- W naszym powiecie w sferze polityki mamy uwiąd intelektualny. Ludzie, którzy mieliby poważne szanse na zdobycie mandatu posła, nie angażują się. Z kolei znaczna część młodych osób z dużym potencjałem, po ukończeniu szkół wyjeżdża stąd – komentuje kolejny nieudany start kandydatów z powiatu szczycieńskiego burmistrz Wielbarka Grzegorz Zapadka.
W niedawnych wyborach do sejmu RP największe szanse na zdobycie mandatu posła spośród kandydatów z powiatu szczycieńskiego dawano Henrykowi Żuchowskiemu, byłemu burmistrzowi Szczytna, dziś radnemu sejmiku wojewódzkiego, dyrektorowi olsztyńskiego oddziału KRUS i szefowi struktur powiatowych Prawa i Sprawiedliwości. Chociaż władze partii umieściły go na liście dopiero na dziewiątej pozycji, to prognozy przedwyborcze dające PiS-owi szanse na pięć, a nawet sześć mandatów w okręgu olsztyńskim sprawiały, że zdobycie jednego z nich przez Żuchowskiego zdawało się realne. Przyznawał to zresztą sam kandydat. - Odpuszczenie tej sprawy nie wchodzi w grę. Zrobię wszystko, żeby zostać posłem – zapewniał na łamach „Kurka”.
Rzeczywistość okazała się brutalna. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
MOŻE TO NIE MA ZNACZENIA?
Szczycieńscy włodarze samorządowi, choć niekoniecznie podzielający poglądy kandydata PiS-u żałują, że nie zdobył mandatu, bo powiat w dalszym ciągu nie będzie miał swego reprezentanta w sejmie. - Jasne, że mnie to boli – mówi wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak, patrząc zazdrosnym okiem w kierunku Pisza, czy Ełku, które od kilku kadencji mają swoich reprezentantów na Wiejskiej. Dlaczego Szczytno nie może się tego doczekać? - Może to wynika z bliskości Olsztyna i dla mieszkańców Szczytna nie ma znaczenia, czy głosują na swojego, czy ze stolicy województwa – zastanawia się wójt. - Z kolei Pisz i Ełk są od niej dalej i dlatego tam wyborcy bardziej preferują swoich – tłumaczy.
MAMY UWIĄD INTELEKTUALNY
- Boli mnie, że od lat nie mamy swojego posła – przyznaje burmistrz Wielbarka Grzegorz Zapadka. - Tym bardziej, że są w Polsce powiaty, które mają po 2, a nawet 3 swoich przedstawicieli w sejmie.
- Dlaczego kandydat PiS-u nie zdobył mandatu? Czy jest za mało znany?
- Do osiągnięcia sukcesu potrzebna jest rozpoznawalność kandydata, a w tym przypadku z pewnością ona była. To jednak za mało. Nie sztuka iść do wyborów z hasłem „głosujcie na mnie, a ja będę was reprezentował”. Ludzie oceniają kandydata poprzez dotychczasowe dokonania. A w tym przypadku lista osiągnięć pewnie nie była zbyt okazała.
- Dlaczego jesteśmy gorsi od innych?
- Jest problem z elitą – co zauważał niedawno w rozmowie z „Kurkiem” Krzysztof Połukord. W naszym powiecie w sferze polityki mamy uwiąd intelektualny. Z przykrością to mówię, ale trochę tak jest. Ludzie, którzy by się do tego nadawali, nie angażują się. Z kolei duża część młodych osób z dużym potencjałem, po ukończeniu szkół wyjeżdża stąd.
- Czy tak już będzie przez kolejne kadencje?
- Nie jestem optymistą. Szanse może mieć tylko kandydat z dorobkiem w jakiejś dziedzinie, popierany przez liczącą się partię, ale oderwany od jej struktur partyjnych. Wtedy będzie miał szansę na poszerzenie krągu swoich wyborców o ludzi z innych środowisk.
- Dlaczego dobrze byłoby mieć swojego posła?
- Jego brak skutkuje tym, że nie możemy przebić się ze swoimi problemami do szczebli decyzyjnych. Na pewno poseł pomógłby naszym samorządom w lobbowaniu istotnych postulatów. Najpilniejszy dotyczy obwodnicy Szczytna. Gdyby poseł był rzutki i miał siłę przebicia, pewnie pomógłby nam w tej materii. Podsumowując, chodzi o to, żeby dla tego naszego powiatu przygarnąć więcej środków.
LIDER Z OGRANICZONYM ZAUFANIEM
Zdaniem starosty Jarosława Matłacha przyczyna porażki kandydata PiS leży w jego słabych notowaniach wśród wyborców tej partii. W powiecie szczycieńskim na ogólną liczbę 12 643 oddanych głosów na PiS, lider partii otrzymał 3 733 głosów, czyli zaledwie 29,5%.
Dla przykładu poseł, który ponownie zdobył mandat Wojciech Kossakowski z Ełku uzyskał ponad 42,5-procentowe poparcie w powiecie „od swoich”. Jeszcze lepiej wypadł Patryk Kozłowski z Nidzicy, który co prawda nie zdobył mandatu, ale uzyskał aż 60% wszystkich oddanych na PiS głosów w powiecie nidzickim. Poseł Jerzy Małecki z Pisza przedłużył swój mandat, otrzymując w swoim powiecie jeszcze wyższe poparcie - 61% głosów z puli oddanej na PiS. - Gdyby taki procent wyborców tej partii zagłosował w naszym powiecie na pana Żuchowskiego, byłby posłem – zauważa starosta.
- Dlaczego tak się nie stało?
- Najwyraźniej wyborcy PiS mają do niego ograniczone zaufanie. A jeżeli szef ugrupowania na swoim terenie nie uzyskuje 50% poparcia od wyborców reprezentowanej partii, to nie może nazywać się liderem. Brak było też determinacji w promowaniu swojego kandydata ze strony członków PiS. Widziałem jak chodzili po Szczytnie z panem Wypijem, czy Gosiewskim. Miejscowa organizacja nie zaangażowała się w pełni w kampanię pana Żuchowskiego.
NIE WSZYSTKIM SIĘ DOGODZI
Mieczysław Dzierlatka, kierujący strukturami PiS w gminie Rozogi zapewnia, że członkowie PiS w powiecie szczycieńskim dobrze wywiązali się ze swoich obowiązków podczas kampanii. - Jedni z większym zaangażowaniem, inni mniejszym – ocenia. Zaprzecza, że Żuchowski cieszy się ograniczonym zaufaniem wyborców PiS-u
- Nie ma u nas rozbicia. To tylko ci, którzy kiedyś od nas odeszli głosowali teraz na „Gowinowców”.
- Może powinniście postawić na innego kandydata?
- Żadna inna osoba nie dostałaby od pana Henryka więcej głosów. Ludzie byli zaangażowani, chociaż może nie wszyscy. W Jedwabnie otrzymał tylko 100 głosów i niewiele więcej w Pasymiu.
- Może wasz kandydat ma niezbyt duże osiągnięcia?
- Dla mnie ważne jest to, że doprowadził do dekomunizacji nazw ulic w Szczytnie, mimo dużego oporu. Co mógł to robił. Wiadomo, wszystkim się nie dogodzi.
FENOMEN POSŁA WYPIJA
Prawdziwym fenomenem w powiecie szczycieńskim okazał się zupełnie nieznany na naszym terenie Michał Wypij, radny sejmiku wojewódzkiego, kandydat na prezydenta Olsztyna w ostatnich wyborach. Zdobył w naszym powiecie aż 1915 głosów, a w całym okręgu ponad 14 tysięcy, co ostatecznie dało mu mandat posła.
- Jego nazwisko łatwo wpadało w ucho, a w niektórych kręgach społecznych bardzo się podobało, mniej lub bardziej podświadomie zachęcając do spożywania trunków. Tak to było odczytywane przez część naszych mieszkańców i przekładane na głosy wyborców – mówi wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak. W Jedwabnie, podobnie jak w Pasymiu, Wypij uzyskał trzeci wynik, ale w Dźwierzutach nie miał już sobie równych. Za nim dopiero uplasowali się Żuchowski i Maksymowicz.
„Kurek” poprosił Henryka Żuchowskiego o ocenę swojego startu w wyborach, ale ten odmówił.
Andrzej Olszewski{/akeebasubs}
