W poprzednim artykule przytaczałem zdanie z aktualnych wytycznych Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego, że alkohol podnosi ciśnienie krwi, sprzyja częstszemu występowaniu udarów a równocześnie osłabia działanie leków obniżających ciśnienie.
To, że alkohol osłabia działanie leków, jest zrozumiałe. W przypadku innych leków alkohol potrafi nasilać ich działanie, co może być jeszcze bardziej niebezpieczne. Dlatego przyjmując leki nie powinniśmy pić alkoholu. Tym nie mniej pacjenci bardzo często zadają mi pytanie, czy biorąc leki mogą pozwolić sobie na trochę alkoholu. To „trochę” jest bardzo względne i nigdy nie wiem, co pacjent ma na myśli. Nieraz spotykałem pacjentów, dla których butelka wódki to było tylko „trochę”. Dlatego też na takie pytania odpowiadam pytaniem: - Jak to by wyglądało gdybym ja, jako lekarz, pozwalał swoim pacjentom pić alkohol? Odpowiadam więc, że najlepiej zrobią, jeśli nie będą pili. Mimo to pacjent i tak zrobi co będzie chciał. Wielokrotnie widziałem pacjentów, którzy brali leki, pili alkohol i przeżywali. Widziałem również takich, którzy mieli 8 promili alkoholu we krwi i również przeżywali, mimo że za dawkę śmiertelną uznaje się 5 promili. Widziałem jednak sytuacje, kiedy pacjenci nagle umierali, zanim zdołała dotrzeć pomoc medyczna.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Wydawałoby się, że skoro relaksuje, zmniejsza napięcie oraz stres, rozszerza naczynia krwionośne, to wszystko powinno obniżać ciśnienie. A jednak alkohol podnosi ciśnienie. Nawet lekarze często nie rozumieją jak to się dzieje. Aby to pojąć należy sięgnąć do podstaw medycyny, czyli fizjologii. W poprzednich artykułach pisałem, że wartość ciśnienia tętniczego zależy od 3 czynników, w tym między innymi lepkości krwi. Lepkość krwi zależy natomiast od budowy błon krwinek czerwonych. Błony te zbudowane są z tłuszczy. Tłuszcze twarde, nasycone, czyli tłuszcze zwierzęce powodują, że krwinki są twarde i podnoszą ciśnienie, natomiast tłuszcze roślinne, nienasycone sprawiają, że krwinki są elastyczne i obniżają ciśnienie. Jaki to ma związek z alkoholem? Otóż bardzo duży. Alkohol jest doskonałym rozpuszczalnikiem tłuszczy. Nawet niewielka jego ilość w organizmie powoduje, że zmieniają się właściwości błon komórkowych – błony te stają się bardziej płynne. Oznacza to więc większą elastyczność, mniejszy opór, jaki krwinki stawiają przeciskając się przez drobne naczynia, a więc lepsze krążenie i mniejsze ciśnienie. Miliony ludzi doświadczyło tego, że po alkoholu ich krążenie poprawia się - naczynia się rozszerzają, twarz robi się czerwona. Same pozytywne efekty. A jednak naukowcy stwierdzają, że alkohol podnosi ciśnienie. Jak to możliwe? Jest to bardzo proste. Alkohol za bardzo zmienia strukturę błon komórkowych, za bardzo je upłynnia. Organizm nie jest w stanie prawidłowo funkcjonować, gdy błony komórkowe są tak rozluźnione. Jedynym sposobem stabilizacji błon komórkowych jest wbudowanie do nich twardych nasyconych tłuszczy a także cholesterolu. I z pierwszym łykiem alkoholu organizm zaczyna stabilizować błony komórkowe. Niestety alkohol dość szybko „wietrzeje” z organizmu, a wbudowane w błony krwinek czerwonych tłuszcze pozostają i powodują, że ich struktura robi się zbyt twarda, lepkość krwi rośnie a ciśnienie się podnosi. Zapewne wielu osobom przyjdzie do głowy prosty sposób rozwiązania tego problemu – stwierdzą, że wystarczy nigdy nie trzeźwieć.
Mam takich pacjentów, którzy nawet przychodząc do mego gabinetu są pod wpływem alkoholu. Nie jest to jednak dobre rozwiązanie. Alkohol jednak jest trucizną i nasze narządy wewnętrzne nie będą mogły w takim stanie zbyt długo funkcjonować. Dochodzi do uszkodzenia wątroby, która ulega stłuszczeniu, a następnie rozwija się marskość. Uszkodzeniu ulega też mózg, serce oraz wszystkie inne narządy Związek między alkoholem a tłuszczami może zaobserwować każdy, kto sięga po alkohol. Picie go pobudza apetyt na tłuste jedzenie. To jest sposób w jaki organizm broni się przed działaniem tej substancji. Przy alkoholu niespecjalnie smakuje marchewka, sałata, czy płatki zbożowe. Golonka, albo szynka wydają się o wiele bardziej odpowiednie. Niestety skutkuje to wzrostem ciśnienia, rozwojem miażdżycy i szybszą śmiercią. Zjawiska, które każdy może zauważyć przy stole, naukowcy zauważyli też i opisali w laboratorium. Szczury, którym dawano do picia alkohol miały o wiele większy apetyt na mięso, niż te szczury, którym do picia dawano tylko wodę. Picie wody powodowało, że szczurom mięso nie smakowało, za to chętnie zjadały ziarna zbóż, owoce i warzywa. Oczywiście dla wszystkich chyba jest jasne, która grupa szczurów miała lepsze zdrowie i dłużej żyła. Pamiętajmy więc o tym, że nawet niewielka ilość alkoholu, będzie zmieniała nasz smak i skłaniała do spożywania pokarmów, które nie są zdrowe.
Włodzimierz Tarasiuk
Autor jest lekarzem, specjalistą chorób wewnętrznych. Pracuje jako lekarz rodzinny w Przychodni Vita-med. Pełni też dyżury w szpitalu na Oddziale Wewnętrznym.{/akeebasubs}
