Zawieszenie budżetu obywatelskiego Szczytna wciąż budzi żywe emocje. Burmistrz Krzysztof Mańkowski zapowiada, że do rozmów na ten temat wróci w przyszłym roku, po przeprowadzeniu konsultacji z mieszkańcami. Zastrzega jednak, że w tym gronie nie znajdą się radni. - Oni mają 100–milionowy budżet miasta i to do niego mogą zgłaszać swoje propozycje – mówi włodarz. Z jego stanowiskiem nie zgadzają się m.in. członkowie największego klubu w Radzie Miejskiej.

Chcą przywrócić budżet obywatelski
Czy Strefa Aktywności ZEFIR na ul. Łomżyńskiej będzie ostatnią w Szczytnie inwestycją zrealizowaną w ramach budżetu obywatelskiego?

KONSULTACJE Z MIESZKAŃCAMI, ALE NIE Z RADNYMI

Mieszkańcy Szczytna niechętnie angażują się w inicjatywy obywatelskie, a wielu z nich w ogóle nie interesuje się tym, co dzieje się w mieście. Taki stan rzeczy odpowiada najwyraźniej kolejnym władzom. Nie robią one nic, lub bardzo niewiele, by zachęcić ludzi do aktywności na rzecz lokalnej wspólnoty. Na początku roku burmistrz Krzysztof Mańkowski zadecydował o zawieszeniu budżetu obywatelskiego, jednego z narzędzi, dzięki któremu mieszkańcy mieli wpływ na to, co dzieje się w ich najbliższej okolicy. Przed tygodniem na ul. Łomżyńskiej otwarto ostatnią jak dotąd inwestycję zrealizowaną w ramach budżetu, Strefę Aktywności ZEFIR. Czy jest szansa, że zostanie on reaktywowany? {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Wrócimy do rozmów na ten temat w przyszłym roku. Zamierzam przeprowadzić konsultacje z mieszkańcami. Jeśli będą na „tak”, to niewykluczone, że w 2021 r. budżet obywatelski będzie wdrażany – odpowiada burmistrz Mańkowski. Zastrzega jednak, że wymaga to szeregu zmian. Dotyczy to m.in. sposobu głosowania oraz liczenia głosów. - Trzeba wypracować formułę, która będzie czytelna dla wszystkich i bardziej transparentna niż dotychczas – podkreśla. Zaznacza też, że ewentualnego przywrócenia budżetu nie zamierza konsultować z radnymi. Do tej pory to często oni byli autorami zwycięskich projektów i zabiegali o ich poparcie wśród mieszkańców, co wywoływało szereg kontrowersji. - Radni mają 100-milionowy budżet miasta i to do niego mogą zgłaszać swoje propozycje, a te 250 tysięcy budżetu obywatelskiego zostawmy mieszkańcom – przekonuje burmistrz.

POSTAWIĄ WARUNEK

Ze stanowiskiem Mańkowskiego nie zgadzają się przedstawiciele największego klubu w Radzie Miejskiej, „Wszystko dla Szczytna – PSL”. - Złożymy projekt uchwały do przyszłorocznego budżetu miasta, by przywrócić budżet obywatelski – zapowiada radny Rafał Kiersikowski. - To nasze oczko w głowie i jeden z istotnych warunków, od których będzie zależało nasze poparcie uchwały budżetowej – deklaruje. Zdradza, że jego klub ma kilka pomysłów związanych ze zmianą formuły budżetu obywatelskiego. Chodzi m.in. o zwiększenie w nim środków oraz przyjęcie zasady, że realizowany będzie także projekt, który w głosowaniu zajął drugie miejsce. Warunek ma być jednak taki, aby od zwycięskiego dzieliła go niewielka różnica głosów. Zdaniem Kiersikowskiego bardziej zmobilizuje to mieszkańców do udziału w inicjatywie. - Z regulaminu należy też wykreślić jednostki samorządowe, w tym szkoły, by nie mogły korzystać ze środków, które należą do mieszkańców – postuluje. Nie zgadza się ze stanowiskiem burmistrza, by z procesu tworzenia budżetu obywatelskiego wyeliminować radnych. - My też jesteśmy przecież mieszkańcami. Prawo do złożenia projektu powinien mieć każdy – uważa Kiersikowski, dodając, że wyłączenie radnych to łamanie konstytucji.

CHCIELI ZABŁYSNĄĆ

Zawieszenie budżetu obywatelskiego krytykuje również radny niezrzeszony, prezes Zarządu Stowarzyszenia „Nasza Szczycieńska Ziemia” Paweł Krassowski. - Jest to bardzo złe rozwiązanie. Partycypacja obywatelska powinna być, bo od niej zależy nasza demokracja. Wszelkie przejawy odgórnego jej blokowania prowadzą do mniejszego lub większego totalitaryzmu – mówi radny. Dodaje, że nie jest to pierwszy przejaw lekceważenia społecznych inicjatyw. Jako przykład podaje los, jaki spotkał mapę potrzeb mieszkańców, narzędzie wypracowane przez Stowarzyszenie „Aktywne Szczytno”. - Dziwię się, że nie została ona wdrożona, bo jest to sposób na pobudzanie obywatelskości – mówi Krassowski. Zgadza się jednak, że budżet obywatelski często był traktowany jako narzędzie promocji radnych.

Z kolei wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Robert Siudak z klubu „Razem dla Mieszkańców” przyznaje, że sposób realizacji budżetu obywatelskiego w Szczytnie pozostawiał wiele do życzenia. - Niekoniecznie wymyślali go mieszkańcy, a bardziej radni, którzy chcieli zabłysnąć w swoim okręgu. Tak naprawdę stał się on elementem kampanii wyborczej – zauważa Siudak. Ma również wątpliwości co do tego, czy inwestycje zrealizowane w ramach budżetu, były tymi najbardziej potrzebnymi. - W większości narzucali je radni – twierdzi przewodniczący.

Jego zdaniem mieszkańcy mają dostateczne instrumenty, by wpływać na to, co się dzieje w ich najbliższym otoczeniu. - Obywatele mogą przecież się skrzyknąć, zebrać podpisy pod daną inicjatywą i zgłosić ją burmistrzowi oraz radzie – przypomina Siudak. Problem jednak w tym, że takie obywatelskie inicjatywy należą do rzadkości, albo nie pojawiają się wcale.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}