To zadziwiające. Wydawałoby się, że urzędnicy samorządowi są m. in. po to, by służyć mieszkańcom, a tymczasem przykład z Dźwierzut temu przeczy.
Mieszkańcy gminy Dźwierzuty mają spore problemy z załatwieniem spraw w swoim Urzędzie Gminy. Można się było o tym przekonać podczas ostatniej sesji Rady Gminy. Najpierw sołtys Łupowa Katarzyna Szynkiewicz opowiedziała o nieprzyjemnej reakcji urzędnika, do którego zwróciła się z prośbą o skserowanie ... jednej kartki papieru.
- Powiedział, że mam zrobić zdjęcie telefonem komórkowym i nie narażać gminy na koszty – relacjonowała sołtys.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
O nieprzyjemnych wizytach w urzędzie mówiła też Halina Messerschmidt, prezes lokalnego stowarzyszenia ekologicznego. – Urzędnicy utrudniają nam dostęp do informacji publicznej, łamiąc w ten sposób przepisy Kodeksu Postępowania Administracyjnego – żaliła się prezes. - Państwo powinniście służyć pomocą tym, którzy zwracają się o informacje, a nie utrudniać im dostępu do tego – kierowała pretensje pod adresem wójt Marianny Szydlik. Chodziło jej o spoczywający na urzędzie obowiązek wyłożenia do publicznego wglądu przygotowywanych planów miejscowych.
- Kilkakrotnie zdarzyło się tak, że kiedy przyszłam po informację nie było kompetentnego urzędnika i nikt inny nie potrafił mi pomóc – mówiła prezes. Jakby tego było mało, to jeszcze od jednego z pracowników usłyszała przykre komentarze.
Wójt tłumaczyła, że pilotujący temat urzędnik jest na zwolnieniu lekarskim, ale wkrótce na zastępstwo ma być zatrudniony inny.
–To trzeba wstrzymać proces wykładania dokumentów dotyczących planów miejscowych do czasu, aż będzie pracownik – replikowała prezes.
Wójt próbowała bagatelizować sytuację. - Planem interesuje się jedna, czy dwie osoby. Uważam, że tu nie ma problemu – tłumaczyła. Prezes z kolei zauważała, że plany miejscowe, po zatwierdzeniu, będą obowiązywać nawet przez 20 lat. - I pani mówi, że interesują się nim pojedyncze osoby. To dlatego, że nie mają pojęcia jak to ważny dokument – mówiła Halina Messerschmidt. Jej zdaniem uchwalenie planu powinny poprzedzać spotkania urzędników z mieszkańcami danych sołectw. Gdyby dano im taką możliwość, jak przekonywała, na pewno chętnych do wyrażenia swojej opnii byłoby zdecydowanie więcej.
W tej sytuacji wójt Szydlik nie pozostało nic innego jak zapewnić Halinę Messerschmidt, że jej uwagi na pewno zostaną uwzględnione. Zapowiedziała też, że razem z sekretarzem gminy Mariuszem Woźniakiem przeprowadzi rozmowy z pracownikami. - Troszeczkę ich zdyscyplinujemy – zadeklarowała.
(o){/akeebasubs}
