W niedzielę 12 listopada po godz.22.00 odwiedziłam wraz z gorączkującym 8-miesięcznym synem nocną opiekę medyczną w naszym szpitalu.

Ku mojemu zdziwieniu do zbadania mojego synka zszedł z oddziału lekarz ginekolog, a nie pediatra, który nawet nie zajrzał dziecku do gardła i w sumie nic nam nie pomógł. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Praktycznie po może 10 minutach wróciliśmy do domu. Następnego dnia zmuszeni byliśmy iść do przychodni, bo nocna opieka medyczna to tylko sam napis na drzwiach i wiele pozostawia do życzenia. Zainteresujcie się Państwo tym tematem. Nie jestem jedynym rodzicem, który miał takie doświadczenie z opieką nocną. Brak słów, co się wyprawia w tym naszym szpitalu. Dodam tylko, że jak urodziłam dziecko i akurat leżałam jeszcze w szpitalu przez weekend to od piątku do niedzieli na oddziale położniczym dyżur miał jeden lekarz.

Z poważaniem,

Anna Czarnecka-Misiołek

O ustosunkowanie się do uwag naszej Czytelniczki poprosiliśmy dyrektor szpitala w Szczytnie Beatę Kostrzewę. - Nie ma takiego obowiązku, aby w nocnej opiece dyżurował lekarz pediatra. Może to być chirurg, ortopeda czy okulista. Jedynym wymogiem jest posiadanie przez niego prawa do wykonywania zawodu i wiedzy jak się zachować w nagłych sytuacjach. Nocna opieka to takie ambulatoryjne pogotowie. Na co dzień powinniśmy leczyć się u lekarza rodzinnego.{/akeebasubs}