Reklama

Węgiel

Jedyny problem, który u schyłku ubiegłego roku doskwierał powiatowym radnym, to architektoniczne szkaradztwo, które "wyrosło" u wrót starostowego gabinetu. Kwestia zmian w "starym" budżecie i uchwalenie nowego planu finansowego nie wywołały żadnych emocji.

Cesarskie wejście

Po raz ostatni w ubiegłym roku powiatowi radni debatowali w poniedziałek 30 grudnia. Znakomita większość uchwał przyjmowana była jednogłośnie. Jedynie odwołanie powiatowego rzecznika konsumentów wywołało sprzeciw kilku radnych.

Zdaniem Dariusza Jaskulskiego, trudno będzie na miejsce odwoływanej Ewy Czerw znaleźć osobę równie kompetentną.

- Stanęliśmy przed trudnym głosowaniem, bo jej powołanie odbyło się za przyczyną tych samych radnych, którzy dziś chcą ją odwołać. Nie wiem, jakie motywy towarzyszą tej decyzji, może to zemsta. Ja uważam, że to jakieś nieporozumienie - mówił radny, nie znajdując jednak wystarczającego poparcia. Jedynie on oraz radni Tarasiuk i Sochalski opowiedzieli się przeciwko pozbawieniu pracy miejskiej radnej. Od głosu wstrzymał się Marek Kasprowicz.

"Szpitalny" budżet

Potężny wzrost wydatków przewidziano w budżetowym dziale "ochrona zdrowia". Ubiegłoroczny plan finansowy przewidywał dotację na szpitalne inwestycje na poziomie 400 tys. zł, tegoroczny natomiast mówi o kwocie 1,12 mln zł, przeznaczonej na "modernizację szpitala, w tym zakupy inwestycyjne i windę towarowo-osobową". By podołać planowanym "szpitalnym" obciążeniom, powiat zamierza pozyskać z PFRON aż 425 tys. zł na ten cel.

W planie inwestycyjnym przewidziano także środki na wymianę ogrzewania, okien i docieplenie internatu oraz budynku szkolnego SOSW (700 tys. zł), nadbudowę filii DPS w Spychowie (400 tys. zł), modernizację dachu szkoły i internatu w ZS nr 3, czyli ogólniaku (100 tys.) oraz modernizację archiwum Wydziału Komunikacji (55.864 zł). Łącznie na tegoroczne inwestycje powiat zamierza wydać 2.375.864 zł, co stanowi zaledwie 6% zaplanowanych wydatków (39.443.698 zł). Gros wydatków pochłania utrzymanie powiatowych jednostek. Przez starostową kasę przepływają środki przeznaczone na utrzymanie i funkcjonowanie policji, straży pożarnej, weterynarii, sanepidu, domu pomocy społecznej itp. Bardzo poważną pozycję w wydatkach stanowi też - jak w przypadku i pozostałych samorządów - utrzymanie placówek oświatowych. Dochody mają sięgnąć kwoty 38.563.698 zł, a źródłem pokrycia deficytu będzie - jak zwykle - kredyt.

Drogi bez pieniędzy

Z zapisów zatwierdzonego budżetu wynika, że żadna z dróg powiatowych nie zmieni solidnie swego wyglądu. Poza ich bieżącym utrzymaniem nie przewidziano działań inwestycyjnych. Z tegorocznej subwencji drogowej (3.378.408 zł), odrobinę niższej od ubiegłorocznej, niespełna 2 mln zł przeznaczono na dział pod nazwą "transport i łączność", w którego ramach mieści się utrzymanie i funkcjonowanie Zarządu Dróg Powiatowych. Na zakup usług związanych stricte z utrzymaniem i remontami dróg przewidziano kwotę 733.412 zł. Własnymi siłami Zarząd Dróg Powiatowych również łata dziury, zarówno w swym budżecie, jak i na drogach.

Co prawda starostwo skierowało kilka wniosków o dodatkowe pieniądze na inwestycje drogowe, ale żadnej pewności nie ma, że je otrzyma.

Póki co, powiatowi radni podległe im drogi potraktowali po macoszemu.

Diety do wyrównania

Z tabelarycznych, budżetowych zestawień wynika, że znacznie zmniejszą się wydatki na utrzymanie Rady Powiatu: z 398.300 do 240.300 zł. Lwią część pochłaniają diety: 2002 r. - 358.000 zł, 2003 - 200.000 zł. Zmniejszenie jest pozorne, a zatwierdzony dopiero co budżet w tej części niebawem ulegnie poważnym modyfikacjom. Dlaczego? Ano dlatego, że projekt planu finansowego przygotowywany był jeszcze przez poprzedni garnitur władz, które przyjęły, że wysokość diet nie ulegnie zmianie, a znacznie zmniejszona liczba radnych (z 30 do 19) pozwoli na oszczędności. Autorzy prowizorium nie przewidzieli, że radni drugiej powiatowej kadencji będą bardziej od poprzedników łakomi na publiczne pieniądze. Nowi radni na poprzedniej sesji (o czym informowaliśmy) tak dostosowali poziom diet, by wyjąć z powiatowej kasy tyle, ile wybrali z niej poprzednicy w roku ubiegłym.

Szkaradny spadek

- Kto zaprojektował to szkaradztwo, kto i ile za to zapłacił? - pytał w interpelacjach radny Krzysztof Pawłowicz, odnosząc się do "antycznego" portalu, który pewnego grudniowego poniedziałku pojawił się nad wejściem do sekretariatu i gabinetu starosty. Jego zdaniem "to coś" godzi we wszelkie estetyczne gusta.

Zgodnie z odczytanymi wyjaśnieniami Leszka Mierzejewskiego, pełniącego we wrześniu funkcję kierownika Gospodarstwa Pomocniczego przy Urzędzie Miejskim, projekt portalu sporządził szczycieński rzemieślnik Ryszard Burliński. "Dzieło", jeszcze na papierze, pod koniec września ukazało się oczom poprzednich starostów, czyli Kacpra Zimnego i Kazimierza Oleszkiewicza oraz sekretarza powiatu Andrzeja Kabały, którzy, jak pisze w wyjaśnieniu Leszek Mierzejewski, "projekt zaakceptowali i bardzo im się on podobał". Przyzwolili tym samym, by z kasy Gospodarstwa Pomocniczego wypłynęło 3,5 tys. zł, tyle bowiem projekt kosztował. "Ozdoba" została wykonana w ramach niedawnego malowania ratuszowych korytarzy.

- Gdy w piątek (13 grudnia - przyp. H.B.) wychodziliśmy z pracy, nic nie było, a w poniedziałek rano już portal stał - tłumaczył wicestarosta Wiesław Szubka, stwierdzając, że nowe władze powiatu nie tylko nie miały z pomysłem nic wspólnego, ale i same zostały postawione w stan zdumienia. - Osobiście uważam, że portal absolutnie nie pasuje do czegokolwiek, co się w ratuszu znajduje - dodał wicestarosta zapewniając, że ów twór niebawem zniknie. Przysłuchujący się obradom były starosta Kacper Zimny, który poprzez swą decyzję "obdarował" następcę architektonicznym potworkiem, głosu w tej sprawie nie zabrał.

Halina Bielawska

2003.01.08