Przed wydziałem komunikacji szczycieńskiego starostwa każdego dnia stoją kolejki interesantów, którzy chcą zarejestrować pojazd lub odebrać dowód rejestracyjny. - Żeby załatwić formalności, ludzie muszą brać urlopy albo zwalniać się z pracy – skarży się nasz czytelnik, pan Andrzej.
Od 1 stycznia weszły w życie przepisy obligujące właścicieli pojazdów do ich rejestracji w ciągu 30 dni. Ci, którzy nie dopełnią formalności, muszą się liczyć z karą w wysokości 1 tys. złotych. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Już w połowie grudnia przed wydziałem komunikacji szczycieńskiego starostwa zaczęły się tworzyć długie kolejki. Oczekiwanie na załatwienie formalności mocno irytuje mieszkańców. - Kiedy przyszedłem do starostwa o godzinie 8.00 było już wydanych 35 numerków, a około południa ich liczba wzrosła do 40 – relacjonuje nasz czytelnik, pan Andrzej, który chciał zarejestrować samochód na początku lutego. - Ludzie byli sfrustrowani, bo wielu z nich specjalnie zwolniło się z pracy lub wzięło urlop – dodaje nasz rozmówca. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Starosta szczycieński Jarosław Matłach przyczyny tworzenia się kolejek upatruje w tym, że zdecydowana większość interesantów przychodzi do wydziału rano. - Kiedy ktoś zjawi się u nas o godzinie 7.00 czy 8.00, to czeka, natomiast już o 13.00 na korytarzu nikogo nie ma – mówi starosta. Potwierdza, że wzrost liczby interesantów to skutek zmiany przepisów. Zauważa, że wiele osób nie miało zarejestrowanych samochodów od 2016 czy 2017 r. Do tego dochodzą jeszcze właściciele komisów, którzy, bojąc się kar, masowo dopełniają formalności. - Ten problem nie dotyczy tylko Szczytna, ale i innych miast – podkreśla Matłach. W okresie od 17 grudnia do 10 lutego średnia obsługiwanych w wydziale osób wyniosła 160 na dzień, czyli, jak wylicza starosta, 24 osoby na godzinę. Rekordowy pod tym względem był 15 stycznia, kiedy to obsłużono 195 interesantów. Zdaniem starosty żaden z nich czeka dłużej niż 1,5 godziny. Obecnie rejestracją pojazdów zajmują się cztery urzędniczki, a wydawaniem dowodów rejestracyjnych – dwie. Starosta uspokaja, że kiedy nadrobione zostaną zaległości związane z niezarejestrowanymi dotąd pojazdami, sytuacja się unormuje. - Jeśli zmniejszy się liczba rejestrujących pojazdy, wtedy jedną z pań skierujemy do wydawania dowodów – zapowiada.
(ew){/akeebasubs}
