Siedzę w domu. Jak każdy, czy każda z nas. Coś jednak trzeba w tym domu robić, poza świątecznymi porządkami.

Czas zarazy w literaturze
Janusz Gajos w spektaklu „Msza za miasto Arras” sprzed dwudziestu lat

Oczywiście mam komputer, internet, facebooka i co tam jeszcze. Ale to nie jest mój świat. Nie te lata. Moje pokolenie wychowało się na książkach. Zatem głównie czytam. Więcej niż zazwyczaj. Właśnie dowiedziałem się, że w internetowych księgarniach poważnie wzrosła sprzedaż powieści Alberta Camusa DŻUMA. We Włoszech, z uwagi na nieprawdopodobne zainteresowanie tą książką, trafiła ona na listę bestsellerów. Ciekawe zjawisko. Albert Camus, Francuz urodzony w Algierii, napisał tę powieść w roku 1947. Jej akcja rozgrywa się w Oranie (algierskie, portowe miasto) w XIV wieku, podczas straszliwej epidemii dżumy. Autor ukazuje w swojej powieści indywidualny egoizm ludzi w obliczu powszechnej tragedii. Brutalnie odsłania złą stronę ludzkiej natury. Dżuma, w znaczeniu przenośnym, to zło tkwiące w człowieku. Albert Camus określił to tak: każdy z nas nosi w sobie dżumę, nikt bowiem, nikt na świecie nie jest od niej wolny. Przypomnę, że autor cytatu, w roku 1957, otrzymał literacką nagrodę Nobla.

Nie tylko Albert Camus skonstruował swoją powieść na kanwie straszliwej, powszechnej epidemii.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Przypomnę jeszcze kilka innych, klasycznych dzieł opowiadających o czasach zarazy. Pośród autorów takich opowieści jest jeszcze jeden noblista. Kolumbijczyk Gabriel Garcíę Márqueza, nagrodzony w roku 1982.

Sięgnijmy do czasów znacznie bardziej odległych. Około roku 1350 włoski pisarz Giovanni Boccaccio napisał słynne dzieło DEKAMERON. Jest to zbiór 100 nowel. Każda z nich, to historyjka opowiedziana, dla zabicia czasu, przez któregoś z dziesięciu szlachetnie urodzonych florentyńczyków. Owi młodzi ludzie schronili się, na dziesięć dni, w wiejskiej posiadłości koło Florencji. Schronili przed epidemią dżumy. W tym swoim dobrowolnym odosobnieniu umilali sobie czas, snując przedziwne opowieści. Czyli coś na kształt dobrze nam znanej kwarantanny, tyle że jakże owocnej literacko. Jeszcze kilka słów o „Dekameronie”. Wydano tę książkę dopiero w roku 1470, czyli 120 lat po jej napisaniu. Po kolejnych stu latach uznano owo dzieło za księgę zakazaną. Z powodu licznych opisów nieobyczajnych bezeceństw. A dzisiaj to klasyka.

Kolejnym wybitnym artystą pióra, inspirowanym czasem zarazy, był Daniel Defoe. Twórca słynnego dzieła „Przypadki Robinsona Cruzoe”. Żył on w latach 1660-1731. Napisał powieść DZIENNIK ROKU ZARAZY. To wstrząsająca relacja z czasu straszliwej epidemii dżumy w Londynie, w roku 1665. Owa epidemia ogarnęła tylko jedno miasto, ale trwała rok, podczas którego zmarło około 100 000 osób. Zwłoki zbierano z ulic i chowano w zbiorowych grobach. W tej powieści autor starał się pokazać bardzo rozległy wachlarz zachowań. Od bezinteresownej chęci niesienia pomocy innym, po skrajny egoizm. Albert Camus wielokrotnie powtarzał, że to właśnie książka Daniela Defoe zainspirowała go do napisania „Dżumy”.

Wspomniałem wcześniej kolumbijskiego noblistę Gabriela Garcíę Márqueza. Napisał on, w roku 1985, książkę pod tytułem MIŁOŚĆ W CZASACH ZARAZY. Jest to historia miłosna rozgrywająca się pod koniec XIX wieku, na Karaibach, podczas epidemii cholery. Autor, kiedy pisał ów utwór, był już laureatem nagrody Nobla. Około dwudziestu lat po powstaniu dzieła nakręcono brytyjski film według powieści Márqueza. W tamtych latach cieszył się on niemałym powodzeniem.

Na zakończenie listy klasyków opisujących czas zarazy podam przykład ojczysty. Andrzej Szczypiorski, w roku 1971 napisał powieść MSZA ZA MIASTO ARRAS. Arras to francuskie miasto, w piętnastym wieku słynące z produkcji gobelinów (arrasy). W roku 1458 zostało ono dotknięte straszliwą zarazą i głodem. Andrzej Szczypiorski stworzył wielowątkową opowieść o knowaniach politycznych, intrygach i zbrodniach ówczesnych ludzi władzy, którzy cynicznie korzystali z tragedii ludności miasta. Tej książki nie czytałem, ale dwadzieścia lat temu, w Teatrze Powszechnym w Warszawie obejrzałem jednoosobowy spektakl - adaptację powieści Andrzeja Szczypiorskiego. Był to fenomenalny popis aktorstwa Janusza Gajosa. Po piętnastu latach (rok 2015) Janusz Gajos ponownie wrócił do swojego monodramu. Tym razem w Teatrze Narodowym. W zupełnie innej scenografii, bez historycznego kostiumu i w całkowicie nowej interpretacji. Spektakl pokazywała telewizja. Jeśli będzie ku temu okazja, to naprawdę warto zobaczyć jedną z najsłynniejszych kreacji wielkiego aktora.

Wspomniałem pięć najbardziej znanych powieści o czasach zarazy. Wystarczy. Pozdrawiam wszystkich przymusowych domatorów. Życzę przyjemnych lektur, zalecając jednak nieco bardziej optymistyczną i lekką ich tematykę. Tak, abym mógł wszystkim życzyć Wesołych (jednak) Świąt.

Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}