Dworzec autobusowy w Szczytnie odstrasza przyjezdnych i wzbudza wstyd wśród mieszkańców. Szumne zapowiedzi dotyczące budowy w jego sąsiedztwie restauracji KFC i rewitalizacji całego terenu, jak dotąd nie czekały się realizacji, mimo że kilka lat temu radni, na prośbę inwestora, zmienili plan zagospodarowania przestrzennego. Tymczasem w sąsiedztwie dworca rozpoczął on budowę innego obiektu o charakterze handlowo – usługowym.

Czy miasto znów się dało zrobić w konia?
Obok dworca ruszyła budowa jednokondygnacyjnego obiektu handlowo – usługowego. Nie będzie to jednak szumnie zapowiadana restauracja KFC

CO ZOSTAŁO Z SZUMNYCH ZAPOWIEDZI?

Szczycieński dworzec autobusowy zamiast być wizytówką miasta, jest raczej powodem do wstydu. Jego wygląd nie zmienił się od czasów późnego PRL-u i z roku na rok staje się coraz bardziej odstraszający. Dziurawa nawierzchnia wypełniona po opadach wodą, krzywe, pełne kolein stanowiska autobusowe i brak oświetlenia powodują, że jest tu nie tylko brzydko, ale i niebezpiecznie. Co gorsza, nic nie zwiastuje tego, aby w najbliższym czasie miało się to zmienić, pomimo zapowiedzi inwestora, który kilka lat temu odkupił użytkowanie wieczyste terenu od spółki BUS-KOM. Zapowiadał wtedy, że w sąsiedztwie dworca powstanie restauracja KFC, a sam teren zostanie zrewitalizowany. Miały tu powstać nowe, zadaszone wiaty i odnowione stanowiska postojowe.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Przedstawioną przez inwestora wizualizacją chwalił się w mediach poprzedni burmistrz Krzysztof Mańkowski, a radni zmienili plan zagospodarowania przestrzennego terenu, aby umożliwić przedsiębiorcy realizację jego zamiarów.

COŚ SIĘ BUDUJE, ALE NIE KFC

Choć od tego czasu minęło już kilka lat, dworzec jak straszył, tak nadal straszy. Jakiś czas temu w jego pobliżu ruszyła budowa obiektu handlowo – usługowego, ale w innym miejscu niż miała stanąć restauracja. Dwukrotnie próbowaliśmy skontaktować się z inwestorem, żeby zapytać, co z jego wcześniejszymi planami. Chcieliśmy się też dowiedzieć, co będzie się mieścić w nowo budowanym obiekcie. Kiedy dzwoniliśmy na podany na tablicy informacyjnej numer, za każdym razem odbierał mężczyzna, który zaprzeczał, by był inwestorem. Po pytaniu o to, czy ma cokolwiek wspólnego z realizowaną w Szczytnie inwestycją, szybko kończył rozmowę. Nam udało się ustalić jedynie, że powstający przy dworcu budynek ma być niewielki kubaturowo i jednokondygnacyjny.

NIECH INWESTOR SIĘ OKREŚLI

Sytuacja związana z dworcem niepokoi burmistrza Stefana Ochmana. Zapowiada, że zamierza skontaktować się z inwestorem i zapytać o jego plany związane z tym terenem. - Jeśli się one zmieniły, to powinien to publicznie zakomunikować radnym, tak jak komunikował swoje zamiary wcześniej. W końcu to oni zgodzili się na zmianę planu, a teraz okazuje się, że powstaje tu coś innego. To powoduje, że każdy czuje się rozczarowany – mówi burmistrz.

W sprawie terenu dworca autobusowego miasto dwukrotnie nie skorzystało z prawa pierwokupu. Historia zaczyna się w 1991 r., kiedy to decyzją wojewody obszar ten został przekazany na 99 lat w użytkowaniem wieczyste PKS-om. W 2005 r. PKS-y sprzedały użytkowanie wieczyste spółce BUS-KOM za 353 tys. złotych. Wówczas miasto z prawa pierwokupu nie skorzystało po raz pierwszy. W sierpniu 2018 r. BUS – KOM sprzedał obecnemu inwestorowi użytkowanie wieczyste za 854 tys. złotych. W tym czasie miasto ponownie zrzekło się prawa pierwokupu. W grudniu tego samego roku Rada Miejska podjęła uchwałę w sprawie przystąpienia do zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, co ostatecznie nastąpiło w 2022 r. - Był to dobry moment, żeby zawrzeć z nowym właścicielem umowę, że jeśli nie wywiąże się ze swoich deklaracji, to niech chociaż pokryje koszty wykonania planu – uważa burmistrz Stefan Ochman. - Dziś miasto nie jest w stanie odzyskać tego terenu. Na dobrą sprawę, gdyby właściciel chciał zamknąć dworzec, to mógłby to zrobić – dodaje włodarz.

Czy jego zdaniem poprzednicy popełnili błąd, rezygnując z prawa pierwokupu? - Mogliśmy przynajmniej ustanowić twarde warunki użytkowania wieczystego. Nie chcę mówić, że to był błąd, ale powinniśmy się zabezpieczyć, bo w grę wchodzi przecież interes mieszkańców – odpowiada Stefan Ochman.

(ew){/akeebasubs}