Wraca temat utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego, który swoim obszarem miałby objąć blisko 300 hektarów terenu położonego w gminie Świętajno. Jej wójt Alicja Kołakowska, a także starosta szczycieński Jarosław Matłach sceptycznie podchodzą do pomysłu. Duże szanse na realizację rządowego projektu widzi natomiast Andrzej Kimbar, który właśnie otrzymał od minister klimatu i środowiska misję utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego.
Od blisko 40 lat z różnym natężeniem toczy się dyskusja na temat utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego. Ta koncepcja ma swoich zagorzałych zwolenników jak i przeciwników. Do tych pierwszych można zaliczyć ekologów, do drugich – przedsiębiorców i samorządowców.
Ostatnio temat ponownie odżywa a to za sprawą powołania Andrzeja Kimbara, leśnika z Wielbarka na społecznego doradcę Ministra Klimatu i Środowiska Pauliny Hennig-Kloski. Głównym zadaniem, które mu powierzono jest doprowadzenie do utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego. Miałby on objąć swoim zasięgiem obszar zbliżony do obecnego Mazurskiego Parku Krajobrazowego, który z kolei obejmuje ok. 300 ha terenu położonego w powiecie szczycieńskim wokół miejscowości Kierwik, Koczek i Połom w gminie Świętajno.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
SZANSE SĄ DUŻE
Rozmowa ze społecznym doradcą minister klimatu i środowiska Andrzejem Kimbarem, członkiem Rady Krajowej Polska 2050 Szymona Hołowni, skarbnikiem regionu warmińsko-mazurskiego partii, przewodniczącym koła olsztyńskiego.
- 10 października otrzymał pan powołanie z rąk minister Pauliny Hennig-Kloski. Co zadecydowało o tym, że wybór padł właśnie na Pana?
- Zasiadam we władzach tej samej partii co pani minister, ale przede wszystkim jestem do tego zadania przygotowany merytorycznie. Od 35 lat jestem leśnikiem, a przez 21 byłem samorządowcem. To będzie bardzo mi przydatne podczas rozmów z samorządowcami przy tworzenie Mazurskiego Parku Narodowego.
- Od czego rozpocznie pan swoją misję?
- Od konsultacji z przedstawicielami 9 samorządów, teren których miałby obejmować Park. Zaczynam od 3 największych obszarowo gmin: Rucianego Nidy, Mikołajek – z nimi jestem już po wstępnych rozmowach i Piecek. Ich włodarze mają teraz czas na skonsultowanie się z radnymi i następnie przedstawienie mi propozycji dotyczących tego, jakie obszary chcieliby, żeby objął Park Narodowy. Później będziemy to wspólnie negocjować, ale ostateczna decyzja będzie należeć do radnych, którzy przyjmą w tej sprawie stosowną uchwałę. Rząd na siłę nic nie będzie robić.
- Wstępne założenie jest takie, aby teren Parku Narodowego obejmował dzisiejszy Park Krajobrazowy?
- Będzie mniejszy, jak szacuję o co najmniej 20%. Wyłączymy z niego wszelkie tereny inwestycyjne i zurbanizowane.
- Jakich argumentów zamierza Pan użyć, aby przekonać swoich rozmówców, którzy jak można się spodziewać, mogą być przeciwni projektowi?
- Przy próbach tworzenia parków narodowych często słychać było opinie: Park narodowy – tak, ale nie na moim terenie. Ja będę chciał przekonać samorządowców, że to się im opłaci. Pan Prezydent właśnie podpisał ustawę, która będzie umożliwiała przekazywanie subwencji ekologicznej samorządom, na terenie których znajdują się różne formy ochrony przyrody, np. parki krajobrazowe i narodowe, z tym, że za parki narodowe będzie przypadać największa kwota. Na 3 gminy z największym obszarem Mazurskiego Parku Narodowego przypadałoby rocznie 6 mln zł.
- Sądzi Pan, że element finansowy przekona samorządowców i mieszkańców tych terenów?
- Na pewno grupą niezadowoloną będą myśliwi, bo nie będzie można tam prowadzić polowań.
- A czy „zwykli” mieszkańcy będą mogli zbierać grzyby, czy łowić ryby?
- Nie zapoznałem się jeszcze szczegółowo z obowiązującymi w tym zakresie regulacjami. Z tego co wiem w Tatrzańskim Parku Narodowym grzybów nie można zbierać. Tutaj może być podobnie.
- Ile daje Pan sobie czasu na wykonanie zadania?
- Założenie jest takie, żeby do końca przyszłego roku wszystkie sprawy dopiąć. Najważniejsze będą negocjacje z 3 samorządami, obejmującymi największy obszar dzisiejszego parku krajobrazowego. Jeśli one się nie zgodzą, to nie będzie już sensu negocjować z pozostałymi.
- Czy pełnienie przez Pana funkcji społecznego doradcy minister Kloski jest w jakiś sposób wynagradzane?
- Nie. To zadanie wykonuję w ramach obowiązków zawodowych, w porozumieniu z Lasami Państwowymi. Pracując nadal w Nadleśnictwie Wielbark, kilkanaście dni będę poświęcał na wyjazdy i realizację powierzonej mi misji.
- Jakie daje sobie Pan szanse na pomyślny jej finał?
- Jestem dobrej myśli, bo jednak podejście samorządowców i społeczeństwa do ochrony przyrody na przestrzeni ostatnich lat się zmienia. Sądzę więc, że na doprowadzenie do utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego szanse są duże.
Rozmawiał
Andrzej Olszewski
ŚWIETNY POMYSŁ
- Bardzo się cieszę, że rozpoczęły się wreszcie działania zmierzające do utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego – mówi Hubert Jasionowski, wielki miłośnik przyrody, utrwalający jej piękno za pomocą aparatu fotograficznego. - Dzięki temu zostanie wreszcie zahamowany masowy wyrąb drzew w naszych pięknych lasach – dodaje. Liczy też, że rządowa inicjatywa ograniczy samowolę budowlaną. - Na obszarze Natura 2000, gdzie mieszkamy, bezkarnie ludzie stawiają domki letniskowe tuż przy jeziorach i nikt tego nie kontroluje, ani nie wyciąga konsekwencji – ubolewa Hubert Jasionowski.
NISZCZENIE WIELOLETNIEJ PRACY LEŚNIKÓW
Zupełnie odmienne zdanie ma jeden ze szczycieńskich leśników proszący o zachowanie anonimowości. - Jako leśnicy jesteśmy zobowiązani do daleko idącej powściągliwości, żeby nie stać się stroną w tym projekcie – tłumaczy. Przyznaje jednak, że jest jemu przeciwny, bo sprowadza się on m.in. do ograniczeń w prowadzeniu gospodarki leśnej, zaprzepaszczając w ten sposób pracę leśników od 4 pokoleń. Przy okazji dziwi się Andrzejowi Kimbarowi, że podjął się takiej misji. - Nie wiem jak sobie to poukłada - bycie leśnikiem i zajmowaniem się likwidacji gospodarki leśnej na naszym terenie. Wydaje mi się, że ma nikłe szanse powodzenia – przewiduje leśnik.
SCEPTYCZNI SAMORZĄDOWCY
Sceptycznie do rządowego projektu podchodzi starosta szczycieński Jarosław Matłach. - Nie trzeba dziś tworzyć parków narodowych. Te ograniczenia, które już są, a związane z Naturą 2000 czy obszarem krajobrazu chronionego są wystarczające. Nie powinniśmy ludziom utrudniać życia – argumentuje starosta. Podobnie uważa Alicja Kołakowska wójt gminy Świętajno, której część terenu liczącego blisko 300 ha Park Narodowy miałby objąć. - Już i tak z Parkiem Krajobrazowym, który teraz miałby się teraz przekształcić w Park Narodowy nasi mieszkańcy mają problem ze względu na szereg obostrzeń. Jak chcą coś na swoim gruncie zbudować czy rozbudować, nie mogą na to uzyskać pozwoleń. Rozumiem, że ochrona przyrody jest ważna, ale my na terenie gminy mamy już wystarczające ograniczenia. Najlepiej niech w tej sprawie wypowiedzą się sami mieszkańcy – podpowiada wójt Kołakowska.
Mazurski Park Krajobrazowy
Park krajobrazowy położony w województwie warmińsko-mazurskim (na terenie gmin Piecki, Mrągowo, Świętajno, Ruciane-Nida, Mikołajki, Orzysz i Pisz) w powiatach mrągowskim, piskim i szczycieńskim. Jest to jeden z największych parków krajobrazowych w Polsce o pow. 536,5 km2. Celem jego utworzenia w 1977 r. było zachowanie wartości malowniczego, jeziornego krajobrazu polodowcowego, bogatej fauny i flory, a także wartości kulturowych i historycznych Polski północno-wschodniej. W skład Parku wchodzi północna część Puszczy Piskiej z rzeką Krutynią.
Andrzej Olszewski{/akeebasubs}
