Przed tygodniem pisaliśmy o tym, że dźwierzucki GKS stanął nad krawędzią. Zarząd zrezygnował z prowadzenia klubu. Zespół seniorów GKS-u Dźwierzuty nie przystąpi najprawdopodobniej do rundy wiosennej. Zagrożone jest również funkcjonowanie grup młodzieżowych. Dziś kontynuujemy temat, głos oddając także wójt Mariannie Szydlik.
Przez ostatnie lata gmina Dźwierzuty wyróżniała się na piłkarskiej mapie powiatu. Od 1999 roku funkcjonuje tam GKS Dźwierzuty, jeszcze nie tak dawno temu w Orzynach grał Perkun. W Rumach istniała Unia. To właśnie z tego klubu do GKS-u przyszedł Jarosław Szpyrka. Najpierw występował na boisku jako zawodnik. W 2012 po zawirowaniach związanych z działalnością poprzedniego zarządu zgodził się, by na krótko zostać prezesem i wyprostować sytuację. – To pół roku trwało do tej chwili – podsumowuje prawie 10 lat swojej pracy na tym stanowisku. Dość szybko wyciągnął klub z klasy B do A, a w sezonie 2015/2016 awansował z nim do okręgówki. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Jarosław Szpyrka szczególnie miło wspomina pracę z grupami dziecięcymi. – Muszę pochwalić też rodziców, którzy dużo pomagali, a mecze zamieniały się w pikniki. Gdy przyjeżdżały tu drużyny z Mrągowa, Olsztyna, były grochówka, wata cukrowa. Goście byli zachwyceni – wspomina niedawne czasy. – Dzieci przychodziły na treningi i się cieszyły - dodaje sekretarz klubu Stanisław Bartniczuk, związany z zespołem od 16 lat. – Tak smutno jak teraz jeszcze nie było. Łezka się w oku kręci. Tyle lat…
Jarosław Szpyrka kilkakrotnie nosił się z zamiarem rezygnacji z prezesowania, tłumacząc to potrzebą poświęcenia czasu rodzinie. Ostateczna decyzja została podjęta w połowie lutego. Czary goryczy dopełnił fakt, że obcięto mu etat w Urzędzie Gminy, a klub otrzymał mniejszą dotację na swoją działalność – 15 tysięcy zamiast wcześniejszych 25.
- W KRS-ie będziemy dalej – dodaje Jarosław Szpyrka, tłumacząc, że klub nie jest w likwidacji, tylko zawieszeniu. Chętnych do przejęcia jego obowiązków nie było. De facto zarządzaniem klubu zajmowali się tylko prezes z sekretarzem.
WIELOMILIONOWE INWESTYCJE
- Ścieżka rowerowa, hydrofornia i pozostałe inwestycje wielkości 10 mln zł – tak wójt Dźwierzut Marianna Szydlik tłumaczy w skrócie tegoroczne priorytety, które spowodowały obcięcie wydatków na sport i redukcję gminnych etatów. Przypomnijmy, że gmina przejęła na swoje barki główny ciężar budowy dalszego ciągu ścieżki rowerowej, która na razie kończy się w Ochódnie. Przez gminne tereny przebiega odcinek liczący ponad 22 km. - Jeżeli my mamy znaleźć jakieś oszczędności, to są cięcia na wszystkim. Każdy referat miał cięcia – wyjaśnia. - Nikt nie mówi o tym, ile gmina faktycznie pomaga GKS-owi – wraca do sprawy finansowania klubu. Tłumaczy, że otrzymywał on także środki spoza bezpośredniej dotacji. Po przeliczeniu wychodzi kwota znacznie większa niż wspomniane dofinansowanie. - Pan Jarek zapomina powiedzieć, że korzystał z busa gminnego i autobusu na wyjazdy – podaje przykład. - Doskonale też wiedział, że zawsze w ciągu roku, gdy jest potrzeba, znajdą się przesunięcia w budżecie – dodaje. - A gdzie klub uzyskał pomoc od sponsorów?
Trenowaniem dzieci zajął się szkoleniowiec z Biskupca. Wójt Szydlik zdaje sobie sprawę, że zagrożony jest start grup młodzieżowych w rundzie wiosennej. - Jeżeli nie uda się teraz, będziemy robić wszystko, żeby dzieci grały jesienią – zapewnia . – Jeżeli nosili się z zamiarem, że będą zawieszać działalność, mogli zrobić to pod koniec roku czy na początku tego roku, a nie czekać do połowy lutego, wiedząc, że będziemy mieć bardzo mało czasu, żeby zorganizować możliwość uczestniczenia dzieci w rozgrywkach – wytyka sportowym działaczom wójt.
I tak w atmosferze rozczarowania i wzajemnych pretensji rozpoczyna się w Dźwierzutach wiosna. Także ta sportowa. Można zadać jeszcze jedno pytanie: jak potoczyłyby się dalsze losy klubu, gdyby nie było żadnych cięć, redukcji, nie panowała epidemia, ścieżka wybudowała się sama, a Jarosław Szpyrka zrezygnowałby z prezesowania z zupełnie innych powodów? Chętnych do zajmowania się sportem brakuje w wielu nawet większych wsiach na Warmii i Mazurach, a nie każdy ma szczęście do sponsorów jak małopolska Nieciecza – dwa razy mniejsza od Dźwierzut.
(gp), (o){/akeebasubs}
