Granulat wykorzystywany do podsypywania sztucznej nawierzchni boisk sportowych zawiera wiele toksycznych substancji, w tym także rakotwórczych. – Jak pracowałam na „orliku”, to musiałam z niego schodzić, bo tak śmierdziało paloną gumą i chemią, że się dusiłam – wspomina radna Anna Rybińska, emerytowana nauczycielka wychowania fizycznego, domagając się od władz miasta kontroli tych obiektów.
O szkodliwości boisk ze sztuczną nawierzchnią mówi się już od lat. Teraz są na to dowody w postaci ekspertyz toksykologicznych trzech obiektów – jednego w Warszawie i dwóch w Szczecinie. Eksperci wykryli w nawierzchni, w przekraczających normy ilościach, m.in. „wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne należące do organicznych związków chemicznych szczególnie niebezpiecznych dla zdrowia dzieci”. Wśród nich stwierdzono mutagenny związek wpływający na rozrodczość, metale ciężkie oraz rakotwórcze pierwiastki takie jak: kadm, nikiel i rtęć.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Wyniki ekspertyz rodzą obawy o bezpieczeństwo użytkowników „orlików” funkcjonujących także w Szczytnie. Sprawą zainteresowali się radni z komisji oświaty. – Nie chcę tu demonizować, ani wywoływać wilka z lasu, ale chciałbym wiedzieć, jak to jest z naszymi „orlikami”. W innych miastach okazało się, że są one bardzo szkodliwe dla zdrowia – mówi radny Mariusz Pardo.
Z kolei radna Anna Rybińska, emerytowana nauczycielka wychowania fizycznego wspomina, jak sama prowadziła na tych obiektach zajęcia. – Musiałam schodzić z „orlika”, bo tak śmierdziało na nim paloną gumą i chemią, że się dusiłam – relacjonuje. Początkowo wydawało się jej, że w pobliżu ktoś pali ognisko, ale uczniowie tłumaczyli, że taki zapach wydziela sztuczna murawa. – To bardzo złe, rakotwórcze podłoże. Na pewno nie jest ono obojętne dla zdrowia – przekonuje Rybińska. Podczas wtorkowego posiedzenia komisji złożyła wniosek o kontrolę boisk ze sztuczną nawierzchnią. Obecny na posiedzeniu burmistrz Krzysztof Mańkowski nie odniósł się do jej postulatu.
Dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu Arkadiusz Leska zapewnia, że oba szczycieńskie „orliki”, zarówno ten na ul. Spacerowej, jak i na ul. Lanca, w chwili oddania do użytku posiadały wszystkie niezbędne certyfikaty. - Od tamtej pory nikt nie robił żadnych badań, ale jeśli będzie taka wola radnych, to oczywiście zostaną one wykonane – mówi dyrektor, dodając, że jeszcze nigdy nie dotarł do niego ani jeden sygnał, by któreś z dzieci korzystających z boisk uskarżało się na jakiekolwiek objawy.
(ew){/akeebasubs}
