Decyzja o sprzedaniu działki bogatej w pokłady żwiru zaniepokoiła mieszkańców gminy. Wójt Zapert zapewnia jednak, że to najlepsze rozwiązanie. – Zamiast strzec terenu przed złodziejami, będziemy mieli dodatkowe środki w budżecie gminy.

Czwarta żwirownia

- Dlaczego nasz wójt sprzedał działkę, na której są duże pokłady żwiru? – dziwi się jeden z radnych gminy Rozogi. – Przecież nasz zakład gospodarczy mógł wykorzystywać surowiec do robót budowlanych – dzieli się swoimi uwagami jeden z radnych.

Tymczasem wójt Józef Zapert zapewnia, że taka opcja nie wchodziła w grę.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

- Byłoby to potraktowane jako działalność gospodarcza, a to jest sprzeczne z prawem – mówi wójt. Przekonało się już o tym kilku włodarzy w naszym województwie, którym wytoczono z tego powodu sprawy sądowe.

Gmina Rozogi w razie potrzeby zaopatruje się w żwir u miejscowych przedsiębiorców prowadzących dwie żwirownie w Klonie i jedną w Występie. Lepsze kruszywo zakupywane jest w Pieckach. Wójt przyznaje, że działka komunalna z pokładami żwiru często była „odwiedzana” przez nieproszonych gości, którzy kradli surowiec.

- Zamiast pilnować tego terenu, na co przecież nie mamy środków, postanowiliśmy go sprzedać. Nie będziemy mieć teraz problemu, a za to pokaźne wpływu do budżetu – mówi wójt. W wyniku przetargu do kasy gminy wpłynęło 80 tys. zł. Do tego dojdą opłaty eksploatacyjne i podatek za nieruchomość. Nabywcą jest osoba spoza terenu gminy.

Wpływy z tytułu podatku od nieruchomości od trzech dotychczasowych żwirowni przynoszą do kasy gminy 40 tys. zł.

(o)

{/akeebasubs}