Blokująca możliwości rozwoju ciasnota i niski, pozostający od lat na niezmiennym poziomie kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia to tylko niektóre bolączki szczycieńskiego szpitala. Poważnym problemem są trudności ze znalezieniem lekarzy chętnych podjąć pracę w powiatowej placówce. – Nasze stawki przestały być dla nich atrakcyjne – ubolewa dyrektor Beata Kostrzewa.

KONTRAKT OD LAT BEZ ZMIAN
Szczycieński szpital boryka się z wieloma problemami. Kilka tygodni temu pisaliśmy o planach związanych z jego rozbudową. Jest ona konieczna, bo obecnie, w pochodzącym z początku XX w. budynku, nie ma już możliwości rozwoju i poszerzania oferty usług medycznych, które mogłyby skutkować zwiększonym kontraktem z Narodowym Funduszem Zdrowia. Od pięciu lat pozostaje on prawie na niezmiennym poziomie. – W pierwszym półroczu tego roku mamy tylko 43 tys. zł wzrostu, a to kropla w morzu naszych potrzeb – przyznaje dyrektor szpitala Beata Kostrzewa. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NIEATRAKCYJNE POWIATY
Ciasnota i niski kontrakt z NFZ to tylko część kłopotów, z jakimi boryka się szpital. Do tego dochodzi bowiem jeszcze problem z kadrą medyczną. – System kształcenia przeniósł się do ośrodków akademickich. W powiatach nie ma rezydentów, za których płaci ministerstwo zdrowia – mówi dyrektor Kostrzewa. Dodaje, że w Szczytnie obecnie jest tylko jeden rezydent na chirurgii i to tylko dzięki wysiłkom jej zastępcy. – Mamy trzy miejsca na internie, możemy też przyjąć jednego na ginekologii, ale brakuje chętnych – przyznaje dyrektor. Jej zdaniem brak lekarzy to problem ogólnopolski, ale najbardziej dotyka on placówki powiatowe. – Nasze stawki przestały być dla lekarzy atrakcyjne – ubolewa.
Dyrekcja szpitala próbuje ograniczyć koszty osobowe, ale możliwości pozostało już niewiele. – Obowiązują nas normy zatrudnienia pielęgniarek i położnych określone w rozporządzeniu ministra – tłumaczy dyrektor, dodając, że największe braki występują na najbardziej obleganym przez pacjentów oddziale wewnętrznym. Obecnie w szpitalu pracuje 120 pielęgniarek, jednak są one zatrudnione na różnych warunkach. Od pewnego czasu część z nich przechodzi na kontrakty. – W ten sposób rozładowujemy nadgodziny, które są bardzo kosztowne - tłumaczy dyrektor. Kierownictwo szpitala zatrudnia również personel na umowy zlecenia. Pracują tu więc także pielęgniarki dojeżdżające z innych placówek. – Wtedy można oszczędzić na ZUS-ie, bo składki mają opłacane przez inne szpitale – wyjaśnia Beata Kostrzewa.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
