Część osób rezygnuje ze szczepień preparatem AstraZeneca, obawiając się groźnych powikłań. Lekarze przekonują jednak, że szczepionka jest bezpieczna i nie warto odkładać jej przyjęcia na później. Takiego samego zdania są nawet ci, u których wystąpiły po niej nieprzyjemne objawy. - Lepiej kilka dni czuć się gorzej, niż zachorować na COVID-19 – przekonuje zaszczepiona AstrąZeneką nauczycielka Dorota Kotula.
WYMAWIAJĄ SIĘ CHOROBĄ
Po tym, jak w mediach pojawiły się doniesienia o przypadkach zakrzepicy po szczepionce AstraZeneca, w wielu krajach europejskich wstrzymano jej podawanie. Polska na ten krok się nie zdecydowała, a o słuszności tego miało świadczyć stanowisko Europejskiej Agencji Leków, która stwierdziła, że produkt ten jest bezpieczny i trudno wykazać związek między jego przyjęciem a odnotowanymi zgonami. Mimo to wiele osób, obawiając się groźnych powikłań, rezygnuje ze szczepień AstrąZeneką. W związku z tym w miniony weekend pełnomocnik rządu ds. szczepień Michał Dworczyk poinformował, że ci, którzy nie stawią się na umówiony termin, wypadną na koniec kolejki. W ich miejsce w poniedziałek i wtorek mogły się rejestrować młodsze roczniki.
Czy AstryZeneki przestraszyli się także mieszkańcy powiatu szczycieńskiego? {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
GORĄCZKA, DRESZCZE I SKOKI CIŚNIENIA
Grupą zawodową, która otrzymała już preparat AstraZeneca, są nauczyciele. Wielu z nich narzeka, że po szczepieniu poczuło się gorzej. W tym gronie jest Dorota Kotula, nauczycielka ze Szkoły Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi nr 2 w Szczytnie. Zaszczepiona została trzy tygodnie temu. Wspomina, że preparat podano jej przed południem. W kolejnych godzinach skrupulatnie monitorowała swoją temperaturę i ciśnienie. - Pierwszy pomiar wykonałam około godziny 15.00 i wtedy wszystko było jeszcze w porządku – wspomina. Po pewnym czasie zaczęła jednak odczuwać bóle mięśni i stawów charakterystyczne dla grypy. Potem zrobiło się jej zimno. - Około godziny 16.00 miałam już podwyższoną temperaturę w granicach 37 – 38 stopni i zaczęła ona systematycznie rosnąć – opowiada pani Dorota, dodając, że pogłębiło się łamanie w kościach i dreszcze, a na dodatek zaczęło jej skakać ciśnienie. Nasza rozmówczyni czuła się na tyle źle, że postanowiła udać się do lekarza. Przez dwa dni była na zwolnieniu. Jak mówi, temperatura spadła jej dopiero po trzech dobach. - Kiedy wróciłam do pracy i włączyłam komputer, stwierdziłam, że nic nie widzę. Okulista nie potwierdził jednak, żeby to miało związek ze szczepieniem – mówi pani Dorota. Zapewnia, że czuje się już dobrze, ale odczuwa nieprzyjemny, gorzki smak w ustach. Mimo wszystko deklaruje, że z niecierpliwością czeka na podanie drugiej dawki. - Lepiej przez parę dni czuć się gorzej, niż zachorować na COVID, który może przecież powodować groźne powikłania, np. neurologiczne – przekonuje nasza rozmówczyni.
NIE BÓJMY SIĘ SZCZEPIĆ
Doktor Topolski tłumaczy, że objawy, które wystąpiły u pani Doroty, są charakterystyczne dla wielu szczepionek. - Nie bójmy się szczepić. Ryzyko drobnych objawów ubocznych jest wpisane w każdy lek – przekonuje lekarz, podkreślając, że w obecnej sytuacji rosnącej liczby zakażeń koronawirusem szczepienia to najlepsza metoda na wytworzenie odporności populacyjnej. Okazuje się bowiem, że przechorowanie COVID wcale nie daje nam gwarancji, że będzie ona długotrwała. - Mam wielu pacjentów, którzy chorują po raz drugi – mówi Jerzy Topolski.
OSIEM ZGŁOSZEŃ DO SANEPIDU
Od początku akcji szczepień przeciw COVID-19 lekarze zgłosili do szczycieńskiego sanepidu zaledwie osiem niepożądanych odczynów poszczepiennych. - Wszystkie miały charakter łagodny – informuje dyrektor sanepidu Tomasz Liwartowski. Dodaje, że wystąpienie objawów takich jak podwyższona temperatura czy ból w miejscu iniekcji nie powinno nas zbyt martwić, a wręcz przeciwnie. - Świadczą one o tym, że nastąpiła reakcja naszego systemu immunologicznego – przekonuje.
(ew), (o){/akeebasubs}
