Ponad 50 tys. złotych gmina Rozogi przeznaczy w tym roku na spłatę długów lokatorów z Orzeszek. Część mieszkańców, chociaż stać ich na to, uchyla się od zobowiązań wobec właściciela bloków. Wiedzą, że przeprowadzka do lokali socjalnych im nie grozi, bo gmina nie ma ich w swoich zasobach. Zgodnie z polskim prawem w takiej sytuacji musi płacić za nich samorząd.

Cała gmina płaci za dłużników

Rozogi należą do tych gmin powiatu szczycieńskiego, które nie mogą pochwalić się zbyt wysokimi dochodami. Trzeba zaciskać pasa i oszczędnie wydawać tu każdą złotówkę. Nic więc dziwnego, że samorządowców mocno irytuje i bulwersuje konieczność płacenia z kasy gminy czynszu za tych, którzy się od tego uchylają. Sprawa dotyczy 10 lokatorów bloków popegeerowskich w Orzeszkach. Na mocy wyroków eksmisyjnych gmina powinna zapewnić im lokale socjalne, ale ponieważ w swoich zasobach nie ma wolnych pomieszczeń musi zwracać koszty właścicielowi bloków.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

W ubiegłym roku z kasy gminy wypłacono mu 17 tys. zł. W tym roku szacowane koszty sięgają już 52 tys. zł. Tyle trzeba wygospodarować w budżecie samorządu. Projekt uchwały w tej sprawie trafił na obrady sesji Rady Gminy i został przyjęty, ale z dużymi oporami.

- Dlaczego całe społeczeństwo ma pokrywać koszty czynszu za innych, panie wójcie? - protestował radny Krzysztof Bałdyga.Te pieniądze bardzo by się przydały na inne cele, chociażby na remonty dróg.

Wójt rozkłada tylko ręce, tłumacząc, że takie jest prawo. - Sąd wydał wyrok, płacić muszą mieszkańcy całej gminy – mówi Zapert.

Sprawa jest o tyle bulwersująca, że sami lokatorzy-dłużnicy w rozmowie z „Kurkiem” przyznają, że stać ich na czynsz.

- To nie mój problem, tylko wójta – mówi jeden z lokatorów. - Niech mi da lokal socjalny, to się przeprowadzę – dodaje. Jeszcze rok temu w rozmowie z nami chwalił się, że zarabia „na czarno” 6 tys. zł i deklarował, że zmieni swoje podejście. - Nie może gmina mnie utrzymywać kosztem innych –  przyznawał ze skruchą  Dziś już o tym nie pamięta. Co na to wójt?

- Zapraszam co jakiś czas tych ludzi do urzędu na rozmowę, bo tylko to mogę zrobić. Część z nich bije się w piersi i zapewnia, że będzie już płacić, ale przeważnie nic z tego nie wynika. Inni w ogóle nie reagują – mówi. - Apelowanie do ich ambicji i honoru nie odnosi żadnego skutku - dodaje. Na spotkanie w miniony poniedziałek z wójtem, mimo wysłanych zaproszeń, nie stawił się żaden z dłużników.

Sytuacja wydaje się bez wyjścia. Gminy nie stać na budowę domu socjalnego, do którego można by było przekwaterować dłużników. W grę bowiem wchodzą milionowe koszty. Wójt nie wyklucza więc rozwiązania stosowanego już w niektórych samorządach – zakupu specjalnych kontenerów mieszkalnych.

- Jeżeli lokatorzy wciąż nie będą płacić, być może na to się zdecydujemy – mówi wójt.

(o)

{/akeebasubs}