Powiatowy lekarz weterynarii apeluje do samorządowców o budowę powiatowego schroniska dla zwierząt. Niepokoi go, że obecnie wiele gmin podpisuje umowy z placówkami, gdzie umieszczane są czworonogi, a potem nikt już nie interesuje się ich losem. – Jest to przerób pieniędzy, żeby tylko mieć problem z głowy – ocenia Jerzy Piekarz. Tymczasem wójt gminy Szczytno zapowiada, że zbuduje schronisko gminne.

Czworonożny problem

PRZERÓB PIENIĘDZY

O potrzebie budowy powiatowego schroniska dla zwierząt mówi się już od dawna. Miało ono powstać na terenach gminy Szczytno, w Lipowej Górze Zachodniej. Lokalizacja, przy drodze krajowej, wydawała się trafiona. Na przeszkodzie stanął jednak sprzeciw mieszkańców, którzy nie chcą mieć w swoim sąsiedztwie schroniska. Powiatowy lekarz weterynarii Jerzy Piekarz uważa jednak, że powinno ono powstać i apeluje o to do szczycieńskich samorządowców. – Czas pomyśleć o schronisku dla powiatu. Obecnie duże środki wychodzą z poszczególnych samorządów na zapewnienie miejsca bezdomnym zwierzętom – mówi doktor Piekarz, dodając, że w wielu przypadkach jest to „przerób pieniędzy”, obliczony na to, żeby „mieć temat z głowy”. Ma on wątpliwości, czy placówki nastawione głównie na zysk zapewniają czworonogom odpowiednie warunki.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

GMINA SZCZYTNO ZBUDUJE SCHRONISKO

Tymczasem lokalne samorządy na różne sposoby radzą sobie z problemem. Analizując wydatki ponoszone przez poszczególne gminy na ten cel, zauważyć można znaczne dysproporcje. Najwięcej za opiekę nad bezpańskimi czworonogami płaci gmina Szczytno, która ma podpisaną umowę ze schroniskiem w Szczytnie. Rocznie wydaje na to ponad 100 tys. złotych. – W stosunku do roku ubiegłego nasze koszty na cel wzrosły – informuje wójt Sławomir Wojciechowski. Do pomysłu budowy schroniska powiatowego podchodzi z dystansem. Zapowiada jednak, że jego samorząd wybuduje własne.

JAK SOBIE RADZĄ INNI?

Koszty związane z opieką nad bezpańskimi zwierzętami wzrosły także w gminie Rozogi. Do zaplanowanych na ten rok w budżecie 20 tys. zł trzeba było dodać drugie tyle. Gmina oddaje psy do schroniska w Białej Piskiej. Koszt dostarczenia tam jednego zwierzęcia wynosi 1600 złotych, podczas gdy rok temu było to o 150 zł mniej. – Tylko w ostatnim czasie przybyło nam około dwudziestu szczeniąt – mówi wójt Józef Zapert. Opłata, którą uiszcza w tym przypadku gmina, jest jednorazowa. Wójt przyznaje, że po dostarczeniu zwierzęcia do schroniska, nikt już nie interesuje się jego losem.

Bardzo oszczędną politykę jeśli chodzi o bezdomne zwierzęta, prowadzi gmina Pasym. Ma ona podpisaną umowę ze schroniskiem w Napierkach, ale na innych zasadach niż gmina Rozogi. – Koszt utrzymania zwierzęcia jest uzależniony od liczby dni, które tam przebywa – tłumaczy Anna Adamczyk z UMiG Pasym. Obecnie stawka utrzymania za dobę wynosi 9,84 zł brutto. Do tego dochodzą jeszcze koszty sterylizacji lub kastracji. Nic dziwnego, że pasymski samorząd woli unikać dostarczania zwierząt do schroniska. Z myślą o psach ma przygotowane tymczasowe miejsce na terenie Zakładu Gospodarki Komunalnej. Tam przebywają one do czasu, aż urzędnicy na własną rękę znajdą im nowe domy. Samorząd na opiekę nad zwierzętami zarezerwował w tym roku 7 tys. zł, z czego do tej pory nie wydał ani złotówki. – Trzem psom, które do nas trafiły, znaleźliśmy domy – mówi Anna Adamczyk. W ubiegłym roku takich zwierząt było dziesięć i również im udało się znaleźć nowych opiekunów.

Po kilka tysięcy zł na opiekę nad bezpańskimi czworonogami wydaje również gmina Dźwierzuty. Ma ona zawartą umowę z Przedsiębiorstwem Gospodarki Komunalnej „Komunalnik” w Kętrzynie, gdzie są one dostarczane. – W zeszłym roku gmina zapewniła opiekę 11 psom, płacąc za to ok. 4 tys. zł – informuje wicewójt Karol Włodkowski. Dodaje, że poniesione nakłady związane były z zakupem karmy, akcesoriów dla zwierząt i opieką weterynaryjną w ramach pomocy mieszkańcom, którzy zdecydowali się przygarnąć bezdomnego psa lub kota. Do czerwca tego roku na ten cel wydano ok. 2 tys. złotych. W minionym i bieżącym roku samorząd nie przekazał żadnego zwierzęcia do schroniska. – Stało się to możliwe dzięki pomocy i zaangażowaniu wolontariuszy. Wszystkie psy wyłapane na terenie gminy znalazły nowe domy – mówi wicewójt.

ZASTANAWIAJĄCE RÓŻNICE

Duże dysproporcje w wydatkach na opiekę nad zwierzętami zastanawiają powiatowego lekarza weterynarii. - Myślę, że aż takich takich różnic pomiędzy gminami tego samego powiatu nie powinno być. Czyżby w niektórych z nich nie było bezdomnych zwierząt? – dziwi się doktor Jerzy Piekarz. Jego zdaniem sytuacji tej powinno przyjrzeć się Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, które z mocy ustawy ma do tego odpowiednie kompetencje. Uczula też samorządowców, aby interesowali się tym, gdzie oddają psy i koty ze swojego terenu. - Powinni sprawdzać, jaka śmiertelność panuje w schronis kach, z którymi mają podpisane umowy i czy podejmują one starania o znalezienie zwierzętom nowych do mów.

Ewa Kułakowska

{/akeebasubs}