Mieszkaniec Gromu Zbigniew Gołda „wyhodował” na swojej posesji wysoką na kilka metrów „roślinę”, z której zamiast konarów i gałęzi zwisają … 5-litrowe butelki po wodzie pitnej. - W ten sposób chcę pokazać władzom gminy mój problem z brakiem tego niezbędnego przecież do życia płynu - mówi zdesperowany gospodarz.

Butelkowy protest

W miejscowości Grom, za torami kolejowymi obok małego osiedla domków jednorodzinnych, leży posesja państwa Danuty i Zbigniewa Gołdów. Jak mówi gospodarz, z chwilą postawienia domu, wydrążył głębinową studnię, lecz podziemne źródło z niewiadomych przyczyn wyschło. Zaczął się wówczas rozglądać za alternatywnym rozwiązaniem. Tak się złożyło, że w tym czasie jego sąsiedzi podjęli starania o podłączenie do wiejskiego wodociągu. Był to rok 2009.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

- Nie mogłem przegapić takiej okazji, więc włączyłem się do tych działań - mówi pan Zbigniew.

Gmina postawiała jednak warunek – zainteresowani doprowadzeniem wody do swoich posesji muszą na własny koszt sporządzić dokumentację techniczną tego przedsięwzięcia. Wszyscy zainteresowani chętnie się zgodzili. Już w 2010 r. dokumentacja była gotowa i zapanowała pewność, że już wkrótce woda pojawi się w kranach. Niestety, na kolejnych posiedzeniach Rady Miasta Pasym sprawę odkładano i nie doczekała się realizacji do dziś.

Zdesperowany pan Gołda, nie mając wyboru, zaopatruje się w wodę do dziś w pobliskim sklepie, kupując ją w 5-litrowych butelkach. Po ich wykorzystaniu wiesza je na drewnianym stelażu w formie drzewa. Konstrukcja obecnie „wyrosła” już na kilka metrów i całkowicie się zapełniła – kolejne butelki wieszane są teraz na przydomowym płocie.

- Pragnę w ten sposób zwrócić uwagę gminy, a szczególnie burmistrza Bernarda Miusa, na problem braku wody – tłumaczy pan Zbigniew. Jego zdaniem „drzewo” powinno bardziej podziałać na wyobraźnię władz i mocniej poruszyć ich sumienie, niż jakiekolwiek słowa pisane lub mówione.

POMYŚLNY FINAŁ PO 5 LATACH

Wychodzi na to, że oryginalna forma protestu w końcu spełniła pokładane w niej nadzieje. Jak informuje nas Bernard Mius, burmistrz Pasymia, woda wkrótce dotrze do gospodarstwa państwa Gołdów i 11 pozostałych domków jednorodzinnych położonych za torami.

Na ostatniej sesji radni zaakceptowali budowę brakującej nitki wodociągu od budynku stacji kolejowej. Jest już wyłoniony wykonawca, a będzie nim miejscowy Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej.

- Inwestycja powinna być gotowa w niecałe dwa tygodnie, a jej koszt wyniesie ok. 50 tys. zł – zapewnia nas burmistrz Barnard Mius.

Marek J.Plitt

{/akeebasubs}