Ponad 50 mieszkańców sołectwa Sąpłaty chce odwołania z funkcji sołtysa Anny Bronarczyk. Zarzucają jej brak zaangażowania w sprawy sołectwa i niewywiązywanie się z ciążących na niej obowiązków.
Czy sołtys Sąpłat Anna Bronarczyk przestanie pełnić swoją funkcję? Tego chce ponad 50 mieszkańców trzech wsi tworzących sołectwo. W piśmie adresowanym do wójt Marianny Szydlik i przewodniczącego rady Arkadiusza Noska, które na sesji Rady Gminy odczytała nowa radna Anna Lorenz, wnioskują o pilne zwołanie zebrania wiejskiego. Informują w nim, że stracili zaufanie do obecnej sołtys.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Uwagi dotyczą też niewywieszania przez sołtys na tablicy ogłoszeń listu wójt, będącego odpowiedzią na pismo mieszkańców.
- Sołtys wywiesiła tylko karteczkę, że odpowiedź na nasze zapytanie jest u niej w domu. Na to nie możemy sobie pozwolić. Sołtys dostaje kredyt zaufania i powinien służyć społeczeństwu, nie odwrotnie – protestował obecny na sesji Dariusz Lorenz, jeden z mieszkańców Sąpłat.
- Nie wszystkie pisma można upubliczniać, np. te zawierające dane wrażliwe – tłumaczył pod nieobecność wójt przewodniczący rady Arkadiusz Nosek. Z kolei sołtys Anna Bronarcyk zapewniała, że podejmowane działania konsultuje z gminą. - Robię dla naszego sołectwa bardzo dużo, co sporo osób dostrzega i docenia, ale niektórym to się nie podoba – komentuje zamiar odwołania jej ze stanowiska. - Te zarzuty są bezzasadne. Od siedmiu miesięcy, odkąd jestem sołtysem zwołałam już osiem zebrań i mam bardzo dobry kontakt z większością mieszkańców – dodaje.
Przewodniczący Nosek ostrożnie podchodzi do wniosku grupy mieszkańców sołectwa Sąpłaty. - Dzwonili do mnie ludzie oburzeni kierowanymi zarzutami w stronę pani sołtys, nie zgadzając się z nimi w żadnej mierze – mówi, zaznaczając jednak, że to mieszkańcy wybierają sołtysa i oni też mają prawo go odwołać.
(o){/akeebasubs}
