Pożyczono mi niezwykle interesującą książkę, wydaną niecałe dwa lata temu. Jest to eleganckie, ponad trzystustronicowe i bogato ilustrowane tomisko w sztywnej oprawie. Autor Adam Granville, Polak, w niesłychanie ciekawy sposób opisuje i interpretuje obyczaje i zachowania, które na przestrzeni wieków wpisały się do obowiązkowego kanonu określającego sposób bycia współczesnego gentelmana. Gentelmana, czyli człowieka z klasą.

Coś dla gentelmanówNie jest to jednak podręcznik „savoir vivre”, choć podaje przykłady z zakresu ubierania się, honorowego zachowania w różnych sytuacjach, urządzania przyjęć - z całą procedurą nakrywania do stołu i rozmieszczania gości, a także wymienia i hierarchizuje snobistyczne gadżety jak zegarki, wieczne pióra, czy męską biżuterię. Autor książki sięga znacznie głębiej, dociekając skąd pochodzą takie, czy inne celebry i jakie mają rzeczywiste znaczenie w dzisiejszych czasach. Jego dociekania pełne są humoru i anegdotek, co sprawia, że książkę czyta się niemal jednym tchem (piszę „niemal”, bo tak na rzeczywisty jeden dech jest ona zbyt obszerna), a przekazana w niej ogromna wiedza autora naprawdę imponuje. Nawet takiemu zarozumialcowi jak ja, co to zdawało mi się, że większość tematów poruszanych przez Adama Granvilla to oczywista oczywistość. Okazało się, że to nieprawda. Wyczytałem w tej książce mnóstwo zupełnie nieznanych mi ciekawostek i od czasu do czasu, w ramach rozrywki, chętnie podzielę się nimi z moimi czytelnikami.

Dzisiaj zacytuję kilka fraz na temat napojów alkoholowych, uważanych za godne i niegodne gentelmana.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Autor książki ułożył żartobliwy undekalog (11 przykazań) dżentelmena. Pierwsze przykazanie to „dżentelmen nie pije piwa”. Jako uparty piwosz zajrzałem z niejaką złością na stosowne strony. Autor najpierw przytacza popularny irlandzki toast, który w tłumaczeniu brzmi: „w niebie nie ma piwa, dlatego pijemy je tutaj”. Później wyraża popularną w świecie opinię, że piwo jest napojem klas kiepskich i studentów, albowiem żałośnie wyglądają elegancko ubrani panowie i wydekoltowane damy na wieczornej imprezie w ogrodach rezydencji, racząc się kiełbaskami i browarkiem. Coś w tym jest, ale Adam Granville, jako inteligentne ominięcie przykazania, podaje zasadę picia piwa niejako „w cudzysłowie”, organizując w swojej rezydencji „bal na Czerniakowskiej”, czyli zapraszając kapelę podwórkową i podając golonkę, kaszankę, salceson i tym podobne. Ponadto autor opisuje popularny w niektórych krajach obyczaj zapraszania partnerów na biznesowe śniadania. Z reguły na godzinę dziesiątą. Podaje się wówczas wędliny, galaretki, sałatki i coś drobnego na gorąco. Czym to spłukiwać? – pyta autor. Kobietom można podać szampana, ale podanie go facetowi - jak sądzi Adam Granville - byłoby jakby trochę dwuznaczne, natomiast wódka od samego rana, zdaniem autora, przypominałaby śniadanie hydraulika. I tu oto jest miejsce na piwo, z tym, że w Europie podaje się do śniadania na ogół porter, uważając, że piwo jasne nie jest równie eleganckie.

Co natomiast pijają gentelmani? Autor analizuje pod tym kątem wszystkie światowe trunki, najwięcej miejsca poświęcając odmianom whisky i whiskey. Co do mnie nie jestem koneserem akurat tego napoju. W latach mojej młodości snobistycznym trunkiem dżentelmenów był koniak. Rozróżniałem wówczas niektóre jego odmiany, a także rozumiałem symbolikę oznaczeń na nalepkach. Dzisiaj preferuję karaibskie rumy, choć w Europie nie jest to trunek szczególnie celebrowany. A co do anglosaskich destylatów z jęczmienia? Trochę na ten temat wiedziałem, ale teraz, po przeczytaniu kilku stron opisywanej książki, wiem już prawie wszystko. Plus kilka zabawnych ciekawostek opisanych przez autora. Przynajmniej kilka z nich postaram się przytoczyć.

Na początek, dla przypomnienia, wymienię rodzaje opisanego trunku. Mamy więc szkocką whisky, irlandzką whiskey, amerykańską whiskey, burbona, tenesse whiskey i rye whiskey, czyli amerykańską whiskey żytnią. Pomiędzy Szkotami i Irlandczykami toczy się wielki spór o to kto był pierwszy. Trochę tak jak między Polakami i Rosjanami o wódkę. A co pisze Adam Granville na temat owych początków tradycji?

Historia szkockiej whisky to historia walki z akcyzą. Jej produkcję już od zarania obciążono wysokimi podatkami, co dla znanych ze skąpstwa Szkotów było straszliwym przeżyciem. Toteż poprzez wieki szkoccy górale walczyli z urzędem skarbowym. Autor opisuje jak to w pewnej miejscowości urzędnik skarbowy, nocując w gospodzie, kazał wnieść skonfiskowane beczki na piętro, aby mieć je pod kontrolą. Rano stwierdził, że beczki są puste, bo ktoś przewiercił dziury przez drewniany strop i spuścił z nich całą zawartość.

Tego typu anegdotki przeplatane są w książce „Gentelman” ciekawymi informacjami techniczno-produkcyjnymi. Szkoda, że brak mi dzisiaj miejsca, bo można by w nieskończoność… Może jeszcze wrócę do tematu, bowiem cała ta historia powstawania kultury „whisky around the world”, to naprawdę niezwykle ciekawa opowieść.

Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}