Przyjezdni i mieszkańcy Kucborka są zaniepokojeni stanem wód płynącej przez tę miejscowość rzeki Sawicy. Pod koniec lata jej nurty zmieniły się w zieloną, cuchnącą maź. Aby powstrzymać to zjawisko, chcą się zorganizować i założyć stowarzyszenie, które zajęłoby się rekultywacją jeziora Sasek Mały - źródła zanieczyszczeń rzeki.

Chcą ratować Sasek

WSPANIAŁA OKOLICA

Maria i Stanisław Olczakowie pochodzą z Warszawy, Kucbork odkryli kilka lat temu. Gdy zjawili się tu pierwszy raz, zauroczyła ich okolica – piękne, rozległe lasy i czyste wody rzeki Sawicy. Kupili więc działkę z domkiem stojącym tuż nad wodą. Obecnie remontują swoją posesję, a kiedy zakończą prace renowacyjne, zamierzają osiedlić się w Kucborku na stałe.

- Mazury to najpiękniejsza kraina na świecie i tu chcemy spędzić resztę życia - mówi pani Maria, która bywała w różnych, nawet egzotycznych krajach.

Niestety, pod koniec lata czysta rzeka, w której się kąpali i nad którą wysiadywały czaple, białe żurawie i drozdy, zamieniła się w zieloną, cuchnącą maź.

WIELOLETNIE ZASZŁOŚCI

- Rzeka Sawica po fali letnich upałów rzeczywiście zmieniła się zielony, cuchnący ciek – potwierdza Wiesław Markowski, kierownik Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Dodaje, że jest to proces cykliczny, zachodzący u schyłku lata. Jak nam wyjaśnia, dzieje się tak z powodu eutrofizacji, czyli przeżyźnienia wód rzeki związkami fosforu. Ich nadmiar powoduje lawinowy rozwój glonów i sinic, które zużywają cały tlen zawarty w wodzie, uniemożliwiając rozwój pożytecznym organizmom. Przy czym nie chodzi tu tyle o samą rzekę Sawicę, ale jez. Sasek Mały, przez które ona przepływa.

Rzecz w tym, że do 1997 r., do tego jeziora poprzez Kanał Domowy były odprowadzane ścieki komunalne ze Szczytna i to praktycznie nie oczyszczone. Sytuacja poprawiła się dopiero po zbudowaniu nowoczesnej oczyszczalni w Gizewie. Wtedy też zmieniono trasę Kanału Domowego i obecnie omija on jezioro, ale stało się to zdecydowanie za późno.

- Osady ze ścieków komunalnych ciągle zalegają w jeziorze i rzeka Sawica nadal je wypłukuje. Potrzeba wielu lat, by wody oczyściły się w naturalny sposób – wyjaśnia Wiesław Markowski.

WZIĄĆ SPRAWY WE WŁASNE RĘCE

Państwo Olczakowie nie chcą i nie mają czasu, by czekać na naturalne oczyszczenie wód jeziora. Postanowili czynnie zająć się sprawą poprawy ich jakości w podobny sposób, jaki był zastosowany w Szczytnie w przypadku miejskich jezior. Dowiedzieli się, że do naszych akwenów wsypywano koagulant glinowy, substancję chemiczną, która powoduje wytrącanie związków fosforu. To w konsekwencji prowadzi do tego, że glonom i sinicom brakuje substancji odżywczych, przez co obumierają, a to stwarza korzystne warunki do rozwoju pożytecznych wodnych organizmów i oczyszczania wód. Zamierzają zmobilizować lokalną społeczeność, szczególnie właścicieli gospodarstw agroturystycznych i powołać stowarzyszenie, które zajęłoby się rekultywacją wód jez. Sasek Mały. - Nie będzie to łatwe - mówi Maria Olczak, ale jak dodaje, jest zdeterminowana do działania, bo Mazury muszą być nie tylko piękne, ale i czyste.

Marek J.Plitt

{/akeebasubs}