W latach 30. XX w. znajdujący się obecnie na ulicy Piłsudskiego cmentarz miejski w Szczytnie był już mocno przepełniony, a jego najstarsza część została zamknięta. W związku z tym postanowiono za miastem, przy drodze na Zabiele, założyć nowy, miejski cmentarz. Grunt uzyskano poprzez wymianę działek. W 1938 r. działkę ogrodzono, wybudowano kostnicę i dokonano nasadzeń. Cmentarz był gotowy do użytku 1 kwietnia 1939 r. Koszt jego budowy wyniósł ponad 60.000 marek.
ZOSTAŁO JUŻ NIEWIELE
Do dnia dzisiejszego niewiele pozostało po tym cmentarzu. Zachowały się fundamenty ogrodzenia, jeden przewrócony, kamienny niemiecki nagrobek, betonowy prawosławny krzyż z metalową, całkowicie nieczytelną tabliczką, pozostałości drewnianego krzyża oraz metalowe krzyżyki z numerami, które stały na niektórych mogiłach. Jeżeli cmentarz ten był użytkowany do 1945 r., to zapewne zdążono pochować na nim setki mieszkańców miasta. Z relacji osób, które pamiętają ten cmentarz z wcześniejszych lat wynika, że chowano na nim również pracujących w Szczytnie w trakcie wojny robotników przymusowych: Francuzów, Rosjan i Polaków.
Niedawno otrzymałem kilka fotografii przedstawiających ten cmentarz w trakcie wojny i w okresie powojennym. Jedno ze zdjęć przedstawia pogrzeb niemieckiego żołnierza. Widać na nim, że na cmentarzu istniała kwatera wojenna oraz że na części mogił znajdowały się drewniane krzyże bądź metalowe krzyżyki z numerami.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
MOGIŁA ŻOŁNIERZA
Według różnych relacji, po wojnie z powodu płytkich wód gruntowych zaprzestano pochówków. Grzebano tu tylko zmarłych w Powiatowym Domu Pomocy Społecznej. Kwatera wojenna została być może zdewastowana. Możliwe też, że po prostu drewniane krzyże same się rozpadły. Na fotografii z lat 50. widać, że o mogiłę niemieckiego żołnierza, o pogrzebie którego wspominałem powyżej, bliscy jeszcze dbali.
CO Z MOGIŁAMI ROBOTNIKÓW PRZYMUSOWYCH?
Na innej fotografii widać drewniany, przystrojony kwiatami krzyż stojący na grobie Polaka – Władysława Puszko. Nie wiadomo, kim on był, ale prawdopodobnie pochowano go tu w trakcie wojny. Co się stało ze znajdującymi się na tym cmentarzu mogiłami pracowników przymusowych? Wydaje się, że zwyczajnie się zatarły. Być może część zmarłych ekshumowano. Jedna z relacji mówi, że tak właśnie stać się mogło z Rosjanami, którzy mieli być przeniesieni na cmentarz wojenny przy drodze na Ostrołękę.
ZAPOMNIANE MIEJSCE
Na terenie cmentarza leży spory, bo mierzący ponad 2 m długości, głaz narzutowy. W 2017 r. napisałem na swoim blogu, że prawdopodobnie znalazł się on tu w naturalny sposób. Niedawno członkowie Stowarzyszenia Śladami Historii postanowili sprawdzić, czy na kamieniu tym nie znajdują się inskrypcje. Po jego podniesieniu okazało się niestety, że jest ich pozbawiony.
Znajdujący się w Nowym Gizewie cmentarz jest zupełnie zapomniany. Próżno szukać go na współczesnych mapach. Nie ma go też na większości map z PRL-u. Bez wątpienia w archiwach muszą się znajdować dokumenty dotyczące tego cmentarza i warto byłoby do nich dotrzeć. Może trzeba też pomyśleć o upamiętnieniu tego miejsca i to nie tylko ze względu na to, że najprawdopodobniej spoczywają tu zabici w trakcie wojny Polacy.
Witold Olbryś{/akeebasubs}
