Radni powiatowi wybrani z okręgu obejmującego gminę Rozogi słabo zabiegają o należyty stan nawierzchni dróg zarządzanych przez administrację powiatową. Tak uważa wójt gminy Zbigniew Kudrzycki. Radna powiatowa Agata Wiśniewska wytyka z kolei wójtowi, że nie jest zapraszana na posiedzenia Rady Gminy.
Podczas listopadowej sesji Rady Gminy radni i sołtysi nie szczędzili gorzkich słów na temat stanu dróg zarządzanych przez powiat. Apelowali przy tym do wójta, by ten domagał się od władz powiatu regularnego posypywania śliskich nawierzchni. - Żeby przynajmniej posypywali na zakrętach, bo już po pierwszych opadach samochody lądowały w rowach – mówiła wiceprzewodnicząca rady Marianna Zdunek. - U nas do granicy powiatu jest taka ślizgawica, że przejechać nie można, a zaraz za granicą jest elegancko posypane – dodawał radny Grzegorz Kaczmarczyk.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Wójt Kudrzycki zapewniał, że temat ten poruszał już wcześniej w rozmowie z dyrektorem Zarządu Dróg Powiatowych. Ubolewał jednocześnie, że interwencji w tej sprawie nie podejmują na bieżąco radni powiatowi wywodzący się z okręgu obejmującego gminę Rozogi. - W ciągu 5 lat byli na naszej sesji raz i to nie na całej – wytykał im wójt, podkreślając, że są zapraszani na sesje.
Chodzi tu o radnych Krzysztofa Bułę, Jana Lisiewskiego i Agatę Wiśniewską. Ta ostania zjawiła się, choć ze stuminutowym opóźnieniem, na następnej sesji obradującej 27 grudnia. Zabierając głos w „sprawach różnych” oświadczyła, że otrzymała teraz zaproszenie, ale jest ono dopiero czwartym w całej kadencji, w trakcie której sesje były zwoływane ponad 60 razy.
- Jest mi z tego powodu bardzo przykro i bardzo ubolewam – mówiła radna, zapewniając, że sprawy gminy leżą jej na sercu. Dowodem tego ma być jej bliska współpraca z radnymi i sołtysami. - Piszę interpelacje i cały czas zabiegam o to, by w naszej gminie żyło się bardzo dobrze – podkreślała. Zwracała jednocześnie wójtowi uwagę, że inwestycje, które on realizuje są też jej zasługą. Potwierdzali to uczestnicy sesji radny Grzegorz Kaczmarczyk i sołtys Czesław Lis. - Gdy złożyłem wniosek o przebudowę drogi na Gównichę, radna zajęła się tym tematem i ostatecznie to zadanie zostało wykonane. Na otwarcie drogi nie została jednak zaproszona – wytykał wójtowi sołtys.
Szybko okazało się jednak, co potwierdziła sama zainteresowana, że zaproszenie na przecięcie wstęgi otrzymała. Z kolei dochodzenie w sprawie zaproszeń na sesje osobiście przeprowadził sam wójt. W jego efekcie okazało się, że były one wysyłane do czasu pandemii, kiedy obradowano bez udziału gości. Po odwołaniu stanu zagrożenia zapomniano już jednak o przywróceniu poprzednich zasad.
TO JA BYŁEM PIERWSZY
Przy okazji wójt przelicytował sołtysa Lisa w kwestii dotyczącej inicjatywy budowy drogi w Dąbrowach Gównisze. - To ja byłem pierwszy – oznajmił wójt, powołując się na rozmowę sprzed … ćwierćwiecza, z roku 1999 z ówczesnym, nieżyjącym już starostą Kacprem Zimnym. - Oglądałem razem z nim tę drogę i zgodził się, że trzeba ją zrealizować – mówił wójt, będący wówczas radnym powiatowym. - Musiały upłynąć 24 lata od pierwszej rozmowy, by tę drogę wykonać. Widać że sukces ma wielu ojców – podsumował dyskusję z przekąsem włodarz gminy.
(o){/akeebasubs}
