W jednym z mieszkań w budynku wielorodzinnym na ul. Ogrodowej w Szczytnie doszło do śmiertelnego zatrucia tlenkiem węgla. Nie żyje 81-latek, którego bliscy znaleźli nieprzytomnego w łazience. Według strażaków, tragedii można było zapobiec, gdyby w mieszkaniu znajdowała się czujka tlenku węgla. Ich apele o montowanie tych urządzeń wciąż nie spotykają się z szerszym odzewem.

Czad zbiera śmiertelne żniwo
Podczas działań strażacy sprawdzili pod kątem występowania tlenku węgla 15 mieszkań, z czego tylko w 3 były zamontowane czujki

W sobotę 9 grudnia przed godziną 23.00 strażacy zostali wezwani do budynku wielorodzinnego na ul. Ogrodowej w Szczytnie w związku z podejrzeniem zatrucia tlenkiem węgla. Po dotarciu na miejsce zastali starszego mężczyznę leżącego na brzuchu w łazience. W mieszkaniu, pomimo otwartego okna, stwierdzili występowanie czadu. Ratownicy ewakuowali dwie osoby dorosłe przebywające w lokalu. One nie wymagały pomocy medycznej. Strażacy podjęli działania zmierzające do przywrócenia poszkodowanemu funkcji życiowych. Następnie przekazali go zespołowi ratownictwa medycznego.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Niestety, medycy rozpoznali zgon 81-latka. Jak się okazało, tlenek węgla występował także w mieszkaniu znajdującym się piętro wyżej od tego, w którym doszło do tragedii. Ogółem strażacy sprawdzili pod kątem występowania niebezpiecznej substancji 15 lokali. - Tylko w trzech były zamontowane czujki tlenku węgla – informuje st. kpt. Łukasz Wróblewski, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie. Tam, gdzie doszło do śmiertelnego zatrucia, czujki nie było. Rzecznik szczycieńskiej straży przypomina, że strażacy już kolejny rok prowadzą akcję mającą zachęcić mieszkańców do zakupu takich urządzeń jako prezentów pod choinkę. - Najdroższa czujka to koszt rzędu ok. 160 zł, a może nam uratować życie – przekonuje Łukasz Wróblewski. - Pomyślmy o naszych bliskich, zwłaszcza w okresie przedświątecznym, kiedy szukamy dla nich gwiazdkowych upominków – dodaje.

Blok, w którym doszło do tragedii jest administrowany przez Spółdzielnię Mieszkaniową „Odrodzenie”. Jak informuje jej prezes Krzysztof Krakowski, już od kilkunastu lat, w ramach specjalnego funduszu, mieszkańcy mogą występować o montowanie u nich czujek. Ich koszt albo w całości, lub w znacznej części pokrywa spółdzielnia. - To w zasadzie nic nie kosztuje. Wystarczy tylko wpuścić człowieka, który tę czujkę zamontuje – tłumaczy prezes, apelując do mieszkańców, aby zgłaszali się do spółdzielni w sprawie montażu tych urządzeń. Niestety, zainteresowanie nimi, pomimo przekazywanych przez pracowników spółdzielni informacji, jest niewielkie. - Na ok. 800 mieszkań z piecykami gazowymi do podgrzewania wody, w tylko ok. 350 są czujki – mówi Krzysztof Krakowski. Jego zdaniem do zatruć czadem przyczynia się to, że ludzie, szukając oszczędności na ogrzewaniu, szczelnie zamykają okna, nie wietrzą pomieszczeń i zatykają kratki wentylacyjne. Spółdzielnia, także w ramach funduszu, montuje w oknach specjalne nawietrzniki nie pozwalające na ich całkowite zamknięcie. Jednak i one nie cieszą się dużym powodzeniem.

(ew){/akeebasubs}