Skokowe wzrosty cen w olsztyńskim ZGOK-u i zapowiedź kolejnych niekorzystnych dla szczycieńskich gmin decyzji sprawiają, że te zastanawiają się nad sensem dalszego uczestniczenia w śmieciowym projekcie. Alternatywnym rozwiązaniem może być budowa na potrzeby powiatu Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych.

17 grudnia Walne Zebranie olsztyńskiego ZGOK-u odrzuciło w głosowaniu projekt podniesienia cen za odbiór odpadów zmieszanych i segregowanych średnio o 100 zł za tonę. - Podwyżki na taką skalę są niezasadne. Tym bardziej, że planowany m. in. z tego tytułu zysk ma przynieść spółce aż 4 mln zł - mówi Zbigniew Kudrzycki, wójt gminy Rozogi.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Niekorzystne jest też zobowiązanie się ZGOK-u do podniesienia z 50 z do 60 ton produkowanego z odpadów paliwa (RDF), na potrzeby olsztyńskiego MPEC-u. Umowa została tak skonstruowana, że jeśli ZGOK nie wywiąże się z zobowiązania, będzie płacił kary umowne, a już dziś wiadomo, że w 2020 r. do limitu 50 ton zabraknie 15 ton.

Sukces 32 gmin w starciu z Olsztynem i wspierającymi go czterema samorządami – Gietrzwałdem, Mikołajkami, Piszem i Stawigudą jest połowiczny. Na 29 grudnia zwołano bowiem kolejne walne zgromadzenie spółki, z takim samym programem jak 17 grudnia. To sprawia, że bardzo prawdopodobna jest powtórka sytuacji z 31 lipca br. Wtedy to prezydent Olsztyna i jego sojusznicy przegłosowali nieprzyjęcie porządku obrad, a to według regulaminu spółki automatycznie oznacza … wejście w życie proponowanych uchwał.

SZUKAJĄ ALTERNATYWY

Jeśli kuriozalny zapis regulaminu ponownie zostanie wykorzystany przez Olsztyn, część samorządów rozważy wystąpienie ze ZGOK-u z zamiarem oddawania śmieci do innych czynnych instalacji. W przypadku Rozóg, Wielbarka, czy Świętajna w grę mogłaby wchodzić najbliżej nich położona Ostrołęka. Umożliwia to ustawa, która weszła w życie trzy miesiące temu uwalniająca rynek odpadów. Teraz można już wywozić je poza granice województwa. Wcześniej gminy były zobowiązane do oddawania ich do konkretnego RIPOK-u.

Znalezienie tańszej regionalnej instalacji nie będzie jednak łatwe. - W Ostrołęce w zależności od zawartego kontraktu ceny za śmieci zmieszane wahają się od 403 do 660 zł, a segregowane od 150 do 200 netto – mówi wójt Kudrzycki. - W Giżycku już dawno jest 600 zł, podobnie w Mławie. Olsztyn ma jedną z najtańszych instalacji w kraju. Nie mamy zbyt dużego pola manewru – przyznaje wójt gminy Szczytno Sławomir Wojciechowski. Według niego, a także innych samorządowców system gospodarki odpadami powinien się zamknąć na poziomie jednego czy dwóch powiatów. - Należałoby poważnie rozważyć ten temat – mówi wójt. Idealnym do realizacji tego byłby nieistniejący już związek „Czyste Mazury”, który tworzyło 15 gmin powiatu szczycieńskiego i mrągowskiego oraz Mikołajki i Ruciane Nida. Jego głównym zadaniem było promowanie systemów gospodarowania odpadami komunalnymi oraz programów selektywnej zbiórki odpadów komunalnych. - Dobrze byłoby do tego projektu wrócić i wybudować własny RIPOK, który będzie zapewniał naszym gminom to, na czym najbardziej nam zależy, czyli osiągnięcie wysokich poziomów recyklingu. W sytuacji gdy ZGOK jest nastawiony tylko i wyłącznie na produkcję RDF-u, do którego wkłada plastik, nigdy nie osiągniemy celu i będziemy płacić k ary – podsumowuje wójt Kudrzycki.

POMYŚLNY WYROK

Mimo wszystko nasi samorządowcy mają powody do satysfakcji. A to za sprawą niedawnego wyroku Sąd Okręgowego w Olsztynie, który za nieważną uznał uchwałę ZGOK podjętą w sylwestra 2018 r. o podniesieniu, mimo ich protestów, stawek o ok. 30%. - Jeśli wyrok się uprawomocni, ZGOK będzie musiał zwracać gminom nadpłacone środki, co w konsekwencji może doprowadzić do jego upadłości – słyszymy od jednego z wójtów.

(o){/akeebasubs}