Mieszkańcy Lipnik, którzy niedawno protestowali przeciw prowadzeniu w ich wsi dużej hodowli bydła, mają nowy problem. W bliskim sąsiedztwie miejscowości inny inwestor przymierza się do budowy biogazowni. Na razie jego planom sprzeciwia się gmina, która nie wydała mu warunków zabudowy, tłumacząc to względami ochrony środowiska.
ODRZUCONY WNIOSEK
Mieszkańcy Lipnik ostatnio nie mają szczęścia. Przed miesiącem pisaliśmy o ich sprzeciwie wobec planów dzierżawcy popegeerowskich nieruchomości. Przypomnijmy, że rolnik z gminy Wielbark wydzierżawił od KOWR budynki oraz ziemię z myślą o hodowli kilkuset sztuk bydła. Miejscowi obawiają się, że tego typu działalność będzie się wiązała z licznymi uciążliwościami, takimi jak przykre zapachy i roje much. - Nie chcemy mieć tu znów PGR-u – mówiła sołtys Lipnik Halina Jaśniewicz.
Ostatnio do mieszkańców dotarła kolejna niepokojąca ich wiadomość. Właściciel 300-hektarowego gospodarstwa rolnego w Lipnikach planuje wybudować tu biogazownię.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
We wrześniu ubiegłego roku gmina wydała decyzję odmowną. - Stwierdziliśmy, że nie ma podstaw do lokalizacji tego typu inwestycji ze względu na przepisy dotyczące ochrony środowiska. Teren, na którym miałaby powstać biogazownia leży w obszarze Natury 2000 – tłumaczy wójt, dodając, że w okolicy bytuje wiele rzadkich gatunków flory i fauny, w tym m.in. orlik krzykliwy.
INWESTOR NIE ZŁOŻYŁ BRONI
Inwestor się jednak nie poddał i w styczniu złożył kolejny wniosek o wydanie warunków zabudowy. Obecnie po stronie gminy postępowanie zostało zawieszone ze względów proceduralnych. Powodem jest to, że inwestor ma obowiązek przedłożyć Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie dokumenty mające dać odpowiedź na pytanie czy, a jeśli tak to na ile budowa biogazowni będzie oddziaływać na środowisko w obszarze Natury 2000. - Z tego, co wiem, RDOŚ nakazała mu uzupełnienie dokumentacji – informuje wójt. Podkreśla, że jego zdaniem inwestycja wpłynęłaby negatywnie nie tylko na przyrodę, ale i na jakość życia mieszkańców. - Po pierwsze, generowałaby przykre zapachy. Po drugie, konieczność dowozu substratów do produkcji gazu powodowałaby duży ruch samochodowy – twierdzi Ambroziak, dodając, że w opinii gminy RDOŚ powinna zażądać od inwestora sporządzenia raportu oddziaływania na środowisko. To z kolei z pewnością znacząco wydłużyłoby cały proces związany z budową biogazowni.
CZY WSZYSCY SIĘ NA NAS UWZIĘLI?
Społeczność Lipnik nie ma jednak zamiaru czekać z założonymi rękami na zakończenie procedur administracyjnych. Sołtys Jaśniewicz zapowiada zbieranie podpisów od mieszkańców sprzeciwiających się inwestycji. - Absolutnie się na to nie godzimy. Chyba wszyscy się na nas uwzięli – nie kryje irytacji sołtys. - Mieszkańcy są mocno zdegustowani tą wiadomością. Każdy tylko kręci głową, mówiąc, że to niemożliwe – relacjonuje.
Z OSTATNIEJ CHWILI
W miniony piątek skontaktowaliśmy się z inwestorem, aby zapytać go o jego plany w Lipnikach. - Wycofałem się z tego – zakomunikował nam. Rezygnację z budowy biogazowni uzasadnił jednak nie protestami mieszkańców, ale zbyt małą, jego zdaniem, opłacalnością przedsięwzięcia. Przy okazji zapewnił, że tego typu obiekty, budowane w nowoczesnej technologii, są bezzapachowe. - To mniej uciążliwe niż krowy – przekonywał. Wyraził też zdziwienie zachowaniem miejscowych. - Przecież oni mieszkają w dawnym PGR-ze. Tu nie ma planów utworzenia uzdrowiska – komentował.
Pytany o rezygnację z budowy biogazowni wójt Ambroziak odpowiada jednak, że inwestor do tej pory nie poinformował o tym Urzędu Gminy i nie wycofał swojego wniosku.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
