Wciąż nie wiadomo, jaki los czeka trzy przeznaczone do wycinki drzewa rosnące przy kapliczce w Nowym Dworze. Część mieszkańców na czele z sołtys jest za ich likwidacją, inni się jej sprzeciwiają. Petycja w tej sprawie trafiła na biurko wójta.

Co dalej z drzewami?
Protest przeciw wycince drzew zainicjowany przez Roberta Dąbkowskiego i jego mamę Halinę poparło ok. 20 mieszkańców Nowego Dworu

Tydzień temu pisaliśmy o proteście Roberta Dąbkowskiego z Nowego Dworu, który, sprzeciwiając się wycince drzew rosnących przy wiejskiej kapliczce, przykuł się do jednego z nich łańcuchem. Przypomnijmy, że wniosek o wycięcie dwóch brzóz i klonu wystosowało do władz gminy sołectwo. Następnie pozwolenie na usunięcie drzew wydało starostwo, ale wskutek protestu mieszkańca wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak zdecydował o jej wstrzymaniu. Za wycinką jest sołtys Nowego Dworu i radna gminna Danuta Trzcińska. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Według niej drzewa uniemożliwiają remont znajdującej się obok kapliczki. Część mieszkańców jest innego zdania. W minionym tygodniu na biurko wójta trafiła petycja sprzeciwiająca się wycince podpisana przez ok. 20 osób. - W tej sytuacji skierujemy pisma do obu stron w sprawie zorganizowania spotkania. Chcemy porozmawiać i wypracować jakieś stanowisko – mówi Ambroziak, dodając, że na razie nie przesądza, jaka zapadnie decyzja. Przyznaje jednak, że jedno z drzew jest mocno osłabione przez jemiołę, a do tego korzenie niszczą fundamenty kapliczki.

(ew){/akeebasubs}