Wiele wskazuje na to, że zespół seniorów GKS-u Dźwierzuty nie przystąpi do rundy wiosennej. Podobnie stać się może z grupami młodzieżowymi. W ubiegłym tygodniu zarząd GKS-u podczas zebrania podjął decyzję o zawieszeniu działalności klubu.

Był sobie sport w Dźwierzutach...
Kiedyś był czas na puchary… W środku Jarosław Szpyrka

Poniedziałek 15 lutego może być jednym ze smutniejszych dni w historii dźwierzuckiego sportu. Zarząd zrezygnował z dalszego prowadzenia klubu GKS Dźwierzuty. Powodów takiej, a nie innej decyzji jest kilka. W grudniu pisaliśmy o tym, że funkcjonowanie niektórych lokalnych klubów sportowych opiera się na poświęceniu wolnego czasu przez grupkę osób – często bardzo niewielką. Niekiedy prawie wszystko może być uzależnione od praktycznie jednego człowieka orkiestry.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  W GKS-ie Dźwierzuty bardzo dużo zależało od Jarosława Szpyrki: jednocześnie prezesa, trenera seniorów i człowieka szkolącego dwie grupy młodzieżowe. Trochę tego za dużo, a do wszystkiego doszły kłopoty natury finansowej. Jarosław Szpyrka, zatrudniony w referacie sportu w dźwierzuckim Urzędzie Gminy, otrzymał niedawno wiadomość, że w związku z oszczędnościami i cięciami może liczyć tylko na pół etatu. Na dodatek część etatu obcięto także pracującej w tymże urzędzie jego żonie. Jarosław Szpyrka uznał, że będzie musiał poszukać pracy gdzie indziej, a to kolidowałoby z prowadzeniem pracy w klubie. Na stanowisku prezesa i trenera spędził około 10 lat. Wcześniej, jako piłkarz, był w drużynie kapitanem. Nie znalazł się nikt, kto chciałby przejąć jego obowiązki. Przed klubem stanęła groźba wycofania z rozgrywek.

- Są tacy, którzy mówili: taka praca – co to za praca? Przykro mi wtedy było. Ostatni rok wyglądał może trochę inaczej, ale wcześniej nie pamiętam, kiedy miałem weekend wolny - mówi Jarosław Szpyrka.

Przez sporą część roku swój teoretycznie wolny czas przeznaczał na prowadzenie treningów, wyjazdy na mecze, przygotowywanie boiska, organizację turniejów i sprawy dotyczące prowadzenia klubu. Jesienią ubiegłego roku na dźwierzuckim stadionie zainstalowano podziemny system nawadniania. Wydawało się, że to dobry prognostyk związany z dalszym funkcjonowaniem klubu. Do czego jednak ów system będzie w praktyce potrzebny, jeśli stało się to, co się stało? Część piłkarzy, nie wierząc, że sytuacja się zmieni, zaczęła już trenować w innych klubach…

Do tematu wrócimy w najbliższym numerze „Kurka”.

(gp){/akeebasubs}