Czyny społeczne do dziś kojarzą się z PRL-em. Jedni wspominają je z sentymentem, drudzy podkreślają, że realizowane wtedy zadania wykonywano byle jak, a służyły one głównie propagandzie władzy. O tym, jak wyglądały czyny społeczne w Szczytnie i co dziś po nich zostało, opowiada były naczelnik miasta Bogusław Palmowski.

Czyny społeczne i kładka nad torami
Kładka służyła nie tylko jako przejście nad torami, gdy szlabany były opuszczone, ale także jako punkt widokowy oraz … urządzenie do poprawy kondycji fizycznej

CHĘTNYCH NIE BRAKOWAŁO

Czyny społeczne to jeden z symboli PRL-u. Były to prace na rzecz ogółu wykonywane głównie w dni wolne. Organizowały je zakłady pracy, szkoły, organizacje partyjne i młodzieżowe. W Polsce Ludowej wynikały one w znacznej mierze z ograniczonych możliwości inwestycyjnych. - W związku z tym Urzędy Wojewódzkie dysponowały pewną pulą środków na pomoc przy ich organizowaniu – mówi Bogusław Palmowski. Najczęściej wyglądało to tak, że do miasta należało przygotowanie dokumentacji danego przedsięwzięcia oraz transport potrzebnych materiałów. Z kolei wykonawstwem mieli już zająć się mieszkańcy. - Ponieważ leżało to w ich interesie, chętnych nie brakowało – zapewnia były naczelnik. W czynach społecznych organizowanych przez miasto w latach 70. realizowano głównie inwestycje wodociągowe i drogowe oraz wykonywano prace porządkowe. Wiele robót związanych np. z budową chodników prowadzono na osiedlach domków. - W tamtym czasie Szczytno przodowało pod względem wykorzystania środków na czyny społeczne – nie kryje dumy Bogusław Palmowski.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Dodaje, że wynikało to również z tego, że w tamtym czasie miasto nie miało własnego wykonawstwa budowlanego. Do 1976 r. obsługiwało je Piskie Przedsiębiorstwo Budowlane, a potem zadanie te przejęło Kętrzyńskie Przedsiębiorstwo Budowlane. - Przez to realizowano u nas mniej zadań od górnych i dlatego musieliśmy się ratować czynami społecznymi – tłumaczy nasz rozmówca.

ROZBUDOWA SIECI GAZOWEJ

Jedną z bardziej znaczących inwestycji wykonanych przez mieszkańców była rozbudowa sieci gazowej na osiedlu Królewskim. Wiązało się to z doprowadzeniem do Szczytna rurociągu z Nidzicy. Znaczącą rolę w realizacji przedsięwzięcia odegrał ówczesny przewodniczący samorządu mieszkańców osiedla, który załatwił włoskie rury. - Doskonale pamiętam uroczyste otwarcie inwestycji, które odbywało się na rogu ulicy Grudziądzkiej. Zeszło się wtedy mnóstwo ludzi – wspomina były naczelnik. Do dziś w miejscu tym znajduje się kamień upamiętniający to wydarzenie. Niestety, widniejący na nim napis jest obecnie bardzo słabo czytelny.

CZYNY PARTYJNE

Oprócz miasta, swoje czyny społeczne organizowała też partia. - Nasze były związane z rozwojem Szczytna i miały charakter ogólnoużytkowy. Partyjne miały na celu głównie wydźwięk propagandowy polegający na zebraniu w jednym miejscu jak największej liczby ludzi – mówi Bogusław Palmowski. - Oczywiście tak wykonana robota była niewiele warta, ale cho dziło o pewną manifestację – dodaje.

W ramach czynów społecznych wykonywano m.in. prace porządkowe na rzecz miasta. Na zdjęciu pracownice „Społem”

SZKODA TEJ KŁADKI

W ramach czynów społecznych w Szczytnie powstała kładka nad torami. Jej budowa wiąże się z organizowanym w Szczytnie w 1979 r. świętem „Gazety Olsztyńskiej”. Takie imprezy odbywały się co roku w innym mieście. Poprzedzały je działania mające na celu m.in. poprawę estetyki w danej miejscowości. W przypadku kładki, decydowała też praktyczna potrzeba. - Wtedy ruch pociągów był nieporównywalny do tego, co mamy dziś. Po drugie, za przejazdem mieściło się wiele zakładów pracy, w tym „Unima”, POM, szpital, dwie szkoły i dom starców – wylicza. Kładka została zaprojektowana pod ewentualną elektryfikację linii biegnącej przez Szczytno, miała odpowiednie parametry, w tym wysokość. - Po konstrukcję stalową do jej budowy jeź dziliśmy aż do Białegostoku. Dokumentację zleciła „Unima”, a drewno dały miejscowe tartaki – opowiada były naczelnik. Inwestycja została zrealizowana w błyskawicznym jak na tamte czasy tempie. Okazało się, że służyła nie tylko jako przejście nad torami, ale też punkt widokowy oraz … urządzenie do poprawy kondycji fizycznej. - Sam nieraz wykorzystywałem ją w tym celu – śmieje się Bogusław Palmowski. Przyznaje, że pewien kłopot stanowiło jej utrzymanie, zwłaszcza zimą, po obfitych opadach śniegu. Niestety, po przemianach ustrojowych kładka stopniowo traciła na znaczeniu. Malała liczba przejeżdżających przez Szczytno pociągów, przez co czekanie przed szlabanem nie było już tak uciążliwe. Z roku na rok pogarszał się także stan techniczny obiektu. Próchniejące drewno powodowało, że w kładce tworzyły się dziury i przejście nią stanowiło poważne niebezpieczeństwo. Kilkanaście lat temu wprowadzono zakaz korzystania z obiektu. Wreszcie, w 2011 r., przy okazji modernizacji linii Szczytno – Olsztyn kładka została rozebrana. - Uważam, że to duży błąd i brak wyobraźni obecnych decydentów, bo liczba pociągów w związku z uruchomieniem lotniska w Szymanach wzrasta i nadal będzie rosła z powodu remontu linii do Ełku – uważa Bogusław Palmowski.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}