Radni z klubów „Wszystko dla Szczytna i PSL” oraz Prawa i Sprawiedliwości wydali oświadczenie, w którym odnoszą się do sygnałów dotyczących mobbingu i dyskryminacji w Towarzystwie Budownictwa Społecznego „Jurand”. Wzywają burmistrza Krzysztofa Mańkowskiego do wyjaśnienia sytuacji w miejskiej spółce oraz przedstawienia efektów jego działań w ciągu najbliższego miesiąca.
RADNI ZABIERAJĄ GŁOS
Oświadczenie Rady Miejskiej w Szczytnie to reakcja na pismo Przewodniczącego Międzyzakładowej Organizacji NSZZ „Solidarność” przy ZOZ w Szczytnie Andrzeja Wróbla w sprawie naruszania praw pracowniczych w TBS „Jurand”. Związkowiec informuje w nim o utracie przez pracowników „trzynastek”, dodatków stażowych, oraz braku dodatków za pracę w warunkach szkodliwych i na wysokościach. Ponadto pisze on także o nierównym traktowaniu osób zatrudnionych na takim samym stanowisku, co dotyczy głównie członków NSZZ „Solidarność”. W piśmie przewodniczącego mowa jest również o dyskryminacji i mobbingu, łamaniu zasad życia społecznego oraz straszeniu pracowników zwolnieniem z pracy.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W oświadczeniu rady, podpisanym przez przewodniczących klubów „Wszystko dla Szczytna i PSL” oraz Prawa i Sprawiedliwości, radni wyrażają stanowczy sprzeciw wobec jakichkolwiek form dyskryminacji, mobbingu i zastraszania pracowników w jednostkach organizacyjnych podległych miastu oraz w spółkach z jego udziałem. Wzywają jednocześnie burmistrza Krzysztofa Mańkowskiego do wyjaśnienia sytuacji opisanej przez przewodniczącego Wróbla oraz do pisemnego przedstawienia efektów podjętych działań do 26 marca br.
DLACZEGO SIĘ NIE PODPISALI?
Pod oświadczeniem nie podpisali się radni klubu „Razem dla Mieszkańców” wspierającego włodarza. Dlaczego? Przewodniczący klubu „Wszystko dla Szczytna i PSL” Rafał Kiersikowski przyznaje, że nie zwracał się do nich z taką propozycją. - Oświadczenie było wyłożone na siedem dni przed sesją w Biurze Rady. Gdyby chcieli, to podpisaliby je – mówi radny.
Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej z ramienia klubu „Razem dla Mieszkańców” Robert Siudak brak podpisu jego członków pod oświadczeniem tłumaczy dwiema przesłankami. - Po pierwsze, nikt nas o to nie prosił. Po drugie, nie do końca zgadzam się z tym, że rada jest kompetentnym organem do tego, aby zajmować się tą sprawą – uzasadnia wiceprzewodniczący. Czy podczas najbliższej sesji zagłosuje za przyjęciem oświadczenia? - Jeszcze nie podjąłem decyzji. Pod pierwszą jego częścią mówiącą o stanowczym sprzeciwie wobec dyskryminacji i mobbingu w miejskich jednostkach na pewno bym się podpisał. Natomiast do dalszej części mam już wątpliwości – przyznaje Siudak.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
