Już po raz szósty w Wielbarku spotkali się ci, dla których zbieranie grzybów jest pasją i sposobem na spędzanie wolnego czasu. Nie zawiedli się również miłośnicy potraw przygotowywanych z tych darów lasu. Dania biorące udział w konkursie kulinarnym charakteryzowały się nie tylko wyśmienitym smakiem, ale i pomysłowością przyrządzenia. Wygrał tort grzybowy autorstwa Leonardy Jaremko.

Dania godne królewskiego stołu

WIELKIE GRZYBOBRANIE

Wielbark i jego okolicę słyną z bogactwa grzybów. Postanowili to wykorzystać członkowie Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Wielbarskiej, którzy już od sześciu lat organizują w tej miejscowości festiwal tych leśnych przysmaków. W minioną niedzielę rano na ich poszukiwanie wyruszyli uczestnicy konkursu w zbieraniu grzybów. Jeden z grzybiarzy, emerytowany prezes Spółdzielni „Społem” Bogusław Palmowski zdradził „Kurkowi”, że choć bez trudu można było natrafić na liczne okazy, to wśród nich znikomą liczbę stanowiły prawdziwki. Te udało się zebrać tylko nielicznym grzybiarzom. Uczestnicy konkursu rywalizowali w trzech kategoriach – na jak największą różnorodność grzybów, największego prawdziwka oraz największą ilość zebranych w lesie śmieci. Ogłoszenie wyników miało miejsce już po oficjalnym otwarciu imprezy, na wielbarskim stadionie.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Pierwsze miejsce zajął Tadeusz Abramczyk, drugie – Eugeniusz Zadrożny, a trzecie – Ryszard Bruździak. Najwięcej śmieci przyniósł z grzybobrania Bogusław Malinowski.

Zwycięzca konkursu odnalazł w lesie aż czternaście rodzajów grzybów.

limg("16_FOTO B.JPG", "Zupie grzybowej po wielbarsku nie mogli się oprzeć także uczestnicy imprezy ze Szczytna - Zbigniew Dobkowski (z prawej)

i Tadeusz Kisiel");

- Kolega miał tyle samo gatunków, ale o moim zwycięstwie zdecydowało to, że uzbierałem więcej od niego – mówi Tadeusz Abramczyk. W konkursie uczestniczył po raz piąty. Grzyby zbiera już od … 60 lat. - Urodziłem się tu, znam w tych lasach każde drzewo, a do tego jeszcze pracowałem w nadleśnictwie – opowiada zwycięzca konkursu. Mimo tak dobrej znajomości grzybów okazało się, że jeden z przyniesionych przez niego okazów był trujący. - Byłem pewien, że to opieniek jadalny – dzieli się swoimi wrażeniami pan Tadeusz. Dodaje, że w tym roku w wielbarskich lasach najwięcej jest podgrzybków, maślaków, ale też sporo osaków i koźlaków. Ulubiona grzybowa potrawa pana Tadeusza to krokiety z grzybami.

TORT GRZYBOWY NA TOPIE

Kolejnym ważnym punktem imprezy był konkurs kulinarny. Jurorzy, wśród których znaleźli się zaproszeni samorządowcy oraz poseł Stanisław Żelichowski, oceniali dziesięć dań. Wszystkie zadziwiały nie tylko smakiem, ale i pomysłowością przygotowania. Wśród nich znalazły się krokiety, pieróg z farszem grzybowym, pasty z grzybów, kartoflaki, pasztet z dzika, dziczyzna w sosie grzybowym. Pod wrażeniem inwencji i umiejętności uczestników rywalizacji był znawca kuchni, autor książek kulinarnych i jeden z jurorów, Wojciech Charewicz.

- Te dania to poezja, wszystkie są godne stołu królowej angielskiej – chwalił autorów potraw. Komisja konkursowa nie miała łatwego zadania przy wyborze zwycięzcy. - W swoim notatniku miałem aż sześć dań, które otrzymały taką samą liczbę punktów – mówi Wojciech Charewicz. Ostatecznie jednak pierwsze miejsce przypadło Leonardzie Jaremko, drugie – Renacie Tabace, trzecie – Krzysztofowi Kostrzewie, a czwarte – Beacie Pac. Zwycięską potrawą okazał się tort grzybowy. Jego autorka zdradziła „Kurkowi”, że przepis na niego to tylko i wyłącznie jej pomysł.

- Nie zaglądam do internetu i nie korzystam z książek kucharskich. Ten przepis w całości jest wzięty z mojej głowy – mówi Leonarda Jaremko. Przygotowanie tortu zajęło jej wiele czasu. Najpierw musiała nazbierać grzybów, a następnie je ugotować. Potem zrobiła z nich pastę, przemieliła ją i upiekła ciasto takie, jakie robi się na pizzę. Później trzeba je było przekroić i przełożyć grzybową masą. Kolejny etap to wykonanie gęstego sosu z grzybów i polewy. Na koniec zostaje jeszcze dekoracja. Pani Leonarda wzięła udział w konkursie już po raz kolejny. Dotąd zajmowała II i III miejsca. Teraz wreszcie udało się jej wygrać. Bardzo lubi zbierać grzyby.

- Teraz chodzę po nie do lasu codziennie – mówi zwyciężczyni konkursu.

PRZESTROGI PROFESORA

Podczas imprezy można było uzyskać bardziej naukową wiedzę na temat grzybów i runa leśnego, a to dzięki obecności prof. Pawła Staniszewskiego z SGGW. Zgodnie z powszechną opinią, czas grzybobrania przypada na wczesną jesień, jednak profesor przekonuje, że sezon trwa znacznie dłużej.

- Są grzyby, które zaczynają pojawiać się w listopadzie i jak nie ma silnych mrozów, to będą występować aż do marca – mówi. Wiele gatunków można spotkać nie tylko w lasach, ale i na łąkach czy polach. Część z nich, mimo licznych zalet, nie jest jednak dobrze znana i wykorzystywana w polskiej kuchni. Profesor potwierdza, że grzyby nie mają żadnych walorów odżywczych, odznaczają się również niską kalorycznością.

- Zawierają związki powodujące, że są bardzo ciężkostrawne. Z grzybami, nawet tymi jadalnymi, trzeba bardzo uważać i pod żadnym pozorem nie podawać ich dzieciom – przestrzega Paweł Staniszewski. Niepokoi go to, że w Polsce zbiera się gatunki, o których od dawna wiadomo, że są trujące. Do takich grzybów należy choćby krowiak podwinięty, zwany olszówką.

- Nawet wśród uczestników dzisiejszego konkursu zdarzały się osoby, które przyniosły go w swoich koszykach, mimo że od dawna wiadomo, że to gatunek piekielnie niebezpieczny – mówi profesor. Wśród groźnych gatunków, obok muchomora sromotnikowego, wymienia jeszcze pojawiającą się wiosną piestrzenicę kasztanowatą, która choć wygląda ładnie i aromatycznie pachnie, może się okazać śmiertelnie trująca.

W trakcie imprezy każdy mógł też za darmo skosztować dań grzybowych. Dużym powodzeniem cieszyła się zupa grzybowa po wielbarsku przygotowana przez członkinie Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Wielbarskiej. Do jej przyrządzenia użyto aż 30 kg grzybów. W zgodnej opinii uczestników „Grzybowania”, potrawa ta była jeszcze smaczniejsza niż przed rokiem.

Na tych, którzy nasycili się serwowanymi smakołykami, czekały inne atrakcje. Nie zabrakło występów artystycznych, m.in. uczniów Zespołu Szkół w Wielbarku czy zespołu góralskiego oraz pokazu sprzętu i ratownictwa OSP Wielbark.

(ew)

{/akeebasubs}