Dawni mieszkańcy gminy Jedwabno, którzy w latach 70. i 80. wyjechali z Polski, upominają się o pozostawione majątki. - Roszczeń jest coraz więcej – informuje wójt Krzysztof Otulakowski. Problem dotyczy zwłaszcza Waplewa i Burdąga.

Chcą zwrotu nieruchomości

Niewykluczone, że kolejni tzw. późni przesiedleńcy odzyskają swoje nieruchomości pozostawione w gminie Jedwabno. Jej władze przyznają, że liczba roszczeń jest coraz większa. - To sytuacja bardzo niekomfortowa – przyznaje wójt Krzysztof Otulakowski.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Jak mówi, o roszczeniach powiadamiani są obecni właściciele. Część nieruchomości, o które upominają się dawni mieszkańcy, nie jest już do odzyskania w naturze, bo stanowią np. drogi gminne. Dla innych założone zostały już nowe księgi wieczyste. - W tych przypadkach roszczenia spadają na Skarb Państwa – wyjaśnia wójt. Dodaje, że wnioski o zwrot mienia pozostawionego przez osoby, które w latach 70. i 80. wyjechały z Polski, budzą niepokój obecnych mieszkańców gminy. Dotyczy to zwłaszcza wsi Burdąg i Waplewo. O dokładną liczbę roszczeń pytał podczas ubiegłotygodniowej sesji Rady Gminy radny Szczepan Worobiej. Wójt nie potrafił jednak jej podać. - Czy są to dwa, trzy wnioski? – dopytywał radny. - Więcej – odpowiadał Otulakowski. Jego zdaniem głośna sprawa zwrotu nieruchomości w Nartach przez Agnes Trawny otworzyła niektórym oczy na to, że zagrożenie jest realne i w związku z tym trzeba uporządkować kwestie związane z księgami wieczystymi. Wójt uspokaja, że jak dotąd żaden ze zgłoszonych wniosków nie dotyczy zwrotu nieruchomości w naturze, np. budynku komunalnego.

(ew)

{/akeebasubs}