Dwa tygodnie temu w Lesznie, miejscowości w gminie Barczewo sąsiadującej z gminą Dźwierzuty, doszło do pożaru domu jednorodzinnego. Zdarzenie wywołało medialne kontrowersje, bo do walki z ogniem nie skierowano jednostki OSP z pobliskich Rum.
Leszno to wieś w powiecie olsztyńskim, w gminie Barczewo. Leży ona w bezpośrednim sąsiedztwie gminy Dźwierzuty. W czwartek 6 marca w nocy doszło tam do pożaru domu jednorodzinnego. Palił się dach i poddasze budynku. Wewnątrz przebywało pięć osób, które zdołały same ewakuować się na zewnątrz jeszcze przed przyjazdem straży. Gdy na miejsce dotarły pierwsze zastępy, dach był już w całości objęty ogniem.
Sprawa pożaru w graniczącej z powiatem szczycieńskim miejscowości stała się głośna w ogólnopolskich mediach. Kontrowersje wzbudziło to, że do akcji gaśniczej nie została zadysponowana jednostka OSP z pobliskich Rum. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Okazuje się, że informacje te nie do końca zgadzają się z rzeczywistością.
Prezes OSP Rumy Tomasz Witczak relacjonuje, że właściciele domu zadzwonili pod numer 112 o godzinie 00.59. Następnie, dopiero po około 16 minutach, kiedy straż z powiatu olsztyńskiego była już w drodze, właścicielka skontaktowała się ze swoim znajomym, naczelnikiem jednostki w Rumach. - On zadzwonił do mnie o 1.17. Z kolei ja z dyspozytorem ze Szczytna skontaktowałem się dwie minuty później. Dowiedziałem się, że on nie dostał zgłoszenia, bo takie jednostki OSP jak nasza nie są dysponowane poza nasz rejon – mówi Tomasz Witczak.
To, że do Szczytna nie wpłynęło zgłoszenie o pożarze w Lesznie, potwierdza komendant powiatowy PSP w Szczytnie bryg. Zbigniew Stasiłojć. - Nasze stanowisko kierowania podlega pod komendę wojewódzką. My nie możemy wysyłać jednostek poza teren naszego powiatu – tłumaczy. Takie sytuacje czasem się jednak zdarzają. Przykładem jest niedawny pożar samochodu na terenie powiatu nidzickiego, gdzie jako pierwsza na miejscu pojawiła się OSP Jedwabno. Strażacy wyjaśniają, że może to wynikać z mało precyzyjnej lokalizacji zdarzenia podanej przez osobę zgłaszającą. W przypadku pożaru w Lesznie, strażacy mieli natomiast dokładny adres, więc nie było wątpliwości, na terenie którego powiatu doszło do zdarzenia. O tym, że w tym przypadku nie ma mowy o żadnych nieprawidłowościach, przekonuje rzecznik prasowy KW PSP w Olsztynie mł. bryg. Grzegorz Różański. Wyjaśnia, że jednostki spoza systemu, takie jak OSP Rumy, mogą działać na terenie swojej gminy. Zaprzecza też pojawiającym się w mediach informacjom, że pierwsze zastępy straży dotarły na miejsce dopiero po 40 minutach. Rzecznik, po przeanalizowaniu meldunku podaje, że przyjechały one po 21 minutach. Potwierdza to Tomasz Witczak. - Miałem uchylone okno i słyszałem, jak mniej więcej w tym czasie na miejsce jechała już straż z Biskupca – mówi.
(kee){/akeebasubs}
