Niedawno pisaliśmy o uszkodzonych krawężnikach na rondzie Grota-Roweckiego.
Jak informują nas mieszkańcy ul. Dąbrowskiego, tam także powstały podobne uszkodzenia. Skrzyżowanie z ul. Przemysłową jest ich zdaniem zbyt ciasno wyprofilowane i dlatego samochody ciężarowe podczas skręcania w kierunku ul. Wielbarskiej wjeżdżają na skraj chodnika, niszcząc płytki brukowe. Mieszkańcy skarżą się też na fatalny stan jezdni. Trzeba przy tym dodać, że ulica składa się z dwóch odcinków – jeden o nawierzchni gruntowej, drugi asfaltowy. Na tym ostatnim zieją liczne dziury, a część nieutwardzona jest z kolei bardzo wyboista. Dodajmy jednak, że taki stan utrzymywał się do ubiegłego tygodnia. Ostatnio odcinek gruntowy został poprawiony i wyrównany. Niestety, w asfalcie dziury nie znikły.
OGROM NIECZYSTOŚCI
Przy wspomnianej ulicy walają się wprost nieprawdopodobne ilości najrozmaitszych śmieci, w tym całkiem spore gabarytowo. Pośrodku kępy drzew rosnących od strony składnicy budowlanej widać m. in. kartony i... materac od starej wersalki lub tapczanu.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
wszystko to widać jak na dłoni, a ów odpychający widok rozciąga się tuż pod oknami bloków.Nie lepiej wygląda przeciwna strona ulicy. Nad przecinającym ją rowem zauważyliśmy mnóstwo dziwnych mlecznobiałych przedmiotów rozrzuconych na trawie. Kiedy podeszliśmy bliżej okazało się, że są to jednorazowe kubeczki.
Skąd się one wzięły i w tak dużej liczbie – trudno domniemywać. Okoliczni mieszkańcy zaprzeczają, jakoby w tym miejscu miała odbywać się w ostatnim czasie jakaś biesiada piwna.
Zaśmiecony jest także sam rów. Choć w części został oczyszczony, to pod mostkiem-przepustem najrozmaitsze brudy wręcz zablokowały przepływ wody. W mętnych nurtach pływa jakaś drewniana, kratowa konstrukcja i szereg innych mniejszych odpadków, tworzących gruby kożuch.
CO Z TYM PRZYSTANKIEM?
W ostatnich dniach minionego roku pisaliśmy o przenosinach przystanku busów spod hotelu
„Kania”. Przypomnijmy, że pasażerowie oczekując na dany kurs siadali na schodkach hotelu, blokując w ten sposób wejście. Poza tym gdy na przystanku zatrzymywały się jednocześnie dwa lub trzy autobusy, jezdnia była tamowana, co utrudniało przejazd m. in. wozom bojowym straży pożarnej.
Nowe miejsce zaplanowano na ul. Kolejowej i już w minionym roku pojawił się tam stosowny znak drogowy, a na jezdni wymalowano zygzakowatą linię. Dotąd znak był zasłonięty czarną folią, ale od kilka dni stoi już w pełnej krasie.
W związku z tym część potencjalnych pasażerów oczekiwała na busy w tym nowym miejscu. Ba, pojazdy komunikacji zbiorowej nie zatrzymywały się w tym miejscu.
Nasi Czytelnicy zapytują, co jest z tym przystankiem? Okazuje się, że maskującą folię ściągnęli przedwcześnie wandale. Przystanek będzie obsługiwany dopiero od 1 kwietnia i jak zapewnia ratusz, zostanie to ogłoszone publicznie.
POŻĄDANA WIATA
Odnośnie przystankowych przenosin, to trzeba jeszcze dodać, że pod hotelem zatrzymują się busy aż trzech przewoźników, a liczba kursów jest niemała, jak i liczba pasażerów, w tym młodzieży szkolnej. Biorąc to pod uwagę, wydaje się, że w tym nowym miejscu przydałaby się wiata lub choćby ławeczka. Postulują to zresztą liczni podróżni.
Cóż, miasto obiecuje ewentualnie ławeczkę, ale nie zadaszenie. Powstaje zatem dylemat, gdzie się skryć gdy zacznie padać – pod okoliczne drzewa? Jakoś to nie przystaje do XXI w. Jak czytamy w internecie, w Lublinie na dłuższych trasach miejskich autobusów planuje się postawić wiaty, ale nie takie zwykłe, a z... automatycznymi toaletami. Taki właśnie obiekt byłby idealny na nowym przystanku przy ul. Kolejowej, bo pełniłby rolę minidworca autobusowego. Niestety, koszty są spore. Za sześć takich obiektów Lublin ma zapłacić ok. 12 mln, czyli wychodzi dwie bańki za sztukę. Zwykła wiata kosztuje znacznie mniej, bo od 12 do 16 tys. zł. W związku z tym pojawił się taki postulat – jeśli nie miasto, to może przewoźnicy zrzuciliby się na wiatę?
PRZYKŁAD DO NAŚLADOWANIA
Kilka dni temu zauważyliśmy pewną nowość w miejscowości Warchały. Tam obok przystanku autobusowego pojawiła się solarna latarnia. Postawiła ją gmina. Jak informuje nas Sławomir Ambroziak, wójt gminy Jedwabno, takich obiektów będzie znacznie więcej, m. in. latarniami napędzanymi promieniami słonecznymi oświetli się drogę przy cmentarzu w Jedwabnie. Wydaje się nam, że inicjatywę tę warto powielić i w innych gminach, nie wyłączając miasta Szczytna. U nas szczególnie lampy solarne przydałyby się na nowej części cmentarza, która nocą tonie w ciemnościach.
ZAKAZANY KĄCIK

Oglądając niedawno byłą miejską wieżę ciśnień, która otulona niedokończonym budynkiem wygląda bardzo żałośnie, zauważyliśmy w jej pobliżu niecodzienny kącik. Oto widok na Gimnazjum nr 1, bo o jego przyszkolne boisko chodzi. Na pierwszym planie widzimy kosz na śmieci, w głębi szkolny budynek. Niby tym widoku, uchwyconym od strony płotu okalającego boisko „Orlika”, nie ma nic nadzwyczajnego. Zmienimy jednak zdanie, gdy zaglądniemy za kosz. Wówczas naszym oczom ukaże się coś na kształt małego składziku butelek.
Mamy nadzieję, że nie jest to rezultat uczniowskiej biesiady piwnej, a butelki opróżniła znacznie starsza młodzież.{/akeebasubs}
