln złotych. Największą inwestycją drogową była rozbudowa ul. Gdańskiej (1,3 mln zł) oraz, realizowana wyłącznie ze środków własnych, przebudowa ul. Piaskowej (394,3 tys. zł). Na przystosowanie pomieszczeń hali Wagnera na potrzeby żłobka miasto wydało 400 tys. zł, a na modernizację oświetlenia terenów rekreacyjnych – ponad 200 tys. złotych. Budzące skrajne emocje zagospodarowanie pl. Juranda pochłonęło blisko 274 tys. złotych. Samorząd, przygotowując się do wykonania kolejnych zadań, opracował ich dokumentację. Najwięcej, bo 120 tys. zł kosztowała ta dotycząca sali gimnastycznej przy SP z OI nr 2.
Burmistrz podkreślał, że zadłużenie miasta wynoszące na koniec ubiegłego roku 15,3%, od objęcia przez niego urzędu wzrosło tylko nieznacznie, bo w 2018 r. wynosiło 14,7% i jest dużo niższe niż w miejscowościach o podobnej liczbie mieszkańców. - Jest ono na bardzo bezpiecznym poziomie – zapewniał Mańkowski.
KRYTYKA RADNEJ
Zapewnienia burmistrza o dobrej kondycji finansowej samorządu nie zrobiły wrażenia na radnych. W trakcie debaty nad „Raportem o stanie miasta”, nie szczędzili włodarzowi słów krytyki. Zabierająca głos w imieniu klubu „Wszystko dla Szczytna” i PSL Aleksandra Kobus – Drężek zauważała, że główny wniosek, jaki nasuwa się po lekturze dokumentu w porównaniu do tych z lat poprzednich, to … poprawa jego stylistyki. Wytykała włodarzowi m.in. zmniejszenie nakładów na oświatę, niewyjaśnienie sprawy spłaty zobowiązań wobec przedszkoli prywatnych, brak inwestycji w gospodarkę wodno – ściekową, w tym oczyszczalnię ścieków, a także brak koncepcji dotyczącej perspektywy finansowej dla miast skupionych w sieci Cittaslow. Zauważała, że spośród 31 inwestycji nie zrealizowano czterech, co stanowi ponad 10% ogółu zaplanowanych. - Zadłużenie miasta wzrasta przy spadku inwestycji – mówiła radna. Zastanawiała się, dlaczego burmistrz, mówiąc o atrakcjach turystycznych Szczytna, pominął wieżę ciśnień, która była jego sztandarowym punktem w programie wyborczym. Zauważała, że włodarz zamiast tego chwali się w raporcie nie swoją, lecz rządową inwestycją, jaką jest budowa obwodnicy. Radną zastanawia również brak informacji o działalności Rady Gospodarczej funkcjonującej przy włodarzu oraz współpracy z lokalnymi przedsiębiorcami skupionymi w Cechu Rzemiosł.
Słowa Kobus – Drężek najwyraźniej zirytowały Mańkowskiego. - Ktoś pani napisał to wystąpienie i są w nim nieprawdziwe, wręcz kłamliwe informacje – zwracał się do radnej.
FACEBOOK ZAMIAST ROZWOJU
Jeszcze więcej zastrzeżeń do pracy burmistrza miał radny Paweł Krassowski. Jego zdaniem w raporcie za mało się mówi o rozwoju społeczno – gospodarczym Szczytna. - Słowo „rozwój” występuje w tym raporcie trzy razy. Znalazłem za to inne słowo, które pojawia się aż czternaście razy. To słowo to „Facebook” - ironizował radny, mając na myśli aktywność burmistrza w mediach społecznościowych. Zarzucił Mańkowskiemu, że nie ma planu realizacji swoich obietnic wyborczych, a tych złożył mieszkańcom niemało. Jego zdaniem w Wieloletniej Prognozie Finansowej brakuje długofalowych inwestycji ze wskazaniem planu ich dofinansowania, co Mańkowski obiecywał w swojej kampanii. - Powstanie takiego długofalowego planu mogłoby spowodować, że Szczytno zaczęłoby tracić status miasta stagnacji – przekonywał radny, powołując się na ranking, w którym stolica powiatu na 137 miast w Polsce tracących funkcje społeczno – gospodarcze zajmuje 70. miejsce. Optymizmem nie napawają też dane dotyczące demografii, w tym rosnąca liczba zgonów i spadek urodzeń. Radnego niepokoi też spadek dochodów z podatku PiT i CiT od mieszkańców oraz przedsiębiorców. Krytykował Mańkowskiego za to, że planowane przez niego dalsze zadłużanie miasta w niepewnej sytuacji gospodarczej i politycznej prowadzić będzie do dalszej stagnacji.
WSPÓŁPRACA NAJGORSZA W HISTORII
Z kolei Zbigniew Orzoł wytykał burmistrzowi brak współpracy z ościennymi samorządami, głównie z gminą Szczytno. - Uważam, że ta współpraca jest najgorsza w historii – mówił radny. Mańkowski nie usłyszał ciepłych słów również od członków klubu PiS. Jego szefowa Teresa Moczydłowska dziwiła się, że włodarz tak chwali się ubiegłorocznym budżetem, podczas gdy kiedy forsował podwyżki podatków i cen odbioru śmieci od mieszkańców, groził, że jeśli rada ich nie przyjmie, to budżet tego nie wytrzyma. - Jak to jest? Czy budżet jest dobry i stabilny, czy brakuje pieniędzy na wszystko? - dociekała Moczydłowska.
POCHWAŁY TYLKO OD SWOICH
Burmistrza pozytywnie oceniali jedynie radni z klubu „Razem dla Mieszkańców”. Beata Boczar zwracała uwagę na wyższy od początkowego planu poziom dochodów i wydatków oraz zmniejszenie deficytu. Ten ostatni był zakładany w wysokości ok. 10 mln zł, by ostatecznie wynieść niespełna 8 mln złotych. Chwaliła też włodarza i jego współpracowników za skuteczne pozyskiwanie środków zewnętrznych.
CZY RADNI MAJĄ JAJA?
Po debacie przyszedł czas na głosowanie nad wotum zaufania dla Mańkowskiego. Zgodnie z przewidywaniami, po raz drugi z rzędu, burmistrz go nie uzyskał. Za jego udzieleniem było 7 radnych, przeciw – 12, wstrzymało się 2. Zaskoczeniem było natomiast głosowanie w sprawie absolutorium. Wydawać by się mogło, że jest to tylko formalność, skoro do wykonania ubiegłorocznego budżetu nie miały zastrzeżeń ani komisja rewizyjna, ani Regionalna Izba Obrachunkowa. A jednak. Mańkowski nie otrzymał absolutorium, bo za jego udzieleniem było 10 radnych, a od głosu wstrzymało się 11.
Na pocieszenie po nieotrzymaniu przez burmistrza wotum zaufania, radni Boczar i Siudak wręczyli mu bukiet róż.
Włodarz nie krył emocji. Przyznał, że spodziewał się takiego wyniku głosowania. - Jest to najlepsza decyzja dla naszego samorządu, jaką mogliście podjąć – mówił. - Mam nadzieję, że będziecie mieli cojones (z hiszp. - jaja) , żeby pójść dalej i za dwa tygodnie ogłosicie referendum o odwołanie burmistrza, ale ono będzie dotyczyło także rady. To mieszkańcy będą oceniać, czy chcą pracować z burmistrzem, czy radą – mówił poirytowany Mańkowski.
Na referendum raczej się nie zanosi. Z naszych kuluarowych rozmów z radnymi wynika, że nie widzą oni sensu jego ogłaszania na rok przed wyborami, nie mając pewności, czy będzie wystarczająca frekwencja. - Przeznaczanie pieniędzy z naszego budżetu na organizację referendum byłoby głupotą – komentuje jeden z radnych.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
