Dworzec autobusowy w Szczytnie odstrasza przyjezdnych i wzbudza wstyd wśród mieszkańców. Szumne zapowiedzi dotyczące budowy w jego sąsiedztwie restauracji KFC i rewitalizacji całego terenu, jak dotąd nie czekały się realizacji, mimo że kilka lat temu radni, na prośbę inwestora, zmienili plan zagospodarowania przestrzennego. Tymczasem w sąsiedztwie dworca rozpoczął on budowę innego obiektu o charakterze handlowo – usługowym.
CO ZOSTAŁO Z SZUMNYCH ZAPOWIEDZI?
Szczycieński dworzec autobusowy zamiast być wizytówką miasta, jest raczej powodem do wstydu. Jego wygląd nie zmienił się od czasów późnego PRL-u i z roku na rok staje się coraz bardziej odstraszający. Dziurawa nawierzchnia wypełniona po opadach wodą, krzywe, pełne kolein stanowiska autobusowe i brak oświetlenia powodują, że jest tu nie tylko brzydko, ale i niebezpiecznie. Co gorsza, nic nie zwiastuje tego, aby w najbliższym czasie miało się to zmienić, pomimo zapowiedzi inwestora, który kilka lat temu odkupił użytkowanie wieczyste terenu od spółki BUS-KOM. Zapowiadał wtedy, że w sąsiedztwie dworca powstanie restauracja KFC, a sam teren zostanie zrewitalizowany. Miały tu powstać nowe, zadaszone wiaty i odnowione stanowiska postojowe.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
COŚ SIĘ BUDUJE, ALE NIE KFC
Choć od tego czasu minęło już kilka lat, dworzec jak straszył, tak nadal straszy. Jakiś czas temu w jego pobliżu ruszyła budowa obiektu handlowo – usługowego, ale w innym miejscu niż miała stanąć restauracja. Dwukrotnie próbowaliśmy skontaktować się z inwestorem, żeby zapytać, co z jego wcześniejszymi planami. Chcieliśmy się też dowiedzieć, co będzie się mieścić w nowo budowanym obiekcie. Kiedy dzwoniliśmy na podany na tablicy informacyjnej numer, za każdym razem odbierał mężczyzna, który zaprzeczał, by był inwestorem. Po pytaniu o to, czy ma cokolwiek wspólnego z realizowaną w Szczytnie inwestycją, szybko kończył rozmowę. Nam udało się ustalić jedynie, że powstający przy dworcu budynek ma być niewielki kubaturowo i jednokondygnacyjny.
NIECH INWESTOR SIĘ OKREŚLI
Sytuacja związana z dworcem niepokoi burmistrza Stefana Ochmana. Zapowiada, że zamierza skontaktować się z inwestorem i zapytać o jego plany związane z tym terenem. - Jeśli się one zmieniły, to powinien to publicznie zakomunikować radnym, tak jak komunikował swoje zamiary wcześniej. W końcu to oni zgodzili się na zmianę planu, a teraz okazuje się, że powstaje tu coś innego. To powoduje, że każdy czuje się rozczarowany – mówi burmistrz.
W sprawie terenu dworca autobusowego miasto dwukrotnie nie skorzystało z prawa pierwokupu. Historia zaczyna się w 1991 r., kiedy to decyzją wojewody obszar ten został przekazany na 99 lat w użytkowaniem wieczyste PKS-om. W 2005 r. PKS-y sprzedały użytkowanie wieczyste spółce BUS-KOM za 353 tys. złotych. Wówczas miasto z prawa pierwokupu nie skorzystało po raz pierwszy. W sierpniu 2018 r. BUS – KOM sprzedał obecnemu inwestorowi użytkowanie wieczyste za 854 tys. złotych. W tym czasie miasto ponownie zrzekło się prawa pierwokupu. W grudniu tego samego roku Rada Miejska podjęła uchwałę w sprawie przystąpienia do zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, co ostatecznie nastąpiło w 2022 r. - Był to dobry moment, żeby zawrzeć z nowym właścicielem umowę, że jeśli nie wywiąże się ze swoich deklaracji, to niech chociaż pokryje koszty wykonania planu – uważa burmistrz Stefan Ochman. - Dziś miasto nie jest w stanie odzyskać tego terenu. Na dobrą sprawę, gdyby właściciel chciał zamknąć dworzec, to mógłby to zrobić – dodaje włodarz.
Czy jego zdaniem poprzednicy popełnili błąd, rezygnując z prawa pierwokupu? - Mogliśmy przynajmniej ustanowić twarde warunki użytkowania wieczystego. Nie chcę mówić, że to był błąd, ale powinniśmy się zabezpieczyć, bo w grę wchodzi przecież interes mieszkańców – odpowiada Stefan Ochman.
(ew){/akeebasubs}
