Nad gminą Jedwabno zawisło widmo finansowej zapaści. Urząd Celno – Skarbowy w Olsztynie stwierdził, że w 2012 r. wydano niezgodnie z przeznaczeniem blisko 1,6 mln zł dotacji na utworzenie Środowiskowego Domu Samopomocy. Wkrótce wojewoda nakaże samorządowi zwrot tej kwoty wraz z odsetkami. - To 1/6 naszego rocznego budżetu i zbyt duża suma, by pokryć ją jednorazowo – załamuje ręce wójt Sławomir Ambroziak.

Czy gmina pójdzie na dno?
W 2012 r. na remont i adaptację budynku ŚDS przekazano 1,6 mln zł dotacji. Żadnych prac w tym czasie jednak nie wykonano

TO BYŁ DOPIERO POCZĄTEK

Gmina Jedwabno może się znaleźć w poważnych tarapatach. Wszystko przez nieprawidłowości związane z działalnością Środowiskowego Domu Samopomocy, jeszcze do niedawna prowadzonego przez Stowarzyszenie Helper. Samorząd już musiał zwrócić do budżetu państwa ponad 70 tys. zł wraz odsetkami po tym, jak wojewoda, na podstawie przeprowadzonej w ubiegłym roku kontroli stwierdził niezgodne z przeznaczeniem wykorzystanie dotacji na funkcjonowanie placówki. W przypadku Jedwabna kwota była i tak stosunkowo niewysoka, biorąc pod uwagę, że służby wojewody zakwestionowały ogółem wydatki na w łącznej wysokości blisko 1,7 mln zł. Dotyczyły one jednak głównie innych gmin, na terenie których Helper prowadził środowiskowe domy. Samorządy, otrzymując z budżetu państwa dotacje, przekazywały je stowarzyszeniu, mając obowiązek sprawdzania prawidłowości wydatkowania środków.

MILIONY DO ZWROTU

Dokonany już przez gminę zwrot pieniędzy to jednak nic w porównaniu z tym, co ją dopiero czeka. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Wykorzystanie dotacji na utworzenie ŚDS w Jedwabnie w latach 2012 – 2014 bada bowiem Urząd Celno – Skarbowy w Olsztynie. Na razie znane są wyniki kontroli tylko za rok 2012. Z ustaleń służb skarbowych wynika, że niezgodnie z przeznaczeniem wydano wówczas blisko 1,6 mln złotych. - Ta kwota winna być zwrócona do budżetu państwa. Wojewoda warmińsko – mazurski, po wszczęciu postępowania administracyjnego, dokona analizy materiałów z kontroli i wówczas zostanie określona kwota podlegająca zwrotowi przez gminę – informuje rzecznik wojewody Bożena Ulewicz. Nie są znane wyniki kontroli służb skarbowych za kolejne lata. Wiadomo, że łącznie na prace remontowo – budowlane obiektu w Jedwabnie przeznaczono ok. 4,5 mln złotych.

Okazuje się, że w 2012 r. w budynku ŚDS w Jedwabnie nie zrobiono nic, mimo przekazania tak znaczących środków. Pierwsze wpisy w dzienniku budowy pojawiają się dopiero w ... 2013 r. Do kwoty 1,6 mln zł trzeba jeszcze doliczyć odsetki. Wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak szacuje, że w sumie do oddania będzie co najmniej 3,2 mln złotych. Nie kryje, że samorząd ma teraz poważny problem. - To 1/6 naszego rocznego budżetu i zbyt duża kwota, żeby pokryć ją od razu – mówi wójt. Zaniepokojenia nie ukrywa przewodnicząca Rady Gminy Jedwabno Elżbieta Brzóska. - Zrzucenie całej winy na naszą gminę jest nie w porządku – uważa. - Na pewno nie złożymy broni i będziemy się odwoływać. Gdyby jednak przyszło nam zwrócić tę kwotę, byłby to dla nas dramat – przyznaje.

WOJEWODA TEŻ JEST WINIEN

Wójt zapowiada, że gmina przeprowadzi stosowne postępowanie wobec Helpera, żądając od stowarzyszenia zwrotu pieniędzy. Sam jednak przyznaje, że szanse powodzenia są niewielkie. - Znając możliwości finansowe tego stowarzyszenia, tych pieniędzy prawdopodobnie nie uda się nam odzyskać – mówi. Dodaje, że w sensie cywilno – prawnym, w majątku gminy powstanie szkoda, a to daje możliwość wystąpienia przeciwko wszystkim osobom i instytucjom winnym jej powstania o naprawę, czyli zwrot pieniędzy. Do tego grona wójt zalicza także wojewodę warmińsko – mazurskiego. - W tamtym okresie jego urząd też był odpowiedzialny za to, co się stało – przekonuje Ambroziak. Według niego ustalenia służb skarbowych jasno wskazują na zaniedbania ze strony Warmińsko – Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego, którym kierował wówczas Marian Podziewski. - Oddzielną sprawą jest odpowiedzialność karna osób fizycznych. One będą płacić z własnego majątku – mówi Ambroziak.

PROKURATURA POSTAWIŁA ZARZUTY

Włączenie się gminy do postępowania karnego stanie się możliwe po zakończeniu trwającego już ponad cztery lata śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Białymstoku. Przypomnijmy, że dotyczy ono nieprawidłowości przy wydatkowaniu środków na adaptację i remonty budynków, w którym działały ŚDS-y prowadzone przez Helpera. - Postępowanie toczy się w fazie in personam, tj. przedstawiono podejrzanym zarzuty popełnienia przestępstwa – informuje Paweł Sawoń, zastępca prokuratora regionalnego w Białymstoku, nie zdradzając jednak, ilu osobom i komu przedstawiono zarzuty. - Z uwagi na dobro śledztwa nie jest możliwe przedstawienie bliższych informacji zarówno co do przeprowadzonych, jak i zaplanowanych czynności – zastrzega prokurator.

ZROBIŁ Z GMINY TITANICA

Do nieprawidłowości związanych z tworzeniem ŚDS doszło za kadencji poprzedniego wójta Krzysztofa Otulakowskiego. Czy to możliwe, aby włodarz nie wiedział, że w całym 2012 r. przy budynku domu samopomocy nie prowadzono żadnych prac? - W mojej ocenie to niemożliwe – mówi Ambroziak. Czy wśród osób fizycznych, które zamierza pociągnąć do odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną gminie widzi swojego poprzednika? - To pytanie należy postawić prokuraturze – odpowiada wójt, a zachowanie Otulakowskiego kwituje krótko: - Zrobił z naszej gminy Titanica .

Temat Helpera wrócił podczas niedawnej kampanii wyborczej, w trakcie spotkania ubiegającego się o fotel wójta Otulakowskiego z mieszkańcami. Uczestniczył w nim też obecny włodarz, który nie krył, że ma wiele zastrzeżeń do działań poprzednika. - Ja muszę się tłumaczyć z rzeczy, o których ty dużo więcej wiesz – zwracał się do niego bezpośrednio Ambroziak. Z kolei kierownik GOPS-u Agnieszka Skwiot zarzuciła publicznie Otulakowskiemu, że ten nakazał jej antydatowanie decyzji kierujących pensjonariuszy do ŚDS na początku 2014 r. Dzięki temu do placówki Helpera przez kilka miesięcy płynęły pieniądze, choć w rzeczywistości nie zaczęła ona jeszcze funkcjonować. - Dzięki pana decyzji mam na głowie prokuraturę i policję, jestem ciągle wzywana na przesłuchania. To się odbija na mojej rodzinie – mówiła podczas spotkania, mocno wzburzona, kierownik. - W jaki sposób spłaci pan te miliony, które gmina będzie musiała oddać? - dociekała Agnieszka Skwiot.

Krzysztof Otulakowski zaprzeczał, aby zmuszał ją do fałszowania dokumentów, ta jednak zapewniała, że są na to dowody. Były wójt radził też, aby wszelkich roszczeń dochodzić od Helpera i przekonywał, że jako włodarz nie miał narzędzi, by kontrolować wydatki stowarzyszenia.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}