Członkowie Spółdzielni Mieszkaniowej „Sasek” w Dźwierzutach od ponad trzech miesięcy nie otrzymują rachunków za wodę. Boją się, że taka sytuacja spowoduje kumulację należności, których nie będą w stanie uregulować. Wszystko z powodu konfliktu pomiędzy nowym dostawcą wody a władzami spółdzielni. Sprawa najprawdopodobniej znajdzie finał w sądzie.

SKĄD WEŹMIEMY PIENIĄDZE?

Chcą płacić, a nie mogąSpółdzielnia Mieszkaniowa „Sasek” w Dźwierzutach zarządza około 100 lokalami w blokach przy ul. Szczycieńskiej. Ich mieszkańcy od ponad trzech miesięcy nie płacą za wodę, mimo że bardzo zależy im na uregulowaniu należności. Powód jest prosty – nie otrzymują rachunków i nie wiedzą, komu mają płacić. W takiej sytuacji znalazł się m.in. jeden z najstarszych mieszkańców Dźwierzut pan Bolesław Rynkiewicz. - Skąd ja wezmę pieniądze jak przyjdzie mi zapłacić za pół roku? Emeryturę mam niską, a jeszcze muszę wykupić leki – żali się. - Nie wiem, dlaczego nasza spółdzielnia jest tak dyskryminowana – dodaje pan Bolesław, apelując do dostawcy wody o to, by zaczął pobierać od mieszkańców opłaty.

UPÓR SPÓŁDZIELNI

Problemy pana Bolesława i innych lokatorów zaczęły się z chwilą zmiany firmy dostarczającej wodę i odprowadzającej ścieki.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Do końca września zajmował się tym zakład Stefana Schwarza. Kiedy zrezygnował z prowadzenia tej działalności, gmina przeprowadziła przetarg. Zgłosił się tylko jeden podmiot – Zakład Wodociągów i Kanalizacji Kazimierza Skoniecznego i teraz to on świadczy usługi na terenie gminy Dźwierzuty. Od października nie może się jednak porozumieć z władzami spółdzielni w sprawie rozliczania należności za wodę. - Poprzedni dostawca rozliczał się indywidualnie z mieszkańcami. My chcemy zawrzeć jedną umowę ze spółdzielnią, co jest powszechnie praktykowane i zgodne z obowiązującą ustawą – mówi Kazimierz Skonieczny. Dodaje, że od kilku miesięcy prowadzi w tej sprawie korespondencję ze spółdzielnią. Próbował też rozmawiać z jej prezesem, ale nic to nie dało, bo napotkał z jego strony silny opór. Zakład wymienił już w blokach wodomierze główne, a jego pracownicy dokonują odczytów i wystawiają faktury. Spółdzielnia jednak ich nie przyjmuje, uznając, że jej nie dotyczą. Na koniec grudnia należności z tytułu opłat sięgnęły już 9,5 tys. złotych.

Kazimierz Skonieczny zapowiada, że po konsultacji z prawnikiem skieruje w najbliższych dniach do spółdzielni pismo przedprocesowe o podpisanie umowy. - Jeżeli to nie poskutkuje, sprawa trafi do sądu – mówi.

MA ZOSTAĆ PO STAREMU I KROPKA

Tymczasem władze SM „Sasek” nie chcą nawet słyszeć o tym, by zawrzeć umowę z zakładem. Zdaniem prezesa Franciszka Malewicza, wszystko powinno zostać po staremu. Zupełnie inaczej niż Kazimierz Skonieczny interpretuje przepisy ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę. - Zakład ma obowiązek zawrzeć umowę z zarządcą lub właścicielami mieszkań – mówi prezes Malewicz. Powołuje się przy tym na wolę mieszkańców, spośród których aż 86 złożyło do zakładu podania o zawarcie z nimi indywidualnych umów. Ma też pretensje do władz gminy, bo te, jego zdaniem, nie reagują na zaistniałą sytuację. - Gdybym był wójtem, wypowiedziałbym zakładowi umowę, albo nakazał zawarcie indywidualnych z mieszkańcami – mówi Malewicz. Zapewnia, że nie boi się procesu. - W sądzie wygram, bo czuję się pewnie i mam orzecznictwa na ten temat.

CO MAJĄ ZROBIĆ MIESZKAŃCY?

Zdaniem wójt gminy Dźwierzuty Marianny Szydlik, zgodnie z ustawą, faktury powinny być naliczane na spółdzielnię. - Jeśli rozlicza ona ciepłą wodę, to tak samo powinna robić też z zimną. Nigdzie w budynkach wielorodzinnych nie ma tak, że umowy zawiera się indywidualnie z mieszkańcami – mówi wójt. Dodaje, że zakład musi się teraz liczyć z tym, że powstałe zaległości mieszkańców trzeba będzie rozłożyć na raty. - Są to starsi ludzie, którzy nie poradzą sobie z wpłaceniem całej kwoty – uważa Marianna Szydlik.

Końca konfliktu między spółdzielnią a zakładem nie widać. Najbardziej uderza on w mieszkańców obawiających się, że nie będą w stanie uiścić powstałych należności. Czy istnieje jakiś sposób, aby temu zapobiec? Kazimierz Skonieczny radzi lokatorom, aby wpłacali regularnie na konto spółdzielni kwoty zbliżone do tych, które odprowadzali za wodę do tej pory. Jego zdaniem choć w części zapobiegnie to narastaniu zadłużenia.

JAK JEST W SZCZYTNIE

Umowy bezpośrednio z dostawcą wody, a nie indywidualnymi mieszkańcami, ma m.in. SM „Odrodzenie” w Szczytnie, choć jej prezes Krzysztof Krakowski przyznaje, że nie jest to dla niego komfortowe rozwiązanie. - Próbuję namawiać prezesa spółki „Aqua” na indywidualne rozliczanie. Według mojej wiedzy żadne przepisy tego nie zabraniają – mówi, potwierdzając jednak, że zdecydowana większość spółdzielni zawiera umowy z dostawcami.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}