CZYM SKORUPKA ZA MŁODU
W miniony poniedziałek obchodziliśmy Narodowe Święto Niepodległości. Dla niektórych – po prostu dzień wolny od pracy i jeden z długich weekendów, dla innych – także okazja do zastanowienia się nad własnym patriotyzmem i uczczenia tych, którzy oddali życie bądź zdrowie za naszą wolność.

Patriotyzmu uczy się m.in. w szkołach. Co najmniej część placówek z powiatu szczycieńskiego po raz drugi uczestniczyła w zainicjowanej w ubiegłym roku akcji śpiewania hymnu o godz. 11.11 w ostatnim dniu nauki poprzedzającym nasze święto. Mówienie o rzeczach ważnych warto zacząć jak najwcześniej – oto np. patriotyczne ozdoby wywieszone w oknach przedszkola „Fantazja” (fot. 1).
Narodowe Święto Niepodległości kojarzy się nieodłącznie z wywieszaniem flag. Biało-czerwono w ostatnich dniach było na głównych ulicach Szczytna i innych miejscowości powiatu, gmachach urzędów i instytucji. Naszą uwagę zwróciły zdynamizowane flagi w kształcie skrzydeł husarii, znajdujące się przy szczycieńskim kościele św. Brata Alberta (fot. 2).
W wielu miejscach flag dostatek, zauważyliśmy jednak, że np. na osiedlu pomiędzy ulicami Leyka, Lanca i Solidarności mieszkańcy wielu bloków byli zdani sami na siebie i wywieszali flagi na balkonach (fot. 3). Na całkiem licznej grupie budynków ani na wiatrołapach, ani w innych miejscach nie dostrzegliśmy przygotowanych uchwytów na drzewce.

Rok temu obchodziliśmy 100. rocznicę odzyskania niepodległości. Z tej okazji w różnych miejscach kraju pojawiły się rozmaite inicjatywy widocznego upamiętnienia wydarzeń z 1918 r. Patriotyczne banery, przytwierdzone na długie miesiące, widzieliśmy chociażby w Olsztynie czy na naszym terenie, bo w Rozogach. Jedna z Czytelniczek „Kurka” podziwiała niedawno w mazurskim Ełku efektowny mural znajdujący się przy jednej z głównych ulic tamtego miasta (fot. 4). W także mazurskim Szczytnie podobnych pomysłów nie zrealizowano. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NAJAZD NA OCHÓDNO (I)

W samo południe 10 listopada niewielkie Ochódno doczekało się prawdopodobnie największego w swoich dziejach najazdu – takie rozważania snuł Zbigniew Stasiłojć, prowadzący imprezę z okazji otwarcia pierwszego odcinka ścieżki rowerowej Szczytno-Biskupiec. Nawała ruszyła ze Szczytna z okolic ul. Ostrołęckiej, a na jej czele stały niezawodne „Kręcioły” (fot. 5), bez których podobny wypad byłby raczej niemożliwy. Starostwo reprezentował Rałał Wilczek, naczelnik Wydziału Komunikacji, Transportu i Dróg. Średniej wieku tworzących peleton nie podamy, ale wśród jadących znalazło się zarówno sporo dzieci pod opieką rodziców, jak i młodzieży czy osób lubiących aktywnie wypoczywać na emeryturze. Gdy po upływie około trzydziestu minut kolarze dotarli do celu, czyli pod dawną stacyjkę Ochódno, nieco się zdziwili mnogością… samochodów (fot. 6) – takie ich grupy można było zobaczyć z okazji rowerowego święta w paru miejscach. Na placyku znajdującym się wokół postawionej niedawno wiaty, będącej pierwszym na trasie miejscem do odpoczynku rowerzystów, zebrali się oficjele wraz z niemałą grupą mieszkańców Szczytna i okolic (fot. 7).

Chętni ustawili się w kolejce po grochówkę, a kto chciał, mógł poznać np. historię dawnej trasy kolejowej nr 262, powstałej ponad 100 lat temu – stulecia w wersji przejezdnej nie doczekała. Jeszcze na początku lat 90. ubiegłego wieku puszczano leżącymi wówczas torami nie tylko pociągi Szczytno-Biskupiec-Czerwonka, ale także znacznie dłuższe składy (chociażby Gdynia – Białystok) – podziwianie ciekawych widoków możliwe tu było, gdy remontowano linię Szczytno-Olsztyn, a zamiast autobusami zastępczymi pasażerów wożono „na okrętkę” (do Olsztyna ponad 80 km). Wkrótce linię – ze względów ekonomicznych połączonych z nie najlepszym stanem torowisk – zamknięto, a po latach rozebrano. Gdy szyny jeszcze były, pojawiły się plany, by urządzić tu przejazdy drezynami, ale na planach się skończyło. Po wielu perturbacjach doszło do powstania pierwszego odcinka rowerowej trasy długości nieco ponad 8 km. Nie wszyscy uczestnicy niedzielnego pikniku skorzystali z możliwości dojechania do końca wyasfaltowanej części ścieżki. Tak naprawdę od początku szlaku w Szczytnie do stacji w Ochódnie mamy trochę ponad 7 km, potem możemy jeszcze przejechać przez mostek z nawierzchnią z drewnianych impregnowanych desek (fot. 8.) i dopiero kawałek dalej asfalt się kończy (fot. 9). O tym, co jest dalej, napiszemy za tydzień. Dziś chcielibyśmy jeszcze wspomnieć, co znajduje się wcześniej.
Trasa rowerowa przecina dwie szosy – zjazd z DK 58 w stronę Wałpusza i wspomnianą krajówkę. O ile przez pierwsze z tych miejsc rowerzyści przejechać mogą, to przed drugim powinni zsiąść z jednośladu i przejść przez jezdnię (fot. 10). Z pewnym niepokojem zauważyliśmy, że podczas rajdu bardzo mało osób zastosowało się do przepisów – większość przez miejsce, w którym rower powinno się przeprowadzić, po prostu przejechała.
PRYSKAJĄCA WODA

Wprawdzie woda na szczycieńskim cmentarzu komunalnym bywa zakręcana już na samym początku listopada, jednak w tym roku punkty czerpania działały jeszcze w ostatnich dniach i udało nam się potwierdzić pewną informację podaną przez jedną z naszych Czytelniczek. W czym rzecz? Miejsc, w których można nabrać wodę do naczynia czy opłukać ręce, jest na naszej nekropolii całkiem sporo i sytuacja pod tym względem wygląda lepiej niż na innych odwiedzanych przez „Kurek” cmentarzach. Tam niejednokrotnie trzeba zrobić spory kawałek w poszukiwaniu wody. Trochę gorzej jest z funkcjonalnością owych punktów. Oto tego typu miejsce znajdujące się na starszej części szczycieńskiej nekropolii, kilkadziesiąt metrów od wejścia od ul. Śląskiej (fot. 11). Jak widzimy, cały mechanizm usadowiono tak, że woda zamiast do betonowego zlewu leje się na jego krawędź i przy mocniejszym odkręceniu kurka pryska w większości na zewnątrz.
Jeden z takich punktów na nowszej części szczycieńskiego cmentarza wygląda bardziej logicznie. Tu rurę wbito po prostu w środek. Inna rzecz, że użytkownicy mylą to miejsce ze śmietnikiem (fot. 12).
Tekst i foto (w większości):
G.P.J.P.{/akeebasubs}
